Reklama

Z Platformą o oświacie

17/04/2019 17:00

Pod hasłem „Porozmawiajmy o nowej szkole” odbyła się debata zorganizowana przez Platformę Obywatelską w Przemyślu. Wprowadzając w spotkanie, poseł Marek Rząsa powiedział, że celem dyskusji jest nie tyle rozmowa o tym, co się już wydarzyło, ale o tym, jak powinna wyglądać szkoła za pół roku, czy rok.

Głównym gościem spotkania była poseł Joanna Kluzik-Rostkowska, minister edukacji w latach 2013 – 2015. Spotkanie zgromadziło jednak zaledwie kilkanaście osób.

– Prędzej czy później ktoś inny niż PiS będzie rządził i trzeba się będzie z problemem zmierzyć – powiedział M. Rząsa. Czy wracamy do gimnazjów, czy poprawiamy szkoły ośmioklasowe? Co z podstawami programowymi, co ze[paywall] szkołą demokratyczną? Czy szkoła powinna być bardziej państwowa, czy samorządowa? – to tylko niektóre tematy, jakie zasugerował.

Reklama

J. Kluzik-Rostkowska przyznała, że sądziła, iż strajku uda się uniknąć i rząd dojdzie z nauczycielami do porozumienia. Stwierdziła, że czerwona lampka powinna się zapalić już na przełomie roku, kiedy pojawiały się pierwsze protesty oddolne, niekoordynowane przez żadną z central związkowych. Zdaniem byłej minister edukacji, rozmowy były prowadzone w sposób „niezrozumiały”, bo powinno się siedzieć, „aż się wysiedzi” jakiś kompromis.  

J. Kluzik-Rostkowska skrytykowała podstawę programową, szczególnie dla klas 7 i 8, które „były pisane na kolanie”. Twierdziła, że na spotkaniu w Koszalinie członkowie ZNP w szczególności zwracali uwagę na ten właśnie problem.

Reklama

Uczestnicy spotkania zwrócili natomiast uwagę na dwa inne problemy. Pierwszy to chaos panujący w oświacie, związany z reformą edukacji, programami nauczania i organizacją zajęć. – To jest cyrk, który my przeżywamy – mówiła jedna z nauczycielek.

Bardzo szybko podniesiono temat szkół niepublicznych. Nauczyciele określili swoją sytuację w nich „wyjętą spod prawa”, ponieważ nie w takich placówkach nie obowiązuje Karta Nauczyciela, a Kodeks Pracy. W takiej sytuacji nauczyciel ma tyle godzin tablicowych, ile wskaże mu właściciel szkoły (maksymalnie 40). – Mam 30 godzin i zarabiam dwa tysiące. Nie jestem już w stanie mówić – żaliła się jedna z nauczycielek. 

Reklama

Taka sytuacja często występuje w szkołach prowadzonych przez stowarzyszenia lub inne podmioty prywatne, tam gdzie zlikwidowano placówki publiczne. Pedagodzy zwrócili uwagę, że proceder ten rozpoczął się w 2011 r., natomiast obecnie kuratorium nie pozwala na likwidację.

– Prywaciarze płacą bardzo różnie na zasadzie wolnorynkowej. To powinno być ujednolicone. Edukacja jest ważna, że nie może działać na regułach wolnorynkowych – mówili. Potwierdzała to J. Kluzik-Rostkowska, zwracając uwagę, że w takiej sytuacji nauczyciele swobodnie w ciągu roku będą mogli zmieniać pracę, w efekcie czego ciężko będzie zapewnić uczniom ciągłość edukacji.

Reklama
Nauczyciele zapewniali, że są gotowi do merytorycznej dyskusji nad Kartą Nauczyciela.


fot.Paweł Bugira
PB
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Km - niezalogowany 2019-04-17 17:39:07

    A co Wy zrobiliście dla szkół podczas 2 kadencji? 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Nickt - niezalogowany 2019-04-17 18:16:01

    Grono dyskutantów jest nieliczne... hmmm....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Totylkoja - niezalogowany 2019-04-17 18:19:12

    Bo wszyscy wiedzą, że im nie zależy na dobry szkoły tylko powrocie do władzy. Przez 8 lat nie pomogli nauczycielom ani uczniom a dziś osoby typu Halicki robi sobie z protestującymi nauczycielami zdjęcia. Gratuluję "inteligencji" tym nauczycielom 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama