Za nami XXI odsłona Przemyskiej Wiosny Fredrowskiej, podczas której w tym roku między 20 czerwca a 3 lipca miłośnicy teatru mieli doskonałą okazję do obcowania z tą jakże wdzięczną formą artystyczną. O wydarzeniu i nie tylko, rozmawialiśmy z prezes Zarządu Teatru Fredreum, Krystyną Maresch-Knapek.
XXI Przemyska Wiosna Fredrowska dobiegła końca, jak wrażenia?
– Stęskniliśmy się! Nie mogliśmy się doczekać, kiedy znowu uderzymy na zamek i scenę fredrowską i udało się, choć była to odsłona bardzo skromna, bo i środki nie pozwalały na to, żeby była bardziej okazała.
Jak więc udało się te środki mądrze rozdysponować?
– Były dwa przedstawienia teatrów przyjezdnych i jedno nasze. Zaprosiliśmy adeptów sztuki aktorskiej z Bielska Podlaskiego, bardzo zdolnych młodych ludzi z teatru The M.A.S.K., którzy zaprezentowali –Zielonego Gila” Tirsa de Molina oraz wyjątkowe trio z Teatru Muzycznego „Halka” w Rzeszowie, z którym od lat utrzymujemy kontakt, a którzy przyjechali do nas z „Czarem operetki”.
Operetka?[paywall]
–Przemyska publiczność uwielbia ten rodzaj rozrywki, udało się nam zorganizować niezwykły koncert, wręcz szyty na miarę przemyślan. Zjawiskowy sopran w wykonaniu Jadwigi Kot-Ochał, przepiękny tenor Tomasza Furmana i niesamowity akompaniament Anety Czach dosłownie poderwały widzów z siedzeń. Rzeczywiście, „Czar operetki” wprowadził nas w klimat operetki w najlepszym tego słowa znaczeniu.
A jak wrażenia z drugiej strony? Jak grało się na przemyskiej scenie odwiedzającym nas aktorom?
– Aktorzy teatru z Bielska Białej byli absolutnie oczarowani zamkiem, tym jakie możliwości sytuacyjne otworzyły się dla ich sztuki na naszej scenie. Bardzo chcieliby tu jeszcze wrócić i zaprezentować się ponownie na zamku naszym widzom.
Kiedy byłoby to możliwe?
– Mam nadzieję, że wraz z otwarciem nowego sezonu we wrześniu.
Ostatnim punktem była sztuka Fredry w państwa wykonaniu.
– „Pierwsza lepsza, czyli nauka zbawienna”. Nie wyobrażamy sobie, żeby w naszym repertuarze chociaż raz w roku nie pojawił się Fredro.
Publiczność też stęskniła się za teatrem?
– Publiczność dopisała, mimo dwóch innych imprez, które odbywały się w tym samym czasie. Nawet martwiliśmy się, że nikomu już po tym wszystkim nie będzie się chciało wdrapywać na zamek. A jednak! Nastroje widzów dały nam potężną informację zwrotną, że XXI Przemyska Wiosna Fredrowska zakończyła się sukcesem.
Były też akcenty upamiętniające 150-lecie teatru.
– Tak, wystawa na zamku czy choćby drobny upominek, który zaskoczył i rozczulił nieco naszą publiczność.
Jak długą przerwę miało Fredreum od swojej ukochanej sceny?
– To było ciężkie 1,5 roku. Najpierw lockdown, potem nasi członkowie się pochorowali. Jeszcze w 2019 r w styczniu i lutym zagraliśmy trzy spektakle. W międzyczasie w Krasiczynie wzięliśmy udział w nagraniu filmowym Telewizji Rzeszów, uczestniczyliśmy w Narodowym Czytaniu w bibliotece. Organizwaliśmy też próby czytane. Mamy nadzieję, że od września ruszymy z pełną mocą.
Tego też Państwu serdecznie życzę. Dziękuję za rozmowę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.your post is amazingly wonderful and strong for every customer Bangalore Escorts You just saved my stress with this article.
your post is amazingly wonderful and strong for every customer Bangalore Escorts You just saved my stress with this article.