Ks. prof. Józef Wołczański, profesor Uniwersytetu Papieskiego im. Jana Pawła II w Krakowie, to jeden z najlepszych ambasadorów archidiecezji przemyskiej poza jej granicami. Były sekretarz ks. abpa Ignacego Tokarczuka, dzięki swojej ogromnej pracowitości i erudycji, jest autorem licznych książek i edycji źródłowych – jak mało kto zna polskie kolekcje archiwalne Ukrainy i Białorusi. A że krasomówstwem, polotem i błyskotliwością mógłby śmiało konkurować z najlepszymi mów-cami, trudno się dziwić, że jego wystąpienia publiczne to uczta dla ducha i intelektu.
Tym razem 2 lipca przemyślanie mieli okazję posłuchać go w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej z okazji promocji książki Arcybiskup Józef Teodorowicz (1864–1938). Studia i materiały, której ks. Wołczański jest redaktorem i[paywall] autorem większości tekstów. Ponad tysiącstronicowa publikacja podzielona jest na dwie części.
W ramach drugiej redaktor tomu zebrał obszerną korespondencję abpa Teodorowicza z łacińskim arcybiskupem lwowskim Józefem Bilczewskim, arcybiskupem krakowskim Adamem Sapiehą (swoim bliskim przyjacielem), greckokatolickim arcybiskupem lwowskim Andrzejem Szeptyckim oraz z paroma innymi osobami. Na pozór żmudna i nieciekawa praca pokazuje rozmaite, ważne wątki z życia Galicji i Polski I połowy XX w., wzajemną współpracę i animozję w Episkopacie i Kościele, zainteresowania, pasje i osiągnięcia hierarchów lub ich porażki i źle podejmowane decyzje. Lektura wciąga w miarę czytania, a pozostawia przemyślenia na dłużej niż niejedna gładka, lecz treściowo pusta monografia, oparta tylko na literaturze.
Sam abp Teodorowicz to jedna z postaci, która do dzisiejszego dnia wzbudza niesłabnące zainteresowanie wszystkich tych, którym Lwów, Kresy i polskość nie są obce. Chociaż był Ormianinem, to uważał się za Polaka i śledząc jego życie, trudno znaleźć podobny przykład oddania sprawie polskiej.
Watażka kresowy – jak go nazwał ks. Wołczański – został arcybiskupem w wieku zaledwie 37 lat i był jednym z najwybitniejszych przedstawicieli epoki. Pomimo znacznych osiągnięć na polu konserwacji zabytków, nauki, kaznodziejstwa, życia politycznego popełniał błędy, tak jak było w przypadku Teresy Neumann, słynnej mistyczki. Jego książki o niej znalazły się na indeksie watykańskim, a starcie z jezuitami pokazało, że nawet książę Kościoła może nie mieć racji.
Spotkanie otworzył dyrektor MNZP Jan Jarosz. Ks. prof. Wołczański najpierw przedstawił postać Teodorowicza, a potem odpowiadał na pytania prof. Tomasza Pudłockiego – moderującego wieczór. Poza dyskusją o książce, potrzebie pracy archiwalnej w warsztacie historyka, nie zabrakło aluzji do czasów współczesnych (polityki, społeczeństwa czy Kościoła). Prelegent udowodnił po raz kolejny, że jest znakomitym znawcą dziejów Lwowa (lokalnego Kościoła, życia społecznego i uniwersyteckiego), a umiejętności oratorskich, w tym subtelności i kultury słowa, mógłby nauczać jako drugiej specjalności.
Pytany na koniec, dlaczego warto pamiętać po tylu latach postać abpa Teodorowicza, ks. Wołczański wskazał na kilka przyczyn: autentyczny, a nie pozorowany patriotyzm polski, nonkonformizm i odwagę w głoszeniu swoich poglądów, rzadko spotykaną erudycję i pracowitość na wielu polach, pokazywanie swoim przykładem, że Kościół i chrześcijaństwo są ważną i potrzebną częścią państwa i narodu polskiego. Spotkanie odbyło się dzięki współpracy Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej oraz Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Przemyślu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze