Mieszkaniec Nowego Sioła, znakomity artysta i wyjątkowa postać ziemi lubaczowskiej Józef Lewkowicz podjął się rzeczy karkołomnej. Chce reaktywować zapomniane szkoły rzemiosła – kamieniarkę bruśnieńską i drzeworyt płazowski.
Od wielu lat pasją pana Józefa jest rękodzieło. Każdą wolną chwilę poświęca rzeźbie w drewnie i kamieniu. W zimie tworzy bożonarodzeniowe szopki, wiosną – wielkanocne palmy i pisanki metodą rytową (drapaną) oraz batikową. Od lat jest członkiem Stowarzyszenia Twórców Sztuki w Lubaczowie. J. Lewkowicz został stypendystą ministra kultury i dziedzictwa narodowego Piotra Glińskiego. Z pomocą aktywistów ze stowarzyszenia „Tegit et Protegit” w Horyńcu-Zdroju podjął się reaktywacji ludowej sztuki kamieniarskiej na ziemi lubaczowskiej oraz drugiej rzemieślniczej sztuki, która powoli odchodzi w zapomnienie – drzeworytu płazowskiego[paywall].
Pierwsze wzmianki o istnieniu Starego Brusna pochodzą z 1444 r. Nazwa wsi pochodzi od słowa „brus”, czyli dużego ociosanego kawałka kamienia. Pierwsza informacja o tym, że kamień wydobywany jest w celach rzemieślniczych, pochodzi z 1565 r. Rozwój kamieniarki bruśnieńskiej rozpoczął się na początku XIX wieku, gdy z powodów epidemicznych cmentarze przenoszono w ustronne lokalizacje z dala od świątyń. Wtedy też powstały jedne z pierwszych krzyży pomnikowych, upamiętniających zniesienie pańszczyzny. Niedługo później pojawiają się pierwsze proste płaskorzeźby z Chrystusem ukrzyżowanym. Spotkać je można m.in. na kamiennych rzeźbach stawianych z okazji ustania zarazy w wioskach. Na cmentarzach spotkać często można też małe, kamienne krzyże z dwiema Maryjkami. Najbardziej znanym kamieniarzem pochodzącym ze Starego Brusna był Grzegorz Kuźniewicz. Okres rozkwitu kamieniarki bruśnieńskiej zastopowała II wojna światowa, a następnie wysiedlenie mieszkańców Starego Brusna w ramach akcji „Wisła” w 1947 r. Tę najcenniejszą dla kamieniarki bruśnieńskiej ludową formę kontynuuje dziś właśnie J. Lewkowicz.
Pod koniec 2019 r. pan Józef podjął się kolejnego trudnego zadania – odtworzenia dawnej szkoły drzeworytu – najstarszego typu grafiki ludowej wyróżniającej rzeźbiarzy z Płazowa.
– Drzeworyt płazowski to nie tylko stare rytowane deski, to też historia o tym, jak twórczość zwykłego chłopa wpłynęła na sztukę ludową w Polsce. W średniowieczu drzeworyt wykorzystywany był głównie jako matryca drukarska. Na drewniane klocki nanoszono rysunki, wycinano lub wydłubywano tło, a następnie przy ich pomocy robiono odbitki na papierze, w podobny sposób, jak robi się pieczątki. Z czasem pojawili się ludowi drzeworytnicy, którzy sami potrafili stworzyć taką matrycę i produkowali przede wszystkim święte obrazki. Sprzedawali takie ryciny głównie na odpustach i jarmarkach – wyjaśnił J. Lewkowicz.
Najbardziej znanym drzeworytnikiem w Płazowie był Maciej Kostrzycki. Wraz ze swoją rodziną od 1830 r. zajmowali się produkcją drzeworytów z wizerunkami świętych oraz scenami biblijnymi. Żona Macieja, Ludwika, była kramarką i sprzedawała te ryciny w okolicy na odpustach i jarmarkach. Po latach większość drzeworytów z Płazowa wylądowała w... Muzeum Etnograficznym w Krakowie. W Płazowie i ogólnie na Podkarpaciu zostały zapomniane.
Fascynacja drzeworytem u pana Józefa zaczęła się od poznania historii z Płazowa, którą naszkicowali mu lokalni pasjonaci historii regionu i sztuki. Celem ożywienia dawnego rytu w desce wykonał już reprodukcję drzeworytu z 1830 r. ze świętym Antonim Padewskim z Radecznicy, drzeworyt św. Kazimierza oraz zabytkową cerkiew pw. św. Paraskewy w Radrużu z XVI w.
W Muzeum Kresów w Lubaczowie 20 września br. odbył się wernisaż wystawy drzeworytów i rzeźb autorstwa J. Lewkowicza. Stanowi ona niejako podsumowanie stypendium ministra kultury i dziedzictwa narodowego. W budynku muzealnym w Zespole Cerkiewnym w Radrużu prezentowane są trzy jednostronne i jeden dwustronny klocek drzeworytniczy wraz z odbitkami (wśród nich m.in. wizerunek św. Kazimierza, św. Mikołaja oraz Chrzest Chrystusa), a także cztery rzeźby, powstałe m.in. na wzór zniszczonych rzeźb z Nowego Sioła, przedstawiających anioły i Matkę Bożą z Dzieciątkiem. Ekspozycje uzupełniają nowodruki drzeworytów płazowskich wydane przez Muzeum Etnograficzne w Krakowie oraz nowodruki z klocków z Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej, ze zbiorów Muzeum Kresów w Lubaczowie.
Pan Józef dopiero się rozkręca. Zapewnia, że ani kamieniarka bruśnieńska, ani drzeworyt płazowski nie zginą.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.nks for sharing the article, and more importantly, your personal experienceMindfully using our emotions as data about our inner state and knowing wh https://vidmate.onl/ en it’s better to de-escalate by taking a time out are great tools. Appr
nks for sharing the article, and more importantly, your personal experienceMindfully using our emotions as data about our inner state and knowing wh https://vidmate.onl/ en it’s better to de-escalate by taking a time out are great tools. Appr