Dwa tygodnie przed trzydziestą czwartą rocznicą ogłoszenia stanu wojennego w siedzibie Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Przemyślu odbyła się promocja książki Zapiski internowanego, wydanej przez rzeszowski oddział Instytutu Pamięci Narodowej. Była to też okazja do spotkania z Ryszardem Buksą, autorem Zapisków.
Przez trzydzieści parę lat wiele obrazów zapisanych w naszej pamięci się zaciera, ale są i takie, których czas nie zatrze. Dla Ryszarda Buksy, podobnie jak dla wielu Polaków, jednym z takich niezapomnianych momentów była noc z 12 na 13 grudnia 1981 roku.
R. Buksa rozpoczął pisanie swoich notatek na początku stycznia 1982 roku i kontynuował zapiski przez siedem miesięcy pobytu w Zakładzie Karnym w Uhercach.
„Oglądaliśmy z żoną program rozrywkowy w telewizji. Czwórka dzieci spała w sąsiednim pokoju. Około godziny 24[paywall] program został nagle przerwany, a my, niczego się nie domyślając, zasnęliśmy na dobre. Nie wiem, kto pierwszy usłyszał mocne dobijanie się do drzwi wejściowych, rodzice, którzy mieszkali za ścianą, czy my. Była około 3 – 4 rano w niedzielę”. Tak zaczynają się Zapiski
„Przed domem stały dwa samochody, fiaty. Zauważyłem, że w drugim siedział Gienek Opacki, członek zarządu regionu. Zawieziono nas do Przemyśla, na ulicę Marchlewskiego (dzisiaj św. Jana Nepomucena – przyp. JS), gdzie znajdował się posterunek milicji. Tam byli już internowani koledzy z Jarosławia, Przeworska, Lubaczowa i innych miejscowości województwa przemyskiego. Godzina 5 – 6 rano. Wyprowadzają nas po dwie osoby pod obstawą uzbrojonych funkcjonariuszy. (...) Wjeżdżamy do miejscowości o nazwie Uherce. Autobus zatrzymuje się przed więzieniem. Otwierają się kolejno trzy bramy. Wjeżdżamy na teren więzienia. Czekają na nas psy trzymane na smyczach i uzbrojeni w karabiny strażnicy. Wysiadamy. Prowadzą nas po dziesięć osób na blok w obstawie uzbrojonych strażników. W bloku ktoś otwiera kraty. Idziemy długim korytarzem i wprowadzają nas do celi” – wspomina R. Buksa.
„Na stole dżem, czarna kawa i jakieś suche sklepowe ciastka. Gienek (Opacki – przyp. JS) czyta opis Narodzenia Chrystusa. Trzymając w ręce opłatek, odmawiamy wspólnie Ojcze Nasz i dzielimy się opłatkiem. (...) Gienek zaczyna kolejne kolędy. Śpiewamy bardzo długo. Kończymy wieczór wigilijny wspólną modlitwą, którą odmawiamy za uwolnienie z więzienia, za wytrwanie w czasie internowania i za nasze rodziny. Służba więzienna zgasiła światło”.
Po siedmiu miesiącach, 24 lipca 1982 roku, Ryszard Buksa został zwolniony z internowania.
Ostatni zapis w notatniku: „Dzień 24 lipca, godzina ósma rano, drzwi do cel otworzone. Na korytarzu ktoś ze służby więziennej odczytuje bardzo głośno nazwiska zwolnionych z więzienia kolegów. – Ryszard Buksa ... Serce zadrgało z radości. Łzy puściły się z oczu. Dzięki Ci Boże. (...) W miarę zbliżania się do Żurawicy serce zaczyna uderzać szybko, a oczy wilgotnieją. Podjeżdżamy pod rodzinny dom. Wybiegam z samochodu, witam się z matulą. Piotruś, Pawełek, Maciuś i Agusia są zaskoczeni, płaczemy razem. (...) Po siedmiu miesiącach rozłąki wróciłem do domu”.
Na tym kończą się zapiski internowanego. Pisane bez patosu, bez zbędnych emocji, bez dbałości o literacką formę, ale za to bardzo szczere. Zapiski poprzedza wstęp Artura Brożyniaka, w którym historyk kreśli sylwetkę Ryszarda Buksy oraz historię walki ówczesnej władzy z Solidarnością, ze szczególnym uwzględnieniem okresu od wprowadzenia stanu wojennego do zwolnienia ostatnich internowanych. Dodatkowo w aneksie znalazły się dokumenty Służby Bezpieczeństwa dotyczące Ryszarda Buksy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze