W Jarosławiu i Przeworsku przeprowadzono w ubiegłym tygodniu wyczekiwane akcje odkomarzania. Wiadomość tę przyjęto w miastach z entuzjazmem, choć niektórzy się zastanawiają, czy opryski, oprócz komarów, nie trują pszczół, zwierząt czy nawet dzieci.
Końcówka wiosny daje się nam we znaki nie tylko ze względu na tropikalne upały. Doskwierają też komary, których silniejszemu niż w latach ubiegłych wylęgowi sprzyjał mokry maj. Wysokie temperatury oraz plaga natrętnych owadów to w przestrzeni miejskiej prawdziwa mordęga. Dlatego informacje o tym, że władze Jarosławia i Przeworska postanowiły wydać wojnę krwiopijcom, przyjęto z wyraźną ulgą[paywall].
Jarosław wojnę nie tylko wydał, ale gruntownie się uzbroił. Jarosławskie Przedsiębiorstwo Komunalne zakupiło dwa urządzenia umożliwiające przeprowadzanie zabiegów odkomarzania, a do zadania zwalczania insektów podeszło bardzo kompleksowo. Zabiegi przeprowadzono w nocy 14 czerwca, w sumie w 14 lokalizacjach.
– Przewidywany koszt akcji to 9800 złotych brutto za dwukrotne odkomarzanie i odkleszczanie wymienionych w informacjach miejsc – podaje z kolei Iga Kmiceik, rzecznik prasowy UM w Jarosławiu, dodając, że koszty kolejnych tego typu akcji w związku zakupem przez JPK potrzebnego sprzętu zapewne będą niższe. W Przeworsku władze miasta do sprawy podeszły z większą rezerwą. Na razie odkomarzaniem objęto tylko obszar zajazdu „Pastewnik” i to przede wszystkim ze względu na zaplanowaną w tym miejscu imprezę plenerową. – Planujemy objąć nią większy obszar, głównie skwerów miejskich oraz okolic rzeki Mleczki – deklaruje Leszek Kisiel, burmistrz Przeworska. – Całego miasta oczywiście nie da się objąć akcją, ale najbardziej newralgiczne obszary już tak – zapowiada. Według informacji płynących z przeworskiego ratusza cena za odkomarzenie hektara waha się pomiędzy 500 – 1500 zł.
Coraz częściej pojawia się jednak pytań o skutki uboczne odkomarzania. Wszyscy bowiem mają świadomość, że stosowane w procesie środki nie są obojętne dla środowiska. – Warto wiedzieć, że środek będzie działał intensywnie w momencie i miejscu rozpylenia. Poza miejscami, a także po czasie karencji nie będzie już negatywnie oddziaływał na inne niż komary i kleszcze organizmy żyjące – mówi Iga Kmiecik. – Chcemy się upewnić, że odkomarzanie na przykład części palców zabaw dla dzieci nie będzie się wiązało z jakimś negatywnym skutkiem właśnie dla nich samych – zapowiada burmistrz.
Oczywiście łatwo powiedzieć, że sprawa jest błaha, bo przecież trucie komarów odbywa się od lat, a środowisko naturalne mimo to trwa. Nie wolno jednak zbagatelizować zagrożeń, nie tylko dla ludzi, ale i dla zapylaczy – bez nich także nie przetrwamy, bo nasza produkcja rolna upadnie. Świadomość zagrożeń powinna dać nam do myślenia, zwłaszcza jeśli na szali stoi tak ważna rzecz.
Niekoniecznie. Alternatywę przedstawia Kamil Stachura. – Ważne zadanie przypisuje się metodom profilaktycznym – twierdzi właściciel firmy DDD. – Do nich należy między innymi usuwanie wody z naczyń, nawet takich jak porzucone puszki czy stare opony. Należy likwidować stałe kałuże, wodę stojącą i zalegającą w rowach – wylicza. – Można też od wczesnej wiosny stosować metody biologiczne – do każdej wody stojącej (staw, jezioro) dodając środki zawierające bakterię, pałeczkę turyngską, która zabija larwy komarów rozwijające się w wodzie – wyjaśnia K. Stachura, udowadniając, że inwazyjna chemia to nie jedyna nasza broń w walce z komarami.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Czegoś nie rozumiem przecież to gość z Przemyśla a o naszym mieście zapomniał....
Trucizna bardzo dobrze działa też na dzieci uszkadzając ich układ nerwowy.Kilka podtruć zanim dorosną zrobi swoje.Czy warto?
Czegoś nie rozumiem przecież to gość z Przemyśla a o naszym mieście zapomniał....
Trucizna bardzo dobrze działa też na dzieci uszkadzając ich układ nerwowy.Kilka podtruć zanim dorosną zrobi swoje.Czy warto?