Awantura o środki na sport to w Jarosławiu właściwie tradycja. Niezależne od podziału pieniędzy z budżetu na zabezpieczenie działalności klubów ktoś zawsze czuje się pokrzywdzony, ktoś uważa, że dostał za mało, a kibice podnoszą larum, że władzom miasta nie zależy na danej dyscyplinie albo ogólnie na sporcie. Nie inaczej było w tym roku.
Przypomnijmy, że sprawę w tym roku zgrabnie rozegrało jarosławskie PiS, wnosząc poprawkę do budżetu na rok 2022, zakładającą odebranie środków zarezerwowanych dla Jarosławskiego Ośrodka Kultury i Sportu oraz Centrum Kultury i Promocji, a więc ogólnie przeznaczonych na kulturę (razem z pieniędzmi z rezerwy to 260 tys. zł) i przekazanie ich na zwiększenie wsparcia dla seniorskiej działalności klubów sportowych.
Beneficjentem tych zmian mieliby być przede wszystkim koszykarze i siatkarze. Na taki podział nie zgodził się[paywall] jednak klub Wspólnie Zmieniajmy Jarosław i głosami jego radnych wniosek budżetowy odrzucił.
W ten sposób wywołał kolejną burzę.
Fala hejtu przetoczyła się przede wszystkim przez internet. Środowisko kibicowskie nie kryło gniewu, który udało się ukierunkować na klub rządzący w mieście (o tym, że było to bardzo zgrabne zagranie opozycji, która, gdyby bardzo chciała, wszystkie swoje wnioski budżetowe miała szansę przegłosować, się nie mówi).
Na jednym z portali społecznościowych wymieniano radnych, którzy zagłosowali przeciwko projektowi, ich fotografie i nazwiