Rok temu na rozległym terenie popularnych „stawików” po dawnej żwirowni w Przemyślu zebrała ok. 2,5 tony śmieci. To ją przeraziło. Postanowiła „pomóc” zwykłym niechlujom i ustawiła dla nich kosze na śmieci. Minął rok. Na tym samym terenie zebrała ponad 1 tonę różnej maści odpadów. Część społeczeństwa, niestety, jest niereformowalna.
O pani, która jest pracownikiem przemyskiego magistratu, ale chce pozostać anonimowa, bo nie szuka rozgłosu, pisaliśmy w połowie maja ub.r. Materiał zaczynał się od opinii... strażników miejskich, którzy stwierdzili, że za to, co ta pani robi, należy się jej medal.
Opowiadali, że często monitorują okolice stawików po dawnej żwirowni przy ulicy Sanockiej. Zarówno pod kątem bezpieczeństwa przebywających tam osób, jak i przestrzegania porządku, a w szczególności urządzania nielegalnych wysypisk śmieci. Pewnego razu w trakcie takiego patrolu zauważyli w kilku miejscach poskładane worki ze śmieciami, a obok nich części po telewizorach i stare opony[paywall].
Nie wyglądało, żeby pochodziło to z działek. Byli pewni, że ktoś wywiózł tam śmieci i podjęli czynności zmierzające do ustalenia sprawcy. Od działkowców z ogródków „Na Jazie” dowiedzieli się, że przy workach ze śmieciami ci widzieli auto i zapamiętali numery rejestracyjne.
Strażnicy pojechali do urzędu, żeby ustalić właściciela i obok ratusza zauważyliśmy samochód o takich numerach. Wtedy się okazało, że jedna z pań pracujących w urzędzie miasta przez kilkanaście dni sama zbierała śmieci z tamtej okolicy, pakowała je do worków i układała przy drodze, żeby przygotować do wywiezienia.
Wspomniana pani powiedziała wówczas:
– Mam działkę na terenie ogródków „Na Jazie” i kiedy tam dojeżdżałam, bardzo drażnił mnie widok rozwalonych telewizorów i innych śmieci leżących przy drodze. Nie mogłam na to patrzeć i pomyślałam, że trzeba coś zrobić z tymi śmieciami. Skontaktowała się z panem Dawidem Galetą z wydziału gospodarki komunalnej i dostałam od niego trzydzieści dużych worków na śmieci. Po pracy przez dwa tygodnie jeździłam tam, zbierałam śmieci do worków i układałam przy drodze. Kiedy mi zabrakło worków, dokupiłam jeszcze trzydzieści. Większe odpady, jak telewizory, części lodówek czy opony, układałam obok.
Całość odebrali pracownicy PGK sp. zo.o. Pani dodała, że tak często krytykujemy dziś młodych za to, że siedzą nad Sanem i zostawiają butelki i puszki, ale od kogo mają się uczyć?
– Te rzeczy, które znalazłam w krzakach dookoła stawików, nie zostały wyrzucone przez młodzież. Telewizory, odkurzacze, zabawki dla dzieci, pampersy i zużyte sprzęty z gospodarstw domowych. To zrobili dorośli. Może moja akcja słoni ich do refleksji i następnym razem dobrze się zastanowią, nim zapakują śmieci do bagażnika, żeby wywieźć je w krzaki – podsumowała.
Niestety, nie skłoniła.
– Minął tylko rok, a na tej samej trasie nazbierałam znowu ponad tonę śmieci. Proszę sobie wyobrazić, jaka to jest ilość, jeżeli jest przewaga wcale nieciężkich plastikowych butelek i puszek. Były również opony samochodowe i dywany – powiedziała nam ta sama pani kilka dni temu.
Bo znowu zdecydowała się samotnie posprzątać ów teren.
– Mając doświadczenie z ubiegłego roku, postanowiłam wyjść śmiecącym naprzeciw. Chciałem ułatwić tym, którzy mają coś do wyrzucenia, stawiając prowizoryczne kosze na śmieci. Na metalowych rurkach umieściłam duże worki na śmieci. Niestety, znowu zostałam niemile zaskoczona – na 15 worków na drugi dzień zostało tylko kilka, rurek zresztą też brakowało. Widocznie komuś była potrzebna rurka, a komuś i rurka, i worek. Zamówiłam jeszcze raz kilka rurek i ustawiłam kosz ponownie – opowiada, dodając:
– Po raz kolejny mam wielką prośbę do odwiedzających tamte tereny: wyrzucajcie śmieci do tych worków! Jak każdy zadba o czystość sam, przyjemnie spędzi wolny czas na tle przyrody, a nie na tle i wśród śmieci! Cóż, świat jest piękny, tylko my ludzie sami dla siebie go niszczymy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Jest na to sposób !!! Zaczaić się gdzieś w krzakach itp. Monitorować i śledzić rozwój sytuacji na bieżąco, złapać delikwenta na gorącym uczynku. Po czym zakuć w dyby np. na przemyskim Rynku etc. Wpier...ć sto rympałów na dupe 30 rympałów dyszlem przez łeb. Żeby było to przestrogą i ostrzeżeniem dla innych tego typu wynaturzonych, skretyniałych imbecyli tudzież idiotów etc.
Złościa i nienawiścią nic się nie zdziała.Skoro na wyrobisku smieci jestna tony to znaczy,że wyrobisko jest pewnego rodzaju atrakcją.Nie lepiej zastanowić się nad wykorzystaniem wyrobiska do potrzeb ludzi tam bywajacych. Takie ilosci smieci nie pozostawiły jednostki.Można mówic o tłumnie.
To nie ma nic wspólnego ze złością i nienawiścią tylko podjęciem wobec tegoż patologicznego i niepożądanego elementu konkretnych i radykalnych działań !!!
Ciężko zatrudnić cieci PFRON do pilnowania ale oszczędności sa najważniejsze
Dlaczego mam płacić za brak kultury i wychowania jakiś brudasów ? jak chcą śmiecić to niech oni za to płacą
To nie tylko mieszkańcy śmiecą ale także Ukraińcy, którzy pozbywają się różnych opakowań, zużytych opon i innych śmieci. Szkoda że stawiki nie są lepiej zagospodarowane i nie stanowią miejsca rekreacji dla mieszkańców, z pewnością ograniczyłoby to proceder wyrzucania śmieci. Sam widzę ten teren w postaci parku z alejkami, altankami, gdzie można z rodziną posiedzieć nad wodą i odpocząć po pracy lub w weekend. Może trzeba doraźnie zagrodzić wjazd na stawiki postawić jakiś szlaban, podobnie jak do lasu.
Wielce zatroskani f-sze SM rżną głupa, że cokolwiek robią w celu wyeliminowania procederu lub przynajmniej jego ograniczenia. Gdyby na prawdę zależało tzw. służbom na złapaniu parcha, który ten syf robi, to wystarczyłyby dwie, trzy fotopułapki w miejscach dokonywania uprzednich zrzutów śmieci i po miesiącu sqrwiel byłby namierzony. Ale widać celem SM jest gonienie króliczka a nie jego schwytanie.
W 2018 razem z Przemyskim Morsami też sprzątaliśmy srawiki. Też kilka ton śmieci zostało wywiezione. Po 3 miesiącach pojechałam sprawdzić jak tam wygląda. Puski po kukurydza (rybołowy zwane wędkarzami), jednorazowe grile jw., butelki, puszki po piwie... Przykro to pisać ale uważam że ten teren powinien być zamknięty dla samochodów. Trudno, jak nie potrafimy tam utrzymać czystości to inaczej się nie da. Patrząc z perspektywy innych miast w Przemyślu mieszkają śmieciarze i brudasy. Przykro to pisać ale tak to wygląda.
Zgadzam się całkowicie, osoby które tam spędzają czas odpowiadają w głównej mierze za czystość tego terenu, myślę jednak że zagospodarowanie przez miasto tego terenu znacznie poprawiłoby estetykę i stan czystości na tym terenie, nawet przemyski brudas widząc uporządkowany teren zawaha się i może coś dojdzie do pustego łba że tak się nie robi. Podobna sytuacja jest nad Sanem w Przemyślu i Wiarem w okolicach Kalwarii Pacławskiej. Butelki, puszki, opakowania, tacki na grilla i inne odpady lądują w krzakach. To od użytkowników zależy czystość terenu.
SM i policja też jest niereformowalna udają ,że nie widzą , zgłoszeń nie przyjmują , śmieciarzy tolerują
Zamontować kamerę w ukryciu ,złapać kilku dla przykładu przypierniczyć po 50 000 kary odrąbać łapę to drugi będzie przechodząc nurkował by papierek podnieść.
Jest na to sposób !!! Zaczaić się gdzieś w krzakach itp. Monitorować i śledzić rozwój sytuacji na bieżąco, złapać delikwenta na gorącym uczynku. Po czym zakuć w dyby np. na przemyskim Rynku etc. Wpier...ć sto rympałów na dupe 30 rympałów dyszlem przez łeb. Żeby było to przestrogą i ostrzeżeniem dla innych tego typu wynaturzonych, skretyniałych imbecyli tudzież idiotów etc.
Złościa i nienawiścią nic się nie zdziała.Skoro na wyrobisku smieci jestna tony to znaczy,że wyrobisko jest pewnego rodzaju atrakcją.Nie lepiej zastanowić się nad wykorzystaniem wyrobiska do potrzeb ludzi tam bywajacych. Takie ilosci smieci nie pozostawiły jednostki.Można mówic o tłumnie.
To nie ma nic wspólnego ze złością i nienawiścią tylko podjęciem wobec tegoż patologicznego i niepożądanego elementu konkretnych i radykalnych działań !!!