Już jutro, 7 lutego, o g. 11.30 na stacji na nieczynnej rampie kolejowej na Bakończycach mieszkańcy Przemyśla w milczeniu oddadzą hołd ofiarom fali wywózek polskiej ludności na Syberię, która miała miejsce 76 lat temu.
W związku z 76. rocznicą masowej deportacji Polaków na Sybir w niedzielę, o g. 10 odprawiona zostanie także uroczysta masz św. w kościele pw. Świętej Trójcy. O g. 11 przed tablicą pamięci umieszczoną w arkadii świątyni złożone zostaną kwiaty i zapalone znicze oraz wygłoszone okolicznościowe przemówienia. Kolejna odsłona akcji „Zapal znicz wywiezionym na nieludzką ziemię", zaplanowana została jak zwykle w miejscu, skąd odbywał się transport zesłańców w głąb ZSSR. Oprócz modlitwy w intencji zmarłych sybiraków oraz zapalenia symbolicznych świec i zniczy odbędzie się tu również apel pamięci.
Organizatorami obchodów są: Centrum Kulturalne w Przemyślu, Przemyskie Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej X D.O.K., Związek Sybiraków Oddział w Przemyślu, Urząd Miejski w Przemyślu i Związek Sybiraków III RP w Przemyślu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Na pewno tam będę - by zapalić znicz KU ich pamięci.
Tutaj właśnie, na bocznicy Bakończyce moja mama w 1940 roku ostatni raz widziała swoją ukochaną 10 osobową rodzinę. W tych właśnie bydlęcych wagonach, zamknięci byli jej rodzice i rodzeństwo. Zgnębieni, przestraszeni i upodleni. ( Moja mama jako jedyna była już zamężna i mieszkała oddzielnie) Wszyscy zmarli w straszliwych warunkach na Syberii w obłasti Omskiej. Przez ten straszny los swojej rodziny życie mojej mamy było smutne i trudne. Po części i nasze (moje i moich 2 braci) było inne niż mogło być, rozpacz mamy trwała latami a nawet - można powiedzieć- całe życie. Nie ma już mojej mamy ale w jej imieniu ja ciągle myślę o strasznym końcu życia mojej nieznanej mi a tak bliskiej rodziny : babci, dziadku, ciociach i wujkach. Niech im ta zimna ziemia lekką będzie. Danuta.
Na pewno tam będę - by zapalić znicz KU ich pamięci.
Tutaj właśnie, na bocznicy Bakończyce moja mama w 1940 roku ostatni raz widziała swoją ukochaną 10 osobową rodzinę. W tych właśnie bydlęcych wagonach, zamknięci byli jej rodzice i rodzeństwo. Zgnębieni, przestraszeni i upodleni. ( Moja mama jako jedyna była już zamężna i mieszkała oddzielnie) Wszyscy zmarli w straszliwych warunkach na Syberii w obłasti Omskiej. Przez ten straszny los swojej rodziny życie mojej mamy było smutne i trudne. Po części i nasze (moje i moich 2 braci) było inne niż mogło być, rozpacz mamy trwała latami a nawet - można powiedzieć- całe życie. Nie ma już mojej mamy ale w jej imieniu ja ciągle myślę o strasznym końcu życia mojej nieznanej mi a tak bliskiej rodziny : babci, dziadku, ciociach i wujkach. Niech im ta zimna ziemia lekką będzie. Danuta.