Reklama

Włamywacz z Pikulickiej w Przemyślu

20/05/2017 18:18

Gdzie dokładnie leży ulica Pikulicka, oprócz jej mieszkańców, pewnie wiedzą tylko taksówkarze, służby komunalne, a od niedawna również policjanci z wydziału kryminalnego. Ci ostatni za sprawą dziewiętnastolatka, który razem ze swoją dziewczyną na wiosnę wynajęli tam w jednym z domów pokój z kuchnią.

Ulica Pikulicka (boczna Słowackiego), rzadko zabudowana, kończy się ogródkami działkowymi „Bratek”. Od paru tygodni wśród działkowiczów krąży pogłoska o złodzieju, który grasuje w tej okolicy. Spotykają się dwaj działkowicze i jeden drugiego pyta: – Był u ciebie złodziej? – U mnie nie, ale był u sąsiadki – opowiada drugi. – Wybił szybę i zabrał ze stolika fajansowy czajnik elektryczny, którego używała jako dzbanka. Ale to jeszcze nic, bo u innej działkowiczki wyłamał drzwi do domku i ukradł jej butlę, a przy okazji parę innych rzeczy. W dodatku zrobił[paywall] to w czasie świąt. Jak ja bym takiego dorwał, to bym mu giry połamał – odgraża się właściciel działki.

Złodziej grasuje w okolicy

Nie tylko działkowcy obawiają się złodzieja. Mieszkańcy Pikulickiej też, częściej niż kiedyś, rozglądają się podejrzliwie po swoich podwórkach. – To było w poniedziałek, dwudziestego czwartego kwietnia – mówi jeden z nich. Pakowałem coś tam na podwórku, bo wyjeżdżałem i widziałem, jak drogą szedł ten młody, co tu się niedawno sprowadził ze Śląska. Była z nim jego dziewczyna i jakiś kolega. Wtedy nie zwróciłem uwagi, że spacerując, patrzyli w stronę podwórka. Jasno jeszcze było, kiedy wróciłem i zdziwiło mnie to, że pies kręci się w garażu, a przecież pamiętałem, że drzwi były zamknięte. Ktoś wyłamał zamek w drzwiach i ukradł mi skrzynkę z narzędziami. Dałem znać na policję i za parę dni znaleźli złodzieja. To był ten młody.

Reklama

Seryjny włamywacz

Nie bardzo wiadomo, kiedy dziewiętnastolatek przyjechał pierwszy raz z Dąbrowy Górniczej do Przemyśla. Ma tu dziewczynę i z nią dziecko, które odebrała im opieka społeczna i umieściła w rodzinie zastępczej. Pierwszy raz dał się poznać organom ścigania w ubiegłym roku. Zaczęło się w marcu, w Przemyślu. Nieznany wtedy sprawca rozbił okno i włamał się do jednorodzinnego domu, z którego ukradł wyroby ze srebra.

Miesiąc później również nieznany sprawca przez drzwi balkonowe włamał się do innego domu i zabrał biżuterię i pieniądze. Właściciele straty wycenili na kilkanaście tysięcy złotych. Potem nie było miesiąca, żeby policja nie odnotowała włamania z kradzieżą. Wszystkie do domów jednorodzinnych. Sprawca kradł biżuterię, pieniądze, sprzęt komputerowy i fotograficzny. Nie gardził dobrym alkoholem i markową odzieżą. Policjanci zabezpieczali ślady, analizowali modus operandi i przeglądali zapisy monitoringu. Wreszcie zatrzymali dziewiętnastolatka.

30 stycznia 2017 roku, na wniosek prokuratora, Sąd Rejonowy w Przemyślu zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 14 dni. Wtedy podejrzany zniknął. Rozesłano za nim listy gończe. Został zatrzymany 21 lutego i trafił do aresztu. Usłyszał w sumie osiem zarzutów, w tym kradzieży i kradzieży z włamaniem, za co kodeks karny przewiduje nawet do dziesięciu lat pozbawienia wolności. Mężczyzna przyznał się i po opuszczeniu aresztu prokurator zastosował wobec niego dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju.

Recydywa

Widocznie te doświadczenia niczego go nie nauczyły. Na początku kwietnia wprowadził się z dziewczyną na Pikulicką i niedługo po tym włamał się do altanki na pobliskich działkach. Dwa tygodnie (24 kwietnia) później włamał się do garażu na prywatnej posesji położonej niedaleko od domu, w którym mieszkał. Tym razem nie trwało to długo i został zatrzymany. 6 maja prokurator na wniosek śledczych zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego (7 dni w tygodniu), zakazu opuszczania miejsca pobytu oraz obowiązku powiadamiania policji o każdym wyjeździe. Policjanci twierdzą, że sprawa ma charakter rozwojowy.

Apel policji

– Apelujemy do wszystkich, którzy padli ofiarą przestępstwa, żeby nam o tym zgłaszali – mówi sierż. szt. Marta Fac, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu. – Nawet wtedy, kiedy, jak w przypadku włamań do altanek na działkach, straty nie są wielkie. Zawsze można o tym powiedzieć dzielnicowemu, bo policja jest bezradna, jeżeli nikt nie zgłosi przestępstwa, a poczucie bezkarności tylko rozzuchwala sprawców. 
SeWu
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama