Już wkrótce popularny przystanek na Złotej Górze może przestać funkcjonować. Wiąże się to z koniecznością modernizacji kotłowni spółdzielni mieszkaniowej, na której terenie zorganizowana jest nawrotka. Sytuacja jest dynamiczna, a pierwsze decyzje mogą zapaść jeszcze w tym tygodniu.
Wygaszenie przystanku na Złotej Górze to problem. Przede wszystkim obsługuje on sporą cześć miasta, jest dogodnie zlokalizowany i wykorzystywany przez wszystkich najważniejszych przewoźników. Ponadto dzięki zmyślnej organizacji jest bezpieczny i nie powoduje utrudnień komunikacyjnych. Wreszcie, nie bardzo jest go gdzie przenieść – ratusz szukał alternatywy, ale nie znalazł.[paywall]
Na ostatniej sesji rady miasta pojawiły się dwie sugestie. Jedna, by ten przystanek zmodernizować i druga, że inwestycje w tym miejscu są bezcelowe, bo przystanek zostanie niebawem zlikwidowany, ze względu na planowaną przebudowę kotłowni. Okazuje się, że sprawa jest nieco bardzie skomplikowana. – Przede wszystkim chcę uspokoić mieszkańców, nic nie jest jeszcze przesądzone – mówi L. Trudzik, prezes SM w Radymnie. Zapewnia, że nawet jeśli zajdzie taka potrzeba, nawrotka nie zniknie z dnia na dzień. Konieczność zamknięcia terenu spółdzielni dla ruchu busów może jednak wystąpić. Okazuje się bowiem, że pod placykiem, gdzie zatrzymują się busy, znajduje się magazyn na opał. – Ta konstrukcja jest z żelbetonu. Ostatni przegląd ujawnił, że słupy podtrzymujące ją są w porządku, natomiast belki i płyty stropowe wymagają remontu – wyjaśnia L. Trudzik. Jak informuje prezes, cała konstrukcja jest obliczona na o wiele większe obciążenia i ruch busów nie powinien jej zaszkodzić, ale ubytki w betonie są faktem. Na razie nie wiadomo jednak, jaki wpływ na te uszkodzenia miał ruch busów i czy miał w ogóle. Nie ma też pewności, jak poważne są te uszkodzenia – to wkrótce sprawdzą specjaliści.
Cała sprawę komplikuje jeszcze kondycja samej kotłowni. Spółdzielnia chce przeprowadzić w niej gruntowny remont. Pierwotnie miała ambitny plan, by uczynić z niej obiekt bardzo nowoczesny i ekologiczny. Udało jej się nawet pozyskać na ten cel środki zewnętrzne, ale te plany spaliły na panewce. – Projekt okazał się nie dla nas. Kwota, jaką nam przyznano, okazała się za niska. Cena ciepła nawet przy takim dofinansowaniu i tak znacznie by się zmieniała, więc nie mogliśmy sobie na to pozwolić i jesteśmy znowu na początku drogi, czyli poszukujemy źródła jakiegoś wsparcia zewnętrznego – wyjaśnia L. Trudzik. Kłopoty spółdzielni w tym względzie są znaczące o tyle, że nie chce ona angażować się w kosztowny remont bunkra na koks i węgiel, nie mając przedtem rozwiązanego problemu kotłowni. Wciąż w grę wchodzi kotłownia gazowa i czystsza kotłownia na zrębki i pellet. – Jeśli chodzi o plan magazynu na zrębki, to pozostawia on plac, oczywiście troszkę go zawęża, ale nie na tyle, żeby zlikwidować całkowicie ruch autobusów – mówi L. Trudzik. Kluczowy pozostaje jednak stan konstrukcji znajdującej się pod przystankiem. Jeśli ocena ekspertów z Politechniki Rzeszowskiej okaże się pozytywna, przystanek raczej zostanie. Jeśli nie – trzeba będzie znaleźć jakieś inne, najpewniej nieco mniej komfortowe rozwiązanie.
Bartłomiej PacekTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Ratusz?
a koło Policji i Gminy i nawrotka i rondo w razie W
kolo gminy dawno tam mial byc ale uwczesny burmistrz nie dal rady przeforsowac tematu