Reklama

Zapiski internowanego. Spotkanie z Ryszardem Buksą

12/12/2015 12:00

Dwa tygodnie przed trzydziestą czwartą rocznicą ogłoszenia stanu wojennego w siedzibie Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Przemyślu odbyła się promocja książki Zapiski internowanego, wydanej przez rzeszowski oddział Instytutu Pamięci Narodowej. Była to też okazja do spotkania z Ryszardem Buksą, autorem Zapisków.

Przez trzydzieści parę lat wiele obrazów zapisanych w naszej pamięci się zaciera, ale są i takie, których czas nie zatrze. Dla Ryszarda Buksy, podobnie jak dla wielu Polaków, jednym z takich niezapomnianych momentów była noc z 12 na 13 grudnia 1981 roku.

R. Buksa rozpoczął pisanie swoich notatek na początku stycznia 1982 roku i kontynuował zapiski przez siedem miesięcy pobytu w Zakładzie Karnym w Uhercach.

Stan wojenny

„Oglądaliśmy z żoną program rozrywkowy w telewizji. Czwórka dzieci spała w sąsiednim pokoju. Około godziny 24[paywall] program został nagle przerwany, a my, niczego się nie domyślając, zasnęliśmy na dobre. Nie wiem, kto pierwszy usłyszał mocne dobijanie się do drzwi wejściowych, rodzice, którzy mieszkali za ścianą, czy my. Była około 3 – 4 rano w niedzielę”. Tak zaczynają się Zapiski

Reklama

 

Internowanie

„Przed domem stały dwa samochody, fiaty. Zauważyłem, że w drugim siedział Gienek Opacki, członek zarządu regionu. Zawieziono nas do Przemyśla, na ulicę Marchlewskiego (dzisiaj św. Jana Nepomucena – przyp. JS), gdzie znajdował się posterunek milicji. Tam byli już internowani koledzy z Jarosławia, Przeworska, Lubaczowa i innych miejscowości województwa przemyskiego. Godzina 5 – 6 rano. Wyprowadzają nas po dwie osoby pod obstawą uzbrojonych funkcjonariuszy. (...) Wjeżdżamy do miejscowości o nazwie Uherce. Autobus zatrzymuje się przed więzieniem. Otwierają się kolejno trzy bramy. Wjeżdżamy na teren więzienia. Czekają na nas psy trzymane na smyczach i uzbrojeni w karabiny strażnicy. Wysiadamy. Prowadzą nas po dziesięć osób na blok w obstawie uzbrojonych strażników. W bloku ktoś otwiera kraty. Idziemy długim korytarzem i wprowadzają nas do celi” – wspomina R. Buksa.

Reklama

Wieczór wigilijny

„Na stole dżem, czarna kawa i jakieś suche sklepowe ciastka. Gienek (Opacki – przyp. JS) czyta opis Narodzenia Chrystusa. Trzymając w ręce opłatek, odmawiamy wspólnie Ojcze Nasz i dzielimy się opłatkiem. (...) Gienek zaczyna kolejne kolędy. Śpiewamy bardzo długo. Kończymy wieczór wigilijny wspólną modlitwą, którą odmawiamy za uwolnienie z więzienia, za wytrwanie w czasie internowania i za nasze rodziny. Służba więzienna zgasiła światło”.

Na wolność

Po siedmiu miesiącach, 24 lipca 1982 roku, Ryszard Buksa został zwolniony z internowania.

Reklama

Ostatni zapis w notatniku: „Dzień 24 lipca, godzina ósma rano, drzwi do cel otworzone. Na korytarzu ktoś ze służby więziennej odczytuje bardzo głośno nazwiska zwolnionych z więzienia kolegów. – Ryszard Buksa ... Serce zadrgało z radości. Łzy puściły się z oczu. Dzięki Ci Boże. (...) W miarę zbliżania się do Żurawicy serce zaczyna uderzać szybko, a oczy wilgotnieją. Podjeżdżamy pod rodzinny dom. Wybiegam z samochodu, witam się z matulą. Piotruś, Pawełek, Maciuś i Agusia są zaskoczeni, płaczemy razem. (...) Po siedmiu miesiącach rozłąki wróciłem do domu”.

Na tym kończą się zapiski internowanego. Pisane bez patosu, bez zbędnych emocji, bez dbałości o literacką formę, ale za to bardzo szczere. Zapiski poprzedza wstęp Artura Brożyniaka, w którym historyk kreśli sylwetkę Ryszarda Buksy oraz historię walki ówczesnej władzy z Solidarnością, ze szczególnym uwzględnieniem okresu od wprowadzenia stanu wojennego do zwolnienia ostatnich internowanych. Dodatkowo w aneksie znalazły się dokumenty Służby Bezpieczeństwa dotyczące Ryszarda Buksy.


JS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama