Zalecenia w dobie szalejącego koronawirusa SARS-CoV-2 są jasne: ograniczać do minimum, a najlepiej likwidować wszelkie ogniska epidemii, której konsekwencje są coraz bardziej przerażające. Ani przemyski sanepid, ani władze miasta nie zdecydowały się jednak na czasowe zamknięcie dwóch miejskich targowisk. Miejsc, w których gromadzi się więcej niż kilka osób. Zdania co do zakazu handlu na Zielonym Rynku i bazarze przy ulicy Sportowej są podzielone.
13 marca br. premier Mateusz Morawiecki wprowadził w naszym kraju stan zagrożenia epidemicznego, który charakteryzuje się wieloma zakazami, by wspomnieć o: ograniczeniu w działaniu galerii handlowych (otwarte są tam tylko sklepy spożywcze, drogerie i apteki), zamknięciu restauracji, klubów, barów, pubów i kawiarni czy zakazie zgromadzeń powyżej 50 osób. Kilka dni później restrykcje – przez wprowadzenie stanu epidemii – stały się jeszcze wyrazistsze[paywall].
Swoje zalecenia wydali także minister zdrowia Łukasz Szumowski czy Główny Inspektor Sanitarny Jarosław Pinkas. W żadnym jednak punkcie nie ma mowy o nakazie zamknięcia miejskich targowisk. Okazuje się bowiem, że nie jest to działanie usankcjonowane przepisami prawa. Minister zdrowia, wyliczając rodzaje handlu, których działalność jest ograniczona, stworzył zamknięty katalog branż, który nie może być rozszerzony przez samorząd.
Tyle, że jest jeszcze coś takiego jak zdrowy rozsądek. Czy wobec często dramatycznych apeli specjalistów o unikanie takich miejsc, pozostawanie w domach, wizyta na targowiskach jest przemyślaną decyzją?
W Przemyślu, podobnie jak w wielu innych miastach w Polsce, są zwolennicy i przeciwnicy handlowania na targowiskach w czasie szalejącego koronawirusa SARS-CoV-2. Do tej pierwszej grupy zaliczyć trzeba oczywiście samych handlujących. Tych, którzy mimo epidemii, zdecydowali się otworzyć swoje stragany czy kramy. Nie się co dziwić. Dla większości to jedne źródło utrzymania. Część mieszkańców miasta także nie widzi w tym nic złego.
Inni są jednak oburzeni. Swoje wątpliwości artykułują w kierunku policji, straży miejskiej i radnych. 18 marca br. trzech przewodniczących klubów Rady Miejskiej w Przemyślu: Maciej Kamiński (Prawo i Sprawiedliwość), Robert Bal (Regia Civitas) i Janusz Zapotocki (Sojusz Lewicy Demokratycznej) skierowali do prezydenta miasta Wojciecha Bakuna dwa pisma. W pierwszym zwrócili się z apelem o podjęcie natychmiastowych działań, mających na celu zminimalizowanie skutków zagrożeń, występujących na terenie miejskich targowisk. Jednocześnie zwrócili uwagę, że na tychże nie podjęto do tej pory żadnych działań zabezpieczających, czyli przede wszystkim dezynfekcji stołów, ław czy ciągów komunikacyjnych. Nie ma bieżącej wody przy stoiskach, co w konsekwencji może doprowadzić do niekontrolowanego rozprzestrzenienia się wirusa. Poprosili o zminimalizowanie zagrożenia i ograniczenie handlu do najbardziej niezbędnych artykułów. W drugim zaapelowali o rozważenie możliwości rezygnacji z wszelkich opłat targowych, czynszów etc. od przemyskich przedsiębiorców, do momentu poprawy sytuacji epidemiologicznej.
– Na pierwszym miejscu w tej chwili jest bezpieczeństwo naszych mieszkańców. Trzeba zrobić wszystko, aby uniknąć najgorszego scenariusza, dotyczącego w tym przypadku Zielonego Rynku i bazaru. Jeśli nikt nie zdecyduje się na czasowe zamknięcie obu targowisk, to powinny zostać przedsięwzięte wszelkie środki bezpieczeństwa. Kupcom trzeba pomóc. Powinien to zrobić właściciel terenu. Powinna natychmiast zostać przeprowadzona dezynfekcja ciągów komunikacyjnych, stołów, ławek, należy dostarczyć potrzebnych środków czystości, odpowiednich oznakowań, informacji czy też umożliwić korzystanie z bieżącej wody. Po rozmowach, które przeprowadziłem z kupcami, dowiedziałem się, że wszystkie działania tam prowadzone są wynikiem ich inicjatywy. Szkoda, że jako radny staram się pomagać i być w obecnej sytuacji dyspozycyjny, a jestem pomawiany, obwiniany i obrażany przez niektóre osoby, które powinny współpracować i działać na rzecz mieszkańców – powiedział wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Przemyślu M. Kamiński.

fot.Mariusz Godos
Ci, którzy zdecydowali się handlować, klientów liczą na palcach obu dłoni.
Właścicielem terenu jest miasto, administratorem Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej sp. z o.o. Jej prezes Andrzej Ziemniak powiedział nam, że wykonuje polecenia szefostwa. Jego służby nie otrzymały polecenia dezynfekcji obu targowisk. Dodał, że nie jemu decydować, czy powinno się je zamknąć, czy nie.
