Namaszczona pierwotnie przez prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego na przejęcie sterów partii w okręgu przemysko-krośnieńskim jarosławska posłanka Anna Schmidt przegrała w wyborach z przemyślaninem, wieloletnim szefem tych struktur Markiem Kuchcińskim. Choć ten pierwotnie miał nie kandydować, kandydował. I nic w tym nie byłoby dziwnego, gdyby nie sporo niedomówień i „dziwnych” sytuacji przed i podczas głosowania.
Założenie miało być następujące: lokalne struktury PiS w całej Polsce miały dostać zastrzyk świeżej krwi. Inaczej mówiąc: miały zostać odmłodzone. Tak zdecydował prezes J. Kaczyński i w większości kandydatami w poszczególnych okręgach wyborczych byli ludzie młodzi. Po co? Ano po to, aby „zagospodarować” młodzież, którą przejmuje obecnie Konfederacja.
W większości przypadków kandydat był jeden. Ten, którego namaścił J. Kaczyński. W okręgu przemysko-krośnieńskim (okręg wyborczy nr 22) kandydatką była 46-letnia posłanka z Jarosławia Anna Schmidt. I z pełnym przekonaniem można było rzec: „to idzie młodość!”, różnica wieku bowiem między A. Schmidt a dotychczasowym szefem tych struktur, posłem z Przemyśla, byłym marszałkiem Sejmu RP M. Kuchcińskim jest znaczna. 9 sierpnia przyszłego roku ten skończy 70 lat.
Nic nie było „na odwal się”
W wyborach nowego szefa okręgu przemysko-krośnieńskiego, które odbyły się w auli Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Rzeszowie, mogło uczestniczyć łącznie ponad pół tysiąca osób. Aby móc wziąć udział w takim przedsięwzięciu, należało spełnić dwa wymogi: minimum pół roku być członkiem Prawa i Sprawiedliwości i mieć uregulowane wszystkie składki członkowskie. Przed wyborami każda z osób, która mogła oddać głos, była weryfikowana. Łącznie pozytywnie zweryfikowano ponad 550 osób. Na zjazd i wybory przybyło ok. 370 – 380 osób.
To one wybrały członków zarządu okręgu, członków komisji rewizyjnej i wreszcie szefa struktur lokalnych. Wiadomo było, że w skład tego pierwszego gremium z automatu weszli: parlamentarzyści (posłowie i senatorowie) z tegoż okręgu (Anna Schmidt, Teresa Pamuła, Marek Kuchciński, Tadeusz Chrzan, Piotr Babinetz, Piotr Uruski, Mieczysław Golba, Alicja Zając) oraz członkowie Zarządu Województwa Podkarpackiego (Anna Huk i Piotr Pilch). Pozostali członkowie zarządu (20) zostali wybrani przez ogół osób, które pojawiły się w Rzeszowie na zjeździe i miały prawo głosu[paywall].

Wieloletni szef okręgowych, przemysko-krośnieńskich struktur PiS, przemyślanin Marek Kuchciński pierwotnie miał nie kandydować, ale kandydował. I wygrał. Fot. zbiory własne
Aby kandydować do zarządu, należało – oprócz wymienionych wyżej dwóch wymogów – przedstawić zaświadczenie o spełnieniu wymogów formalnych (kandydat nie może być karany) oraz posiadać rekomendację (minimum 25 podpisów poparcia). Kandydatka na szefa struktur, czyli posłanka A. Schmidt – namaszczona przez prezesa J. Kaczyńskiego – miała swoich kandydatów. Łącznie przedstawiła 15 osób, z czego 12 zostało wybranych. Jeden z nich, wójt gminy Wiązownica Krzysztof Strent, nie został do wyborów dopuszczony, choć spełnił wszystkie wymogi. Dlaczego?
Na internetowym portalu Onetu pojawił się materiał autorstwa Moniki Waluś i Sebastiana Białacha pod znamiennym tytułem „Burza w PiS na Podkarpaciu. Działacze grzmią: hańba i wstyd w takim gronie być!”. Jacy działacze? Naprawdę spora grupa byłych członków Suwerennej Polski, którzy wstąpili w szeregi Prawa i Sprawiedliwości.
12 października br. doszło do połączenia PiS i Suwerennej Polski. Fuzja została zalegalizowana przez prezesa J. Kaczyńskiego specjalnym zarządzeniem. W nim jest mowa, że każdy działacz Suwerennej Polski, który złoży deklarację przystąpienia do PiS i zostanie przyjęty przez sekretarza generalnego, ma czynne i bierne prawo wyborcze.
Wspomniany materiał powstał w oparciu o list, napisany przez owych działaczy Suwerennej Polski, którzy wstąpili w szeregi Prawa i Sprawiedliwości. Działaczy w terenu okręgu wyborczego nr 22 przemysko-krośnieńskiego.
Ano tyle, że mogą wybierać i mogą być wybierani, czyli mogą kandydować, choćby w wyborach na członka zarządu struktur lokalnych. W tym wypadku struktur okręgowych, przemysko-krośnieńskich. Jak się dowiedzieliśmy, K. Strent spełnił wszystkie wymagania…
Podobnie uczyniło 47 innych członków Suwerennej Polski, którzy złożyli deklarację wstąpienia do PiS. Przybyli na zjazd do Rzeszowa i mogli głosować.
– to fragment listu z materiału, jaki pojawił się na stronie Onetu.
– to kolejny kontrowersyjny fragment listu.
Działacze w swoim gronie – jak możemy przeczytać w cytowanym materiale – zdecydowali o udzieleniu poparcia A. Schmidt.
– podkreślili w liście.
Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z senatorem Mieczysławem Golbą, który przecież był ważną osobą w Suwerennej Polsce, a obecnie zasilił szeregi PiS. Zapytaliśmy, co o tym wszystkim sądzi.
– Nie było mnie zbyt długo na zjeździe. Nikt mi nie mówił o jakiś problemach z głosowaniem. Z tego, co pamiętam, deklaracje członkowskie złożyliśmy w dwóch turach. Najpierw ponad trzydzieści, potem ponad czterdzieści. Uważam że od strony prawnej wszystko było w porządku. Nie chcę wchodzić w szczegóły tego, co się stało w Rzeszowie, bo nie byłem, nie widziałem i nikt mi o tym nic nie powiedział
Reklama
– stwierdził M. Golba.
M. Golba mieszka w Wiązownicy, gdzie wójtem jest wspomniany już K. Strent. Dziwne, że nie wiedział o tej sytuacji… Ten drugi ostatecznie został dopuszczony do głosowania, ale to absolutnie dziwna sprawa. Jeszcze dziwniejsze było to, że mógł wybierać, ale nie mógł być wybierany, bo został… wykreślony z listy kandydatów!
Potem doszło do wyboru szefa struktur. Jak już wspomnieliśmy, kandydatką, którą na tym stanowisku widział prezes PiS J. Kaczyński, była posłanka Anna Schmidt. Miała jednak kontrkandydata, który pojawił się w ostatnim tygodniu przed wyborami. Został nim… Marek Kuchciński, choć początkowo wola prezesa Kaczyńskiego była inna.
Próbowaliśmy się skontaktować z przemyskim posłem, ale się nie udało. Dlatego musimy się posiłkować cytowanym już kilka razy materiałem w Onecie. Tam M. Kuchciński powiedział, że zdecydował się wystartować na szefa okręgu dzień przed wyborami, bo był o to proszony. Nie sprecyzował jednak, kto go o to prosił.
M. Kuchciński wybory wygrał. Otrzymał 191 głosów, A. Schmidt – 180. Sęk w tym, że gdyby do głosowania zostali dopuszczeni wspomniani byli członkowie Suwerennej Polski, którzy – według naszych informatorów – spełnili wszystkie wymogi, nową szefową okręgu zostałaby jarosławska posłanka Anna Schmidt. Powinna otrzymać 227 głosów i zdecydowanie zdystansować M. Kuchcińskiego. Tak się nie stało.
Co na to jarosławska posłanka A. Schmidt? Z nią udało się nam skontaktować, ale była oszczędna w słowach.
– Cóż, nie chcę tego szerzej komentować. Co prawda nie zmienia się konia w trakcie gonitwy, ale przystałam na to z pokorą. W zasadzie chyba w żadnym okręgu nie było dwóch kandydatów. Uznałam jednak, że powinni zdecydować działacze, niech wszystko odbędzie się demokratycznie
– podsumowała A. Schmidt.
Jak poinformowali cytowani już działacze, w piątek, 15 listopada br., pismo z prośbą o wyjaśnienia zostało skierowane do centrali PiS przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie. Odpowiedzi jeszcze nie ma.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze