Żart. Według Wikipedii, inaczej dowcip lub kawał. To krótka forma humorystyczna, służąca rozśmieszeniu słuchacza. Najczęstszą formą rozpowszechniania żartu jest przekaz słowny.
Żarty bywają różne. Można żartować sobie z kogoś lub z czegoś. Żartem można kogoś rozbawić, ale i urazić. Za dobry żart można czasami nawet otrzymać wynagrodzenie. Wszak przysłowie: „Dobry żart tynfa wart” cały czas jest aktualne. A tynfy to zacna zapłata, bo to potoczna nazwa pierwszych polskich srebrnych monet, bitych w latach 1664 – 1667.
Bywają jednak żarty, po których nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać. Takim z całą pewnością jest informacja, że w tym roku na przemyskich ulicach nie będzie „odnowione” oznakowanie poziome, czyli nie zostaną odmalowane białe linie i strzałki, określające ruch użytkowników dróg i gwarantujące bezpieczeństwo.
Nie będzie, bo... nie ma pieniędzy. Dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu Jacek Cielecki jest w bardzo niezręcznej sytuacji. Wie, że to konieczne, ale musi funkcjonować w takich, a nie innych finansowych realiach. Tyle, że na to pieniądze musiały się znaleźć i to było zadanie zarówno władz miasta, jak i przemyskich radnych. Skąd? Choćby spod ziemi! Przemyśl nie jest aż tak biednym miastem, aby na tak elementarne sprawy nie było funduszy.
Te się jednak nie znalazły... To igranie z ogniem. Odmalowane zostaną tylko przejścia dla pieszych. Ktoś musi pamiętać o jednym: tylko i wyłącznie na siebie bierze odpowiedzialność za ewentualne zagrożenie bezpieczeństwa zdrowia czy życia ludzi. Kierowców i pieszych. Bo totalny chaos i bałagan, jaki panuje przez zupełnie niewidoczne oznakowanie poziome ulic, może się do tego przyczynić.
I nie jest to bynajmniej pisanie czarnych scenariuszy. Z całego serca życzę, aby do żadnej niebezpiecznej sytuacji nie doszło. Aby skończyło się jak w rzewnym filmie frazą: „i żyli długo i szczęśliwie…”
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.O ja prdle ale żarty no patrz... Całe szczęście istnieje oznakowanie pionowe i tragedii nie ma. Stare dziady i tak chodzą jak chcą skracając sobie drogę, taksiarze jeżdżą na pamięć, a turyści... i tak korzystają z GPS.
Brawo redaktorze :) ciekawy artykuł no normalnie aż go udostepnie :) jak nie macie o czym pisać to nie piszcie wogole ...
ponoć Przemyśl to miejsce przyjazne turystom, a ci przyjadą pewnie na wrotkach i nie muszą mieć ani oznakowania, ani parkingu ... do tego młodych kierowców też nie ma bo opuścili miasto a Ci starsi dojadą na pamięć...
Ok na poważnie. Myślałem skąd tu kasę wziąć na malowanie oznaczeń poziomych. I wymyśliłem.Mamy w Przemyślu bardzo dużo filii znanej firmy. Jej nazwa to "Kościół coś tam coś tam..." Oni zbierają na tacę czy tam do skarbonek na każdym osiedlu co tydzień. Niech uzbierają tą sumę od swoich klientów i przekażą jako darowiznę do UM albo od razu do ZDM.
O ja prdle ale żarty no patrz... Całe szczęście istnieje oznakowanie pionowe i tragedii nie ma. Stare dziady i tak chodzą jak chcą skracając sobie drogę, taksiarze jeżdżą na pamięć, a turyści... i tak korzystają z GPS.
Brawo redaktorze :) ciekawy artykuł no normalnie aż go udostepnie :) jak nie macie o czym pisać to nie piszcie wogole ...
ponoć Przemyśl to miejsce przyjazne turystom, a ci przyjadą pewnie na wrotkach i nie muszą mieć ani oznakowania, ani parkingu ... do tego młodych kierowców też nie ma bo opuścili miasto a Ci starsi dojadą na pamięć...