Zapytaliśmy zastępcę powiatowego inspektora sanitarno-epidemiologicznego dla miasta Przemyśla Teresę Kuklewicz, czy wie, jak wygląda sytuacja na obu targowiskach. Kto jak kto, ale ta instytucja powinna być na bieżąco z takimi informacjami w tym szczególnym okresie. To ona ma instrumenty, aby – jeśli stwierdzi, że sytuacja zagraża zdrowiu mieszkańców – targowiska czasowo zamknąć. Usłyszeliśmy w odpowiedzi, że nie wiedzą, jaka tam panuje sytuacja, bo szefostwo… boi się wysłać tam swoich pracowników. Decyzję co do zamknięcia, względnie pozostawienia handlu scedowała na władze miasta. Dodała również, że to one powinny utrzymywać porządek i higienę.
Jak już wspomnieliśmy, stan zagrożenia epidemicznego wprowadzony został 13 marca br. Przez osiem dni teren obu targowisk nie był dezynfekowany. Nie zostały wprowadzone jakiekolwiek środki bezpieczeństwa. Jedynym był… rozsądek handlujących i kupujących. Dopiero późnym popołudniem, 20 marca br., służby PGK przeprowadziły na terenie popularnego zieleniaka dezynfekcję.
Otwarte stragany zarówno na zmodernizowanej, jak i starej części Zielonego Rynku, ale także na bazarze naprzeciwko, można było policzyć na palcach obu dłoni. Ci, którzy się na to zdecydowali, powiedzieli, że nie ma powodu całkowicie zamykać obu. – Nie ma tłumów. Nie ma nawet grup osób. Pojawiają się pojedynczy klienci. Zawsze coś zarobimy, ale to kropla w morzu naszych potrzeb. Nie wiemy, z czego utrzymamy rodziny. Nie wiemy, za co zapłacimy ZUS czy opłatę targową. Jesteśmy załamani. Jeśli tak dalej pójdzie, sami się zamkniemy – usłyszeliśmy od jednego z handlujących.
Władze miasta nie zamierzają zamykać obu targowisk. Argumenty, które przytoczył prezydent miasta Wojciech Bakun, można zrozumieć. – Jeśli sanepid widzi powód, dla którego należałoby zamknąć oba targowiska, niech to zrobi. Jeśli kilkanaście osób tam handlujących i kupujących stanowi większe zagrożenie niż swego czasu tłumy w supermarketach, niech zamknie oba targowiska. Dziesiątki razy powtarzałem to pani dyrektor przemyskiej stacji sanitarno-epidemiologicznej. Sanepid nie kontroluje niczego w mieście. Nie mają ludzi, nie mają odpowiednich środków. Nie rozumiem, dlaczego wszystko cedują na samorząd lokalny – zastanawia się W. Bakun. – Słyszałem takie głosy, że na Zielonym Rynku mogą przebywać osoby, których się potem nie zidentyfikuje. A jak jest w sklepach wielkopowierzchniowych? Identycznie! Niechże państwo polskie zamknie wszystkie punkty handlowe. Czym różni się bazar od supermarketu? To nie jest żadna złośliwość z mojej strony, a zdrowe podejście do sprawy. Zamknięcie obu targowisk nie rozwiąże problemu rozprzestrzeniania się koronawirusa. Rozmawiałem na ten temat z panią wojewodą Ewą Leniart. Ona także uważa, że to bardzo delikatna sprawa. To ograniczenie działalności handlowej, możliwości zarabiania określonej, wąskiej grupie osób. Rozmawiamy o tym, aby pomóc handlującym na obu targowiskach, aby wprowadzić pewne ulgi i udogodnienia – podsumował prezydent Przemyśla.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Te zdjęcie to chyba jeszcze z jesieni 2019roku, wystarczy popatrzeć na posadzkę.
zdjecie poglądowe. tak sie zazwyczja stosuje.
Zamykać wszystko. Ludzie powinni siedzieć w domach. Warzywa można kupić w sklepie jak idzie się po o inne produkty.
Cyrk - Bal "walczy O przedsiębiorców", a Kamiński "walczy Z przedsiębiorcami" ! Czyli wiadomo - ustawka pożal się boże opozycji przeciwko rządzącym w mieście (zawsze któryś będzie miał rację w zależności od decyzji prezydenta - ot taka małomiasteczkowa polityka PiSu (tfu!) i regii (tfu! tfu!)
Pozamykać ten bałagan bo wszystko jest w sklepach po co tam chodzić
Jesli w pow.przemyskim objetych nadzorem jest 685 osob i 547 obbjetych jest kwarantanna, to nad czym sie zastanawiac?Nie ma tu znaczenia kiedy zdjecie i czy ktos chce zamknac tzn.ze jest przeciwko komus.Jest ciezki czas i sa rozporzadzenia.Koronawirus nie ma zapachu ani koloru.I nikt nie wie kogo ,gdzie i kiedy.Rozsadkiem i odpowiedzialnoscia powinnismy sie kierowac.Przychylam sie do waszych wypowiedzi.Zamknac ! Zycze zdrowia.Pozdrawiam.
Nic z tego nie rozumiem,a dlaczego zamknąć,przecież na wolnym powietrzu jest mniejsze zagrożenie wirusem niż w sklepie.W pomieszczeniach zamkniętych dużych marketów jest większe przemieszczanie ludzi czyż nie?? Przestańcie już głupoty pleść z tym zielonym rynkiem ,teraz tam nie ma tłumów !!!
Te zdjęcie to chyba jeszcze z jesieni 2019roku, wystarczy popatrzeć na posadzkę.
zdjecie poglądowe. tak sie zazwyczja stosuje.
Zamykać wszystko. Ludzie powinni siedzieć w domach. Warzywa można kupić w sklepie jak idzie się po o inne produkty.