Reklama

Wizjoner

02/06/2023 06:35

Oficjalnie kampania wyborcza jeszcze się nie zaczęła, ale trwa już polityczny festiwal, choć to, co się dzieje, to nie festiwal, a raczej walka na śmierć i życie. Brutalna wojna, w której wszelkie chwyty są dozwolone, a demokracja jest pustym słowem.

Sypią się obietnice na przemian z groźbami. Poseł Janusz Kowalski z Suwerennej Polski publicznie marzy o tym, żeby Donalda Tuska postawić przed Trybunałem Stanu i wsadzić do więzienia. Tusk w wywiadzie dla „Newsweeka” grozi, że wielu z nich, czyli rządzących, będzie siedzieć za to, co zrobili.

Pojawia się wizja kraty, po której obu stronach tkwią już nie dzisiejsi oponenci, a wrogowie. Jak na każdej wojnie trwa wyścig zbrojeń i każda ze stron sięga po coraz skuteczniejszą broń, żeby tylko wyeliminować z pola przeciwnika. Rzecz w tym, że nie jest to równa walka, bo partia rządząca ma broń masowego rażenia w postaci TVP, dużą kasę do rozdania i możliwości ustawodawcze.

W ubiegłym tygodniu w Sejmie przeszedł projekt proponowanej przez PiS ustawy w sprawie powołania Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich. Opozycja z miejsca nazwała ów twór „lex Tusk”, a konstytucjonaliści nie zostawiają na nim suchej nitki. Do wejścia w życie ustawy jeszcze trochę, ale choć wiadomo, w kogo jest ona wycelowana, to hipotetycznie każdy może się bać. Bo komisja miałaby uprawnienia prokuratora i sądu jednocześnie.

Wyrokami bez możliwości odwołania mogłaby eliminować z życia publicznego na dziesięć lat i tym samym uniemożliwiać start w wyborach. Na przykład parę lat temu odwiedzili mnie rosyjscy dziennikarze, więc dla takiej komisji to już wystarczający powód, żeby się mną zainteresować, przeprowadzić śledztwo, zebrać dowody i zrobić z nich użytek.

Oczywiście nie zakładam, że tak się stanie, ale życie z taką świadomością nie jest komfortowe. Tak jak niekomfortowe jest życie w kraju podzielonym wzdłuż i wszerz, a spin doktorzy, wskazując palcem (czasami środkowym) wrogów wewnętrznych i zewnętrznych, dbają, żeby jeszcze bardziej pogłębić te podziały. Jednak żeby nie było tak groźnie, to liderzy partii jeżdżą po kraju i rozdają wyborcze cukierki.

W 1578 roku imć pan Jan Kochanowski z Czarnolasu w „Odprawie posłów greckich” napisał: „O nierządne królestwo i zginienia bliskie, Gdzie ani prawa ważą, ani sprawiedliwość Ma miejsca, ale wszystko złotem kupić trzeba! Wizjoner jakiś.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama