Na początku Rodzinnej, krótkiej uliczki łączącej Szykowskiego z Tatarską, stoi stary parterowy dom, w którym mieszkają dwie rodziny i samotny Jakub. Na szczęście wejścia do mieszkań są osobne, bo chyba nikt nie chciałby z nim dzielić korytarza.
Drzwi wejściowe do Jakuba są otwarte. W korytarzyku smród urywa nos, bo lokator zmienił go w ubikację. W ciemnej, obrośniętej pajęczynami kuchni wszystko lepi się od brudu. Na ścianie wisi kalendarz sprzed kilku lat, ale gospodarzowi nie jest potrzebny aktualny, bo już dawno przestał liczyć czas. Siedzi w grubym swetrze i czerwonej kamizelce na kanapie i prawie nie reaguje na moje wejście. Bardziej interesuje go, czy sąsiad przyniósł jedzenie. Już zapomniał, że godzinę temu sąsiad był u niego ze śniadaniem. Kiedy go pytam, czy czegoś potrzebuje, mamroli coś pod nosem, macha ręką, jakby się opędzał i milknie. Zarośnięty, z plamami brudu wrośniętymi w twarz, wygląda żałośniej niż niejeden bezdomny.
Jakub ma siedemdziesiąt siedem lat i wszelkie objawy demencji. Kiedyś mieszkał z rodziną na Mickiewicza, ale trzydzieści lat temu porzucił ją i się wyprowadził.
Pracował na kolei, później w Polmozbycie, czasem dorabiał fuchami. Trochę pił. Miał jakąś kobietę, ale kiedy miała wylew, zaniedbywał ją i zmarła. Co miesiąc listonosz przynosi mu tysiąc złotych z groszami emerytury. Biednie, bo biednie, ale można za to przeżyć, tylko że Jakub zupełnie nie potrafi gospodarzyć pieniędzmi. Upycha je po różnych łachach, którymi potem pali w kuchni albo wyrzuca, a resztę gubi i pewnie gdyby nie sąsiad, nie przeżyłby tej zimy.
– Tego pana parę razy odwoziliśmy do domu, bo zapomniał, gdzie mieszka i błąkał się po mieście – mówi komendant Straży Miejskiej w Przymyślu Jan Geneja. Po interwencji sąsiada strażnicy pojechali na miejsce i kiedy stwierdzili, że nie ma nic do jedzenia, przywieźli mu obiad z „Caritasu”. Załatwiliśmy z księdzem dyrektorem, że codziennie będą obiady dla Jakuba, a my, w ramach możliwości, będziemy mu je dowozić. Postaramy się uruchomić Wydział Spraw Społecznych w Urzędzie Miasta w Przemyślu i wystąpić do sądu o ubezwłasnowolnienie albo chociaż o kuratora. To wszystko, co w tej chwili możemy zrobić – kończy komendant.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Przerażająca ciemnota i zacofanie jak na XXI wiek i państwo UE.Gdzie jakaś rodzina jego?Gdzie były do tej pory władze miasta?Gdzie dzielnicowy? Dlaczego nikt nic nie zrobił aby pomóc niedołężnemu człowiekowi? Może tak wstańcie zza tych swoich biurek urzędnicy i przynajmniej raz w roku przejdźcie się po takich uliczkach i zaułkach zapyziałych.Gdzie był Kościół - czy ksiądz po kolędzie tam nie zagląda, nie widział w jakich warunkach staruszek żyje?
" Postaramy się uruchomić Wydział Spraw Społecznych w Urzędzie Miasta w Przemyślu i wystąpić do sądu o ubezwłasnowolnienie albo chociaż o kuratora. To wszystko, co w tej chwili możemy zrobić – kończy komendant. " ŻYJE, JAK ŻYJE , ALE TO JEGO MNIEJ CZY BARDZIEJ ŚWIADOMY WYBÓR. I NIKT NIE MOŻE I NIE POWINIEN - A TAK JEST WŁAŚNIE - NARZUCAĆ MU INNEGO STYLU ŻYCIA.
Nie rozumiem nad kim się tak rozczulać. Za młodu ten osobnik porzucił swoją rodzinę, chlał wódę, używał życia. Gdy jego partnerka zaniemogła olał ją i tym samym wyprawił ją na tamten świat. Teraz żyje jak szczur i ponosi konsekwencje swoich poczynań z młodości. I jeszcze jest na tyle hardy by popadać w konflikt z otoczeniem, które niesie mu pomoc. Myślę, że nie ma kogo żałować, ten człowiek nie jest wart współczucia. Kilka nocy z temperaturą -20 rozwiązało by problem.
Warto udać się do psychiatry. Tutaj https://psychomedic.pl/psychiatra-warszawa jest dobra klinika, w której znajdziecie specjalistów. Warto się tam udać, jeśli prześladuje nas poczucie porażki.
Również uważam, że nie można się poddawać i trzeba szukać pomocy u specjalistów. Dobrym wyborem jest wizyta u lekarza psychiatry http://praktyka-psychiatryczna.pl , który specjalizuje się w rozwiązywaniu problemów tego typu.
Ale zacofanie, na poprawę humoru polecam coś z zakresu medycyny estetycznej https://medycynaestetyczna.waw.pl/
Super. Ja mam coś lepszego https://drakka.pl/
Rodzina powinna wystapic o ubezwlasnowolnienie. To nie do pomyslenia aby w cywilizowanym kraju chory na demencje czlowiek zyl w takich warunkach. Konfliktowosc, agresja fizyczna, niedbanie o higiene sa objawami roznych postaci demencji np. Alzheimera, choroby Korsakowa ...itd. Tacy ludzie nie sa swiadomi tego co robia i sa zagrozeniem dla siebie samych. Ten czlowiek nigdy nie pamieta gdzie schowal pieniadze i gdyby nie pomoc innych umarlby z glodu. Takim ludziom trzeba pomoc nawet gdyby to wiazalo sie z odebraniem im prawa decydowania o sobie. Przymusowe badanie lekarskie i jesli sa wskazania - przymusowe umieszczenie w domu opieki spolecznej dla tego typu osob. Tak sie robi w innych krajach.
Przerażająca ciemnota i zacofanie jak na XXI wiek i państwo UE.Gdzie jakaś rodzina jego?Gdzie były do tej pory władze miasta?Gdzie dzielnicowy? Dlaczego nikt nic nie zrobił aby pomóc niedołężnemu człowiekowi? Może tak wstańcie zza tych swoich biurek urzędnicy i przynajmniej raz w roku przejdźcie się po takich uliczkach i zaułkach zapyziałych.Gdzie był Kościół - czy ksiądz po kolędzie tam nie zagląda, nie widział w jakich warunkach staruszek żyje?
" Postaramy się uruchomić Wydział Spraw Społecznych w Urzędzie Miasta w Przemyślu i wystąpić do sądu o ubezwłasnowolnienie albo chociaż o kuratora. To wszystko, co w tej chwili możemy zrobić – kończy komendant. " ŻYJE, JAK ŻYJE , ALE TO JEGO MNIEJ CZY BARDZIEJ ŚWIADOMY WYBÓR. I NIKT NIE MOŻE I NIE POWINIEN - A TAK JEST WŁAŚNIE - NARZUCAĆ MU INNEGO STYLU ŻYCIA.
Nie rozumiem nad kim się tak rozczulać. Za młodu ten osobnik porzucił swoją rodzinę, chlał wódę, używał życia. Gdy jego partnerka zaniemogła olał ją i tym samym wyprawił ją na tamten świat. Teraz żyje jak szczur i ponosi konsekwencje swoich poczynań z młodości. I jeszcze jest na tyle hardy by popadać w konflikt z otoczeniem, które niesie mu pomoc. Myślę, że nie ma kogo żałować, ten człowiek nie jest wart współczucia. Kilka nocy z temperaturą -20 rozwiązało by problem.