[Z cyklu: Kultowe miejsca] Jest rok 1948, trzy lata po zakończeniu wojny, miasta powoli podnoszą się z gruzów. W tym czasie w Przemyślu, na ulicy Franciszkańskiej, na parterze kamienicy nr 14, powstaje punkt sprzedaży Zjednoczenia Przemysłu Zielarskiego „Herbapol”. Dostać tu można naturalne kosmetyki, niektóre produkty żywieniowe i wszelkiego rodzaju zioła. Tak zaczyna się historia sklepu zielarskiego na Franciszkańskiej, do dziś przez przemyślan z przyzwyczajenia zwanego „Herbapolem”.
Wanda Polej rozpoczęła swoją przygodę z zielarskim w 1968 roku. Była wówczas młodą dziewczyną ze świeżo zdobytym tytułem technika farmacji. Początkowo miała pracować w aptece, ale los rzucił ją tu... do zielarskiego. – Mam naprawdę dużo szczęścia, od kiedy pamiętam, kochałam przyrodę, rośliny, kwiaty, zioła, dlatego szybko się tu odnalazłam...– mówi wieloletnia pracownica i właścicielka sklepu.

– Często przychodzą tu klienci, którzy zapamiętali ten sklep z dzieciństwa. Zresztą naprawdę niewiele się tu zmieniło. Przybyło parę gablot i zniknął szyld Herbapolu. Niedawno wchodzi do sklepu elegancki mężczyzna w kwiecie wieku, staje po środku i nic nie mówiąc, nadyma nozdrza, rozglądając się dokoła. Chwila ciszy, konsternacja. „W czym mogę panu pomóc?” – pyta go ekspedientka. „Nie byłem w Przemyślu kilkadziesiąt lat, przyszedłem sprawdzić, czy dalej pachnie u was tak, jak to zapamiętałem z dzieciństwa” odpowiedział mężczyzna... – opowiada pani Wanda. – I co, pachnie? – pytamy – Podobno tak – śmieje się – ale my tego już nie czujemy, tak przywykliśmy do tego zapachu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze