Pod koniec listopada na scenie Zamku Kazimierzowskiego dla przemyskiej publiczności zaśpiewał Marek Piekarczyk.
Piekarczyk był wokalistą kluczowego dla polskiego hard rocka zespołu TSA, a obecnie kontynuuje karierę solową. W 2014 roku wydał biografię pt. Zwierzenia kontestatora, jest także postacią telewizyjną. W projekcie[paywall] „Marek Piekarczyk – akustycznie” towarzyszyli wokaliście Tadeusz Apryjas (gitara, wokal) oraz Jacek Borowiecki (instrumenty perkusyjne).
Piątkowy wieczór był poświęcony wspomnieniom artystów takich jak: Tadeusz Nalepa czy Andrzej Załucha. Marek Piekarczyk oddał im hołd, wykonując ich autorskie utwory. Nie zabrakło twórczości samego Piekarczyka ani dobrze znanych pozycji z repertuaru TSA.
Charakter wydarzenia wzbudzał zadumę i nostalgię, teksty niezmiennie pobudzały do refleksji nad życiem, a wspomnienia wywoływały śmiech i łzy. Publiczność chętnie wchodziła z Piekarczykiem w interakcje, śpiewała, tańczyła, co jakiś czas wybuchała śmiechem, reagując na anegdoty i historie opowiadane przez artystę. Ten, urzeczony, z zespołem kilkukrotnie nagradzał przemyską publiczność owacjami na stojąco i dziękował za przybycie i kulturę osobistą.
Ten koncert był jak spotkanie z przyjacielem. Marek Piekarczyk nie budował dystansu do widowni, atmosfera była bardzo ciepła i kameralna. Uczestnicy, zachwyceni potężnym głosem i energią płynącą od Piekarczyka, całkowicie poddali się emocjom, które ten im fundował. Artysta wyraził chęć ponownego zawitania w naszym mieście, tym razem w celach turystycznych. Schodząc ze sceny, powiedział „do zobaczenia” i oby jak najprędzej, bo taki koncert pełen wzruszeń to prawdziwe catharsis dla duszy.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze