Choć nie ma z czego, choć – być może – ktoś się obrazi, uśmiałem się. Szczerze. Wcale nie na pohybel Nikołajowi Gogolowi i jego Rewizorowi. Wszak w tej komedii pada nieśmiertelne powiedzenie: „Z czego się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie!” Tak. Z samego siebie się uśmiałem...
Jakiś czas temu poważnie poruszył mnie problem... schodów prowadzących z przemyskiego Rynku w stronę ulicy Fredry. Poruszył, bo narzekały na ich stan osoby starsze i niepełnosprawne. „Panie, jest tak ślisko, że graby można sobie połamać!” – grzmiał do słuchawki starszy mężczyzna. Pomyślałem: zapytam w magistracie. No i co, że znałem odpowiedź? Brzmiała: nie ma kasy. Pomyślałem: ale jak? Nie ma kasy na zamontowanie zwykłej poręczy? Tak, aby dotknięci życiem starsi przemyślanie nie musieli drżeć i kurczowo trzymać się muru przy skarpie, aby nie wywinąć orła.
A propos orłów. Okazuje się, że jest ich pod dostatkiem. Pod adresem Rynek 1. Tak, w owym magistracie. O zwykłej poręczy deliberowali od 2016 roku. Ciekawi mnie o czym? O kształcie, materiale, kolorze, stronie, po której mogłaby zostać zamontowana czy firmie, w której można byłoby ją zamówić? Siedzieli sobie i myśleli. Standard. Sprawa była (i jest) tak „poważna”, że nie był w stanie jej załatwić ani były prezydent Robert Choma, ani urzędujący Wojciech Bakun.
Aż tu nagle... Załatwił ją radny Andrzej Berestecki z Prawa i Sprawiedliwości. Pochodził, popukał do kilku drzwi, poopowiadał... Ma to we krwi. Lubi sobie i innym coś załatwić. Znalazł sponsora, który wyłoży prawie pięć tysiaków i zamontuje poręcz. Jakież to proste! A może by tak – ratując pustawą miejską kasę – zatrudnić kilku rezolutnych i skutecznych marketingowców. Niech szukają darczyńców i wyręczą instytucje, których zakichanym obowiązkiem jest rozwiązywanie tak prozaicznych problemów.
Orły! Przestańcie już deliberować! Trzeci rok mija. Poręcz będzie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Panie RedaktorzeZnowu w sedno. Puenta najlepsza- ta o tych " orłach"
W magistracie rozlicza się urzędników nie z jego wysiłku włożonego w rozwiązanie problemów ani od ilości załatwionych pozytywnie spraw, tylko od czasu spędzonego za biurkiem w godzinach urzędowania.Traktują swoją pracę i petentów jak dopust boży i są przekonani o tym, że pracują z łaski.W głowie im się nie mieści,że ich "praca" jest takim samym towarem, jak inne, za które się płaci i wymaga właściwej jakości.A reklamować ich niewłaściwą pracę za nasze pieniądze maja nie tylko mieszkańcy,którzy nie maja na to wpływu ale ich przełożeni.Inna sprawa,ze nasz Magistrat to jedna wielka rodzina a członków rodziny się nie krzywdzi nawet jak jest czarną owcą,leniem czy też nicponiem. Tutaj obowiązuje święta zasada rodziny „miłuj bliźniego swego, jak siebie samego”.
Przykład idzie z "góry" https://natemat.pl/212385,program-premier-plus-przyklad-beaty-szydlo-dowodzi-ze-mozna-dostac-nowa-droge-bez-podnoszenia-podatkow
Wyprzedził RADNEGO K... specjalistę od interpelacji,a tu trzeba działać
do scd- trafnieJeden działa skutecznie , drugi pisze interpelacje. Znajdź różnice.
Najzdrowszy sposób życia, to mieć równiez i do siebie dystans i widzieć też i swoje wady
hhaha,,,great ...AND am also do the same thing because it is very healthy way to live your life..
Ciekawe czy prawda jest ze W.Bakun zakazał pisać o tym w informatorze miejskim bo mimo ze na niego głosowałem a do PiS mi daleko to radny pokazał ze można coś zrobić a nie tylko marudzić ze nie ma kasy co zreszta było jasne przed wyborami wiem ze 6 miesięcy to mało żeby oceniać ale póki co pochwalił się dwoma dużymi programami które były w całości przygotowane przez poprzedników i nic poza tym
Panie RedaktorzeZnowu w sedno. Puenta najlepsza- ta o tych " orłach"
W magistracie rozlicza się urzędników nie z jego wysiłku włożonego w rozwiązanie problemów ani od ilości załatwionych pozytywnie spraw, tylko od czasu spędzonego za biurkiem w godzinach urzędowania.Traktują swoją pracę i petentów jak dopust boży i są przekonani o tym, że pracują z łaski.W głowie im się nie mieści,że ich "praca" jest takim samym towarem, jak inne, za które się płaci i wymaga właściwej jakości.A reklamować ich niewłaściwą pracę za nasze pieniądze maja nie tylko mieszkańcy,którzy nie maja na to wpływu ale ich przełożeni.Inna sprawa,ze nasz Magistrat to jedna wielka rodzina a członków rodziny się nie krzywdzi nawet jak jest czarną owcą,leniem czy też nicponiem. Tutaj obowiązuje święta zasada rodziny „miłuj bliźniego swego, jak siebie samego”.
Przykład idzie z "góry" https://natemat.pl/212385,program-premier-plus-przyklad-beaty-szydlo-dowodzi-ze-mozna-dostac-nowa-droge-bez-podnoszenia-podatkow