Reklama

Wieś doczekała się publikacji

10/10/2016 13:39

Adam Bobrowicz z Pasłęka na przykładzie wsi Gorajec opisuje życie ludności ukraińskiej w przedwojennej Polsce. „Tam jeszcze słychać szept modlitw i bicie cerkiewnych dzwonów” – odtwarza wydarzenia z życia dawnej wsi i ludzi, a przy okazji promocji książki 2 października spotkał się z czytelnikami i mieszkańcami w Stodole Chutoru Gorajec.

Inspiratorką wydania publikacji była żona Adama Bobrowicza – Irena, Ukrainka i gorajczanka z pochodzenia.

– Na przekładzie Gorajca chciałem opisać codzienne życie jej mieszkańców w okresie międzywojennym oraz w czasie II wojny światowej. Zdecydowaną większość stanowiła tam ludność pochodzenia ukraińskiego – mówił podczas spotkania autor książki Adam Bobrowicz.

Tytułowy szept modlitw i bicie[paywall] cerkiewnych dzwonów wskazuje, że to nie tylko losy mieszkańców, to wczucie się w świadectwo duchowej tożsamości przodków i próba wyjaśnienia ich pozostałości. Publikacja dokumentuje i ilustruje ciekawe miejsca, ważne wydarzenia, skomplikowane relacje narodowości, które żyły zgodnie obok siebie, ale nie razem. Autor wysnuwa historie na podstawie zapamiętanych opowiadań ojca Ireny, wspomnień z życia przedwojennego Gorajca zapisanych przez Eudokię Fil, zebranych wiadomości i pamiątek rodzinnych po byłych mieszkańcach wsi.

Reklama

Ślady poprzednich pokoleń

„Zebrane materiały często były w swojej treści rozbieżne. Polacy przedstawiają swoje wersje wydarzeń, Ukraińcy swoje. Niektórzy żyją dalej tym, co się wydarzyło 70 lat temu. Każda ze stron chce podkreślić cierpienie własnego narodu i broni się przed zarzutami, zdaniem ich niesprawiedliwymi” – czytamy we wstępie.

Autor wgłębia się w różnorodność narodów i wyznań, dlatego szczególne miejsce poświęca na opisy i zdjęcia okolicznych cerkwi, cmentarzy, pomników i wszelkich pozostawionych śladów, które są dziełem pracy rąk poprzednich pokoleń.

Reklama

Na spotkaniu nie mogła się pojawić Irena Bobrowicz, która pomagał w powstaniu książki. We wstępie pisze: „Jestem córą Michała Tomków – gorajczanina oraz Anny Tomków z d. Babicka – ułazowianki. (...) Od paru lat chciałam upamiętnić życie przedwojennych mieszkańców Gorajca – rodzinnej wsi mojego taty. (…) tych, którzy mogli opowiedzieć nam coś naprawdę ciekawego, już niestety nie ma wśród nas. Ci, którzy są albo nie chcą mówić o tym, albo niewiele pamiętają. Są też i tacy, którzy nie przywiązują do dziejów swoich rodzin większej wagi. Zdjęcia, które otrzymaliśmy, mówią i wołają do nas, byśmy nie zapomnieli”.

Wydarzenie zgromadziło liczną część mieszkańców Gorajca, który ma ich dziś około 35.
JZ
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    cudowni ludzie - niezalogowany 2016-10-10 15:46:14

    ŻYCIE MIESZKAŃCÓW GORAJCAMiejscowość Rudka słynęła przed II wojną światową z wyjątkowego patriotyzmu mieszkańców, wśród których tylko jedna rodzina była pochodzenia ukraińskiego. W wyniku klęski państwa polskiego we wrześniu 1939 r. Rudka doświadczyła dwóch okupacji: sowieckiej (1939-1941) i niemieckiej (1941-1944). Jednak największy dramat mieszkańcy przeżyli w wyniku działań ukraińskich nacjonalistów, którzy chcieli oczyścić teren z ludności akcentującej swą polskość. Do pierwszych mordów doszło pod koniec 1943 r., prawdziwy dramat dokonał się jednak 19 kwietnia 1944 r., kiedy pod osłoną nocy wieś okrążyła sotnia UPA pod dowództwem Iwana Szpontaka ps. „Zalizniak″. Napad na Rudkę był pierwszą akcją sotni sformowanej na przełomie marca i kwietnia 1944 r. w Gorajcu. Upowcy przebrani w niemieckie mundury niemal doszczętnie spalili wieś. Zamordowali 65 osób, w tym siedmioro dzieci. Większość tych, którzy ukryli się w piwnicach swoich domów, spłonęła żywcem lub udusiła się dymem. Niewielkiej grupce Polaków udało się schronić w kościele w Bruśnie Nowym, który znajdował się niedaleko ich zabudowań. Dzięki temu ocaleli, bo upowcy podpalili jedynie plebanię. W Rudce spalono wszystkie domostwa, a wieś przestała istnieć. Pozostali przy życiu mieszkańcy pochowali swych bliskich, następnie zostali zmuszeni do opuszczenia zamieszkiwanych terenów. Dziś po wsi zostały tylko zarośnięte pola, dwa krzyże, kapliczka oraz pomnik w formie głazu i krzyż przy drodze z Chotylubia do Nowego Brusna poświęcone w 60. rocznicę mordu. Na głazie widnieje tablica z nazwiskami ofiar. Każdego roku w drugą niedzielę maja odbywają się tu uroczystości patriotyczne, podczas których spotykają się – rozproszeni po całej Polsce – dawni mieszkańcy Rudki i ich rodziny.Mord w Rudce był początkiem zorganizowanej akcji nacjonalistów OUN-UPA, która miała na celu zmuszenie Polaków zamieszkujących ziemię lubaczowską do wyjazdu za rzekę San. Od tego też czasu napaści i mordy UPA w powiecie lubaczowskim były na porządku dziennym. Wśród miejscowości, które doświadczyły nienawiści UPA, były m.in. Chotylub, Kowalówka, Wólka Krowicka, Dziewięcierz, Radruż, Łówcza, Jędrzejówka, Lipsko, Nowiny Horynieckie czy Wielkie Oczy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Kajetan - niezalogowany 2016-10-12 10:37:26

    Warto przeczytać i poznać historię swoich byłych sąsiadów, może człowiek wtedy więcej zrozumie? 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    W.C - niezalogowany 2016-10-13 21:17:19

    To mordercy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości