Reklama

Żądają odszkodowania za „bezużyteczne” działki

To precedensowa sprawa w skali Podkarpacia. Mieszkańcy ulicy Przerwa w Przemyślu zażądali od miasta wypłaty odszkodowania za swoje grunty, przez które przebiega gazociąg. Miasto oszacowało, że może wypłacić w jednym przypadku 80 zł, w drugim 156 zł. Wojewoda podkarpacki już dwukrotnie uchylił tę decyzję, pozostawiając władze miasta w kropce.

Był 6 maja 1963 rok. W tym dniu, decyzją Wydziału Spraw Wewnętrznych Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Przemyślu, doszło do wywłaszczenia wszystkich właścicieli nieruchomości, przez które przechodził gazociąg wysokociśnieniowy wybudowany przez Zakład Gazu Ziemnego w Tarnowie. A przechodził m.in. przez należące do pani Marii i Heleny dwa pola przy ulicy Przerwa w przemyskiej dzielnicy Przekopana. Powołany został wówczas rzeczoznawca majątkowy. Dokonał wyceny gruntów, na których uprawiane były płody rolne. Działka pani Marii liczy 1,40 h, pani Heleny 1,14 ha. Pieniądze zostały wypłacone za zniszczenie plonów i sprawa na wiele lat ucichła[paywall].
W 2014 r. pojawiła się (na podstawie ustawy o gospodarce nieruchomościami – przyp. aut.) możliwość uzyskania odszkodowania za obniżenie wartościowych działek, więc zarówno pani Maria, jak i pani Helena zwróciły się do władz Przemyśla (następca prawny Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Przemyślu) o ustalenie i wypłatę jednorazowego odszkodowania.

– Moja działka ewidentnie straciła na wartości. Nie dość, że przechodzi przez nią gazociąg, to jeszcze obowiązuje tak zwana strefa ochronna od 30 do 50 metrów z obu stron. Chciałam działkę podzielić i przeznaczyć pod budowę. Nie mogę, bo trzy czwarte działki zupełnie wyłączone jest z użytkowania inwestycyjnego. Można tylko siać, nawet drzewek owocowych nie można zasadzić, bo korzenie mogłyby uszkodzić gazociąg. Co istotne, na działce od 1945 roku znajduje się dom jednorodzinny, działka jest uzbrojona, posiada drogę dojazdową i leży w granicach miasta – wyjaśnia pani Maria.

Miasto musiało zareagować na wniosek obu pań. Wyznaczyło biegłego rzeczoznawcę, który dokonał wyceny i ustalił jednorazowe odszkodowanie w wysokości... 80 zł dla pani Marii i 156 zł dla pani Heleny. – Przecież to jakaś kpina. Czy nikt z decydentów nie wie, że decyzja wywłaszczeniowa sprzed ponad pół wieku ma charakter stały i cały czas obowiązuje? Z tego tytułu i po obniżeniu wartości nieruchomości Konstytucja RP przewiduje kolejne odszkodowanie. Dzisiaj nam mówią, że działka wtedy miała przeznaczenie rolnicze, ale tak ma zostać na wieki? Bzdura – stwierdziła pani Maria. – Płacę za nią co roku podatek, a w zasadzie nie mam działki – dodała. Zdaniem obu pań, kwotą, która powinna być zadowalająca to od 5 do 10 tysięcy złotych odszkodowania.
Pani Maria wskazuje na kluczowy w tej sprawie wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 26 sierpnia 2014 r. (znak: I OSK 147/13), w którym NSA uwzględnił skargę kasacyjną wywłaszczonego właściciela nieruchomości i nakazał przeprowadzić kolejne postępowanie, które powinno zakończyć się wypłatą stosowanego odszkodowania.

Miasto ustala, wojewoda uchyla

Na kwoty przyznanego przez miasto odszkodowania obie panie złożyły odwołanie do wojewody podkarpackiego. Pierwsza decyzja (15 lipca 2015 r.) – na podstawie Kodeksu postępowania administracyjnego – została uchylona w całości i przekazana do ponownego rozpatrzenia przez organ pierwszej instancji, czyli Urzędu Miasta w Przemyślu. Urząd rozpatrzył sprawę po raz drugi, ale treść decyzji nie zmieniła się ani o słowo. Poszło więc kolejne odwołanie do wojewody podkarpackiego, który po raz kolejny podjął decyzję (8 kwietnia br.) o uchyleniu jej w całości.
– Trwa jakaś zabawa w kotka i myszkę. Wojewoda w uzasadnieniu odpisał nam, że miasto rażąco naruszyło prawo administracyjne. Sprawa ponownie wróciła do miasta. Czekamy na decyzję, ale wcale się nie zdziwię, kiedy będzie identyczna jak dwie poprzednie – stwierdziła pani Maria.

Reklama

Sprawa precedensowa

W przemyskim magistracie tłumaczą, że sprawa jest precedensowa. W Polsce w zasadzie podobnych przypadków nie ma, można się dopiero spodziewać wniosków o odszkodowania, dotyczących decyzji sprzed kilkudziesięciu lat. – Źródłem tych spraw jest zmiana interpretacji ustawy o gospodarce nieruchomościami, która pozwala na dochodzenie praw o odszkodowanie za spadek wartości nieruchomości, nawet po tak długim czasie. Wyrok, dający możliwość ubiegania się o odszkodowanie, dotyczy spraw, które miały miejsce przed wejściem w życie ustawy o gospodarce nieruchomościami, został orzeczony 26 sierpnia 2014 roku. Samorząd jest w o tyle niewdzięcznej sytuacji, że jesteśmy jedynie pośrednikiem. Organem wydającym decyzję o odszkodowaniu, które powinna zapłacić firma, będąca właścicielem gazociągu, przebiegającego przez działkę. A taką decyzję możemy wydać jedynie w oparciu o operat szacunkowy sporządzony przez rzeczoznawcę majątkowego. Poza tym odszkodowanie powinno zostać ustalone według stanu nieruchomości w dniu wywłaszczenia i według wartości w dniu ustalania odszkodowania. Rzeczoznawcy mogą się różnić w swoich wycenach. Po uchyleniu decyzji przez wojewodę podkarpackiego, opinia o wartości nieruchomości ma zostać poprawiona w zakwestionowanych częściach. Trudno na tym etapie wyrokować, jaka będzie ostateczna wysokość odszkodowania. Zarówno właściciele nieruchomości, jak i firma zobowiązana tą decyzją do wypłaty odszkodowania, mają prawo do odwołania, a że to sprawa precedensowa, ostateczne rozstrzygnięcie może nie nastąpić szybko – stwierdził Witold Wołczyk, rzecznik prasowy UM w Przemyślu.


mars
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama