Reklama

Właściciel pitbulterierów wreszcie za kratkami

Po ponad 3 miesiącach od ogłoszenia prawomocnego wyroku w sprawie śmiertelnego pogryzienia przez dwa psy rasy pitbulterier ich właściciel Mariusz S. trafił wreszcie za kratki. Do zakładu karnego zgłosił się sam, ale wcześniej działy się w tej sprawie dziwne rzeczy...

12 kwietnia br. poinformowaliśmy, że Sąd Okręgowy w Przemyślu nie uwzględnił apelacji skazanego i utrzymał w mocy wyrok dla 51-letniego Mariusza S. Sąd I instancji uznał, że jest winny śmierci 12-letniego Kamila Towarnickiego. Karą były 3 lata bezwzględnego więzienia, 50 tys. zł nawiązki dla rodziny chłopca oraz 3 tys. zł nawiązki dla młodocianego pasierba[paywall].

Pod koniec maja br. skontaktowała się z nami matka Kamila. – Dzwoniłam do sądu z pytaniem, dlaczego ten pan, mimo prawomocnego wyroku, wciąż jest na wolności? Powiedziano mi, żebym złożyła wniosek z prośbą o poinformowanie mnie, że wyrok jest realizowany. Minął już ponad miesiąc. Uzasadnienie wyroku otrzymałam 27 kwietnia. Nie potrafię sobie poradzić z tą sytuacją. Ma jakiś immunitet czy co? Skierowałam tę sprawę do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry – powiedziała Elżbieta Towarnicka.

Reklama

Rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Przemyślu Małgorzata Reizer powiedziała nam wówczas: – Sprawa nie dotarła jeszcze do punktu wykonawstwa. Nie dotarła dlatego, że dopiero 13 maja trafiła do sądu rejonowego. Był wniosek o uzasadnienie ze strony obrońców skazanego. Być może będzie kasacja wyroku do Sądu Najwyższego. Na razie jednak nic nie wpłynęło. Przypuszczam, że w ciągu najbliższego miesiąca wszystko się rozstrzygnie.

Z tych słów wynikało, że jak wszystko „dobrze” się ułoży, Mariusz S. karę zacznie odbywać pod koniec czerwca br. Po ponad 2,5 miesiącach od skazania.

Reklama

Skarga na działanie sądu

Matka Kamila nie dała jedna za wygraną. 22 czerwca br. skierowała skargę do prezesa Sądu Rejonowego w Przemyślu. – Skargę wniosłam, bo według moich informacji skazany miał się stawić w zakładzie karnym na początku czerwca. Ale równocześnie dowiedziałam się, że ma się starać o odroczenie wykonania kary, co jednak nie oznacza, że wstrzymuje się wykonanie kary. Kompletnie nie rozumiem tej opieszałości – powiedziała pani Elżbieta. – Nie rozumiem, dlaczego skazany chodzi po ulicach, wozi ludzi taksówką, widuję go w sklepie, śmieje mi się prosto w twarz i nie wygląda na osobę, która nie może odbywać zasądzonej kary! Przychodzi do kolegi do ogrodu, oddalonego od mojego mieszkania o około 20 metrów i słyszę, jak dobrze się bawi – dodała.

W dokumencie poprosiła o niezwłoczne zawiadamianie jej o tym, kiedy Mariusz S. otrzyma przepustkę, otrzyma czasowe zezwolenie na opuszczenie zakładu karnego, będzie przerwa w odbywaniu kary lub zostanie warunkowo zwolniony.

Reklama

– Po prostu się boję. Mam podstawy, bo przecież wcześniej spotykałam się z aktami agresji wobec mnie. Choćby pod jednym ze sklepów, kiedy wyzywał mnie od najgorszych. Sprawę oczywiście zgłosiłam do prokuratury – wyjaśniła E. Towarnicka.

Jak poinformowała cytowana już rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Przemyślu M. Reizer, Mariusz S. 20 czerwca br. sam zgłosił się do Zakładu Karnego przy ul. Rokitniańskiej w Przemyślu. Wcześniej jednak złożył wniosek o odroczenie wykonania wyroku ze względu na stan zdrowia. Mariusz S. miał się poddać badaniom psychiatrycznym. Jednak najpierw sam się na nie zgłosił, a potem nie pozwolił, aby doprowadziła go na nie policja... Bez komentarza.
KiB
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama