Reklama

Wypadek na Zielonym Rynku. Klientka z licznymi potłuczeniami

15/08/2018 18:30

Po upadku na płycie Zielonego Rynku pani Maria wyglądała jak po pobiciu. I można by zrzucić ten wypadek na nieuwagę kobiety, gdyby nie fakt, że do takich zdarzeń dochodzi często. – W zeszłym roku inna kobieta doznała tu otwartego złamania nosa, krew jej tryskała między oczami – relacjonuje jeden ze sprzedawców.


fot.Paweł Bugira
Pani Maria po upadku wyglądała, jakby została pobita. Karetka zabrała ją do szpitala.

Złamany ząb, rozcięte dwie wargi, rozbity nos i broda oraz[paywall] ból głowy i kręgosłupa szyjnego – tak skończyła się dla pani Marii wizyta na miejskim targowisku. – Jedną rękę miałam zajętą, bo trzymałam zakupy i tylko trochę się zasłoniłam drugą – relacjonuje. Wsparcia udzielili jej świadkowie zdarzenia, którzy pomogli wstać i wezwali karetkę. O fakcie powiadomiono też straż miejską.

 

Zdradliwa rynienka

Co może się wydawać zaskakujące, do wypadku doszło na odnowionej części rynku. Pani Maria potknęła się na rynience kanalizacyjnej. Niby nic wielkiego: zaledwie dwu-, może trzycentymetrowy uskok. – Ale nie jest w żaden sposób oznaczony choćby farbą. A najlepiej, gdyby była tutaj kratka, która przykryje tę rynienkę i wyrówna powierzchnię – zauważa pani Maria.

Reklama

Można by zrzucić ten wypadek na nieuwagę kobiety, gdyby nie fakt, że do takich zdarzeń dochodzi często. – W sezonie nawet 5 razy w tygodniu – mówi mężczyzna, który prowadzi obok stoisko. – Ludzie zwyczajnie się potykają. Na starej części są bardziej uważni, bo tam jest pełno nierówności. A tutaj nikt się nie spodziewa czegoś takiego – uważa. Jego słowa potwierdza sprzedawca ze stoiska obok. Proszą jednak, aby nie podawać ich nazwisk w gazecie.

Na ogół kończy się pobrudzonymi spodniami lub rozdartymi rajstopami. Ale było parę groźniejszych przypadków. – W zeszłym roku potknęła się tu około 70-letnia kobieta. Obie ręce miała zajęte zakupami i nawet się nie próbowała osłonić. Poleciała jak długa, uderzając głową o kostkę. Takiego widoku nie widziałem nawet w horrorach. Między oczami miała otwarte złamanie nosa, a gdy przytykała do nosa ręcznik papierowy, fontanna krwi lała się między oczami – opowiada mężczyzna.

Reklama

Zauważa on, że zarówno rynienka, jak i nawierzchnia rynku są wyłożone taką samą kostką. – Według mnie należałoby to miejsce pomalować na żółto – mówi. – Nie wiem, czemu nie założono kratki albo nie wykonano zaokrąglonych krawędzi – dziwi się. – Podobno zrobiono tak tylko tymczasowo, na czas odbioru. Później miało być zrobione w ramach usług naprawczych. Ale, jak widać, prowizorka trwa najdłużej – dodaje.

 

Nawierzchnia z akceptacją

Zielonym Rynkiem administruje Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej. – Zarządzamy tym miejscem dopiero drugi rok. Targowisko zostało wyremontowane zgodnie z projektem, który zlecała gmina miejska. Nie my nadzorowaliśmy te prace i nie my je odbieraliśmy. Taki stan zastaliśmy, został on wcześniej zaakceptowany przez uprawnione osoby – mówi prezes PGK Andrzej Ziemniak.

Reklama

– Na starej części na bieżąco łatamy dziury, żeby w miarę zapewnić bezpieczeństwo. Gdyby doszło do awarii na nowej części, od razu byśmy reagowali. W tym wypadku sytuacja jest o tyle nietypowa, że usterki nie ma – dodaje.

W tej sytuacji nie wiadomo, czy pani Maria może liczyć na odszkodowanie. – Musi się na ten temat wypowiedzieć ubezpieczyciel – zaznacza prezes PGK.

– Krzywda ludzka nie jest mi obojętna. Podejmę działania, żeby oznakować to miejsce. Skonsultuję z miastem, czy namalowanie żółtych pasów pomoże uniknąć takich zdarzeń i czy urząd wyrazi na to zgodę – zapowiada A. Ziemniak.

Reklama


fot.Paweł Bugira
Uskok nie jest wprawdzie wysoki, jednak zdradliwy.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    sarkazm - niezalogowany 2018-08-15 19:45:46

    Staruchy i niedołężni powinni siedzieć w domu i czekać na śmierć 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Owen - niezalogowany 2018-08-15 19:59:21

    Zielony rynek TAK, w tym miejscu NIE NIE NIE 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    przemyski obserwator - niezalogowany 2018-08-15 20:00:37

    Upaść można zawsze i wszędzie , nawet na gładkiej drodze.  Ale to co się dzieje na tym co się jeszcze nazywa zielonym rynkiem jest skandalem coś czego nazwać nie można. Nie bedę wiecznie porównywać tego  terenu do siedliska brudu i dziadostwa , tego niewyobrażalnego syfu który niestety od lat nie przeraża , nie tumani nie przestrasza przemyskiej "wadzy" z Chomą na czele.  Przecież to zaniechanie , olewajstwo trwa od lat , po skleceniu drewnianej budy i niebezpiecznych dla kupujących podestów nie robiło i nie robi się nic by to zaorać i ewentualnie zrobić coś podobnego do nowoczesnego bazaru czy zielonego rynku jak we wszystkich podkarpackich miasteczkach czy jedynym mieście Rzeszowie ale jak to w Przemyślu , co od "byka żądać mlika " , zrobi się , może kiedyś jak będą pieniądze i ostatnie  przedwyborcze obiecanki- cacanki że modernizacja tego dziadostwa nastąpi i tu uwaga "ale etapami ", rozłożona na 3 lata. Już wiedze modernizację i to przez 3 lata kiedy nie potrafią od lat zlikwidować dziadowskiego , dzikiego handlu  na ulicy Sportowej , uważam że jest to kolejna przedwyborcza kiełbasa Hamryszczka i to kiełbasa zwyczajna. Zresztą  posmotrim- uwidim  ale znając przemyską "wadzę " , pamiętając męczarnie z wybudowaniem tej drewnianej budy widzę to wszystko zresztą jak niemal wszystko w czarnych kolorach. A pani i inni poszkodowani  powinni  oddać sprawy do sądu cywilnego i żądając od administratora tego dziadostwa wysokich  odszkodowań. Tyle i aż tyle.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama