Reklama

Zmarnowane życie i straszna starość

22/02/2015 11:00

Na początku Rodzinnej, krótkiej uliczki łączącej Szykowskiego z Tatarską, stoi stary parterowy dom, w którym mieszkają dwie rodziny i samotny Jakub. Na szczęście wejścia do mieszkań są osobne, bo chyba nikt nie chciałby z nim dzielić korytarza.

Drzwi wejściowe do Jakuba są otwarte. W korytarzyku smród urywa nos, bo lokator zmienił go w ubikację. W ciemnej, obrośniętej pajęczynami kuchni wszystko lepi się od brudu. Na ścianie wisi kalendarz sprzed kilku lat, ale gospodarzowi nie jest potrzebny aktualny, bo już dawno przestał liczyć czas. Siedzi w grubym swetrze i czerwonej kamizelce na kanapie i prawie nie reaguje na moje wejście. Bardziej interesuje go, czy sąsiad przyniósł jedzenie. Już zapomniał, że godzinę temu sąsiad był u niego ze śniadaniem. Kiedy go pytam, czy czegoś potrzebuje, mamroli coś pod nosem, macha ręką, jakby się opędzał i milknie. Zarośnięty, z plamami brudu wrośniętymi w twarz, wygląda żałośniej niż niejeden bezdomny.

Zmarnowane życie

Jakub ma siedemdziesiąt siedem lat i wszelkie objawy demencji. Kiedyś mieszkał z rodziną na Mickiewicza, ale trzydzieści lat temu porzucił ją i się wyprowadził.
Pracował na kolei, później w Polmozbycie, czasem dorabiał fuchami. Trochę pił. Miał jakąś kobietę, ale kiedy miała wylew, zaniedbywał ją i zmarła. Co miesiąc listonosz przynosi mu tysiąc złotych z groszami emerytury. Biednie, bo biednie, ale można za to przeżyć, tylko że Jakub zupełnie nie potrafi gospodarzyć pieniędzmi. Upycha je po różnych łachach, którymi potem pali w kuchni albo wyrzuca, a resztę gubi i pewnie gdyby nie sąsiad, nie przeżyłby tej zimy.

Reklama

Szybka reakcja

– Tego pana parę razy odwoziliśmy do domu, bo zapomniał, gdzie mieszka i błąkał się po mieście – mówi komendant Straży Miejskiej w Przymyślu Jan Geneja. Po interwencji sąsiada strażnicy pojechali na miejsce i kiedy stwierdzili, że nie ma nic do jedzenia, przywieźli mu obiad z „Caritasu”. Załatwiliśmy z księdzem dyrektorem, że codziennie będą obiady dla Jakuba, a my, w ramach możliwości, będziemy mu je dowozić. Postaramy się uruchomić Wydział Spraw Społecznych w Urzędzie Miasta w Przemyślu i wystąpić do sądu o ubezwłasnowolnienie albo chociaż o kuratora. To wszystko, co w tej chwili możemy zrobić – kończy komendant. 


fot.Jacek Szwic

Z ostatniej chwili

W ubiegłym tygodniu pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Przemyślu odwiedzili Jakuba i sprowadzili lekarza, żeby go przebadał. Niestety ten swoim zwyczajem powiedział, że nie potrzebuje pomocy i nie zgodził się na badanie.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    holender - niezalogowany 2015-02-20 19:47:13

    Przerażająca ciemnota i zacofanie jak na XXI wiek i państwo UE.Gdzie jakaś rodzina jego?Gdzie były do tej pory władze miasta?Gdzie dzielnicowy? Dlaczego nikt nic nie zrobił aby pomóc niedołężnemu człowiekowi? Może tak wstańcie zza tych swoich biurek urzędnicy i przynajmniej raz w roku przejdźcie się po takich uliczkach i zaułkach zapyziałych.Gdzie był Kościół - czy ksiądz po kolędzie tam nie zagląda, nie widział w jakich warunkach staruszek żyje?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    mk - niezalogowany 2015-02-22 21:28:29

    " Postaramy się uruchomić Wydział Spraw Społecznych w Urzędzie Miasta w Przemyślu i wystąpić do sądu o ubezwłasnowolnienie albo chociaż o kuratora. To wszystko, co w tej chwili możemy zrobić – kończy komendant. " ŻYJE, JAK ŻYJE , ALE TO JEGO MNIEJ CZY BARDZIEJ ŚWIADOMY WYBÓR. I  NIKT NIE MOŻE I NIE POWINIEN   -  A TAK JEST WŁAŚNIE  - NARZUCAĆ MU  INNEGO STYLU ŻYCIA.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    samarytanin niemiłościwy - niezalogowany 2015-02-23 10:21:34

    Nie rozumiem nad kim się tak rozczulać. Za młodu ten osobnik porzucił swoją rodzinę, chlał wódę, używał życia. Gdy jego partnerka zaniemogła olał ją i tym samym wyprawił ją na tamten świat. Teraz żyje jak szczur i ponosi konsekwencje swoich poczynań z młodości. I jeszcze jest na tyle hardy by popadać w konflikt z otoczeniem, które niesie mu pomoc. Myślę, że nie ma kogo żałować, ten człowiek nie jest wart współczucia. Kilka nocy z temperaturą -20 rozwiązało by problem.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama