Reklama

Wilki atakują pod Przemyślem [ZDJĘCIA]

– Po Samiku została tylko obroża – pokazuje postrzępiony fragment skórzanej obroży Robert Zabawski, mieszkaniec podprzemyskiego Stanisławczyka. Kilka kilometrów od rogatek miasta wataha złożona z pięciu wilków zagryzła i wywlokła pięcioletniego psa. To czwarte zwierzę zaatakowane w tej miejscowości w ciągu kilku miesięcy.

– Koniecznie przyjedźcie. Zróbcie coś, bo przez te wilki nie można w wiosce spokojnie żyć. – zaalarmował naszą redakcję Robert Zabawski, mieszkaniec Stanisławczyka.

Mała miejscowość położona jest kilka kilometrów za Nehrybką. W Hermanowicach trzeba skręcić w lewo. Dom pana Roberta leży na skraju wioski. Za gospodarstwem rozległe pola orne, olszyny, zakole Wiaru i granica. Na południe tereny Fredropola i lasy wokół Kalwarii Pacławskiej. Robert Zabawski pokazuje miejsce, w którym rozegrał się dramat.

– Ponad tydzień temu, w nocy z soboty na niedzielę, przy tej budzie Sam walczył z pięcioma wilkami, ziemia była zorana pazurami. Samik to był waleczny kundel. Ważył około[paywall] pięćdziesięciu kilogramów, ale nie miał szans. Wilki rozszarpały obrożę i wywlokły go w kierunku pól. Zaczęły go pożerać już za stodołą. Nad ranem zobaczyłem w tym miejscu dwie plamy krwi, a za zaroślami trochę sierści, więcej nic. Obudziłem się, gdy było już po wszystkim. Z okna pokoju zobaczyłem tylko biegnącą polem watahę. To już czwarty pies zagryziony we wsi. Dwa tygodnie temu u sąsiada, teraz u mnie. Mój dom leży na skraju, ale sąsiadów w samym środku. Niczego się wataha nie boi. Strach wyjść z domu. Dzieci nie wypuszczamy bez opieki. Jesteśmy przerażeni całą sytuacją i bezsilni. Wilki są pod ścisłą ochroną, a my to co? – pyta zrozpaczony pan Robert.

Jego syn pokazuje zapisane na komputerze zdjęcia Samika. Sympatyczne psisko strzegło obejścia i mieszkańców.  

Dom na skrzyżowaniu

W centralnym punkcie Stanisławczyka, na skrzyżowaniu, stoi dom Jarosława Tychockiego. To u niego w listopadzie ubiegłego roku po raz pierwszy pojawiły się wilki.

– Mój pies pilnował królików. Dosłownie go porwały, a potem rozszarpały. Plamy krwi pokazały, w którym miejscu urządziły sobie ucztę. Gdy się zorientowałem, co się dzieje, było już po wszystkim. Nigdy bym nie pomyślał, że mieszkając w centralnym miejscu wioski, można być narażonym na atak. Rozmawiałem ze znajomym myśliwym, ale to jest krótka rozmowa. Ścisła ochrona. Odstrzelić absolutnie nie można – kończy pan Jarosław.

Reklama

Robert Zabawski pokazuje kolejne domy, w których pojawiła się wataha. Rzeczywiście gospodarstwa położone są centralnie w środku wsi. W obejściach pustki. A przecież trwały jeszcze ferie. Pierwszy od kilku lat śnieg w styczniu powinien zachęcać dzieciaki do zabawy. 

– Na nas padł blady strach. O, u tego sąsiada bestie zrobiły sobie jatkę na podwórku. Co ciekawe nie wywlokły tym razem psa. Sąsiad porobił zdjęcia, ale są makabryczne i do pokazywania się nie nadają. 

Interwencja sołtyski

Sołtyska Stanisławczyka Krystyna Gołębiowska: – Zamieściłam na stronie internetowej apel do mieszkańców Stanisławczyka o sytuacji w wiosce. Odebrałam sygnał od koleżanek z okolicznych wiosek, że mają podobny problem. Byłam w sprawie wilków w Urzędzie Gminy w Przemyślu. Opisałam, co się u nas dzieje. Ale w odpowiedzi usłyszałam to, czego właściwie mogłam się spodziewać. Wilki są pod ścisłą ochroną. Odstrzał jest niemożliwy. Zasugerowali, aby mieszkańcy uważali po zmroku, aby pilnowali dzieci. Psy powinny być w bezpiecznych kojcach. Ewentualnie można mieć przy sobie jakieś urządzenie hukowe.

Reklama

– To nic nie daje – komentuje Robert Zabawski. Wyjmuje z kieszeni dwie minipetardy. – Sąsiad widział wilki na przystanku. Miał petardę. Tylko popatrzyły i nic. W ogóle się nie bały. Ja po ósmej wieczorem codziennie wychodzę po żonę na przystanek, bo się najzwyczajniej w świecie o nią boję. Po ósmej w zimie już noc, a psy każdego wieczoru zaciekle ujadają. Jakby wyczuwały obecność watahy.

 

Nadleśniczy informuje

Stanisławczyk i najbliższe wioski w kierunku Kalwarii Pacławskiej leżą na terenie Nadleśnictwa Krasiczyn i Bircza. O wilkach na swoim terenie nadleśniczy Nadleśnictwa Krasiczyn Przemysław Włodek wie.

– Z naszych obserwacji wynika, że na pobliskim terenie przemieszczają się trzy watahy. Jedna w okolicach Fredropola, Kniażyc, Kormanic, około pięciu, sześciu wilków. Być może to właśnie ta wataha pojawia się w Stanisławczyku. Druga niedaleko Bełwina, Hołubli, tyle samo wilków. Trzecia niedaleko Krzeczkowej, Olszan, Cisowej. Trzeba pamiętać: wilki mogą dziennie przemieszczać się nawet po dwadzieścia kilometrów w szukaniu rewirów. Dzielą się na mniejsze, większe grupy, dlatego trudno jednoznacznie stwierdzić, gdzie przebywają i gdzie w danym momencie polują – informuje nadleśniczy.

Reklama

 

Pomoże RDOŚ

Wilki są pod ścisłą ochroną. Jedynie Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie może podjąć ewentualne działania. Opinię tę potwierdza rzecznik prasowy RDOŚ w Rzeszowie Łukasz Lis:

– Odbieramy sporo informacji o watahach wilków na naszym terenie. Głównie dotyczy to Bieszczadów, ale i w okolicach Rzeszowa mamy wilki. Zachęcam mieszkańców podprzemyskich wiosek, w których pojawiły się watahy, do kontaktu z miejscowymi władzami lokalnymi. To na ich wniosek wydajemy zezwolenia na płoszenie czy odłowienie i przewiezienie wilków w inne miejsce.

Reklama

Według uzyskanych informacji wilki nie atakują ludzi. Może się tak stać jedynie w skrajnych wypadkach, na przykład kiedy człowiek będący w lesie mocno krwawi i zostawia krwawe ślady. Nie można ich celowo drażnić. W innych przypadkach wilki unikają ludzi.

Psy, szczególnie na uwięzi, są dla nich łatwym łupem, dlatego coraz częściej pojawiają się w okolicznych wioskach. Jedyna rada to przetrzymywanie ich w bezpiecznych kojcach. Niewypuszczanie luzem. Przy nagminnych atakach watahy należy poinformować miejscowe władze samorządowe, a te mogą się skontaktować z RDOŚ w Rzeszowie. 


AW
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    O LOL - niezalogowany 2021-01-21 19:06:03

    Pieski za ogrodzenie i nie puszczać ich samopas co by sobie pobiegamy po wsi, polu, czy nie daj Boże w lesie, to będzie spokój z wilczkami.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Przemyślanka - niezalogowany 2021-01-21 20:05:07

    Kiedy ludzie na wsiach wreszcie zrozumieją, że miejsce psa jest w domu a nie na polu i to jeszcze na łańcuchu. Co on miał pilnować i kogo odstraszyć? Wsiowa mentalność 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    r n - niezalogowany 2021-01-21 20:15:26

    Robicie raban i tanią sensację z powodu jednego pieska, a u znajomego pracującego w rzeźni drobiu przerabiają 20 000 kurczaków na zmianę, a zmian jest 2 na dzień !!!YOUTUBE.COM - TUTAJ WYTRZYMUJĄ TYLKO NAJSILNIEJSI PSYCHICZNIE

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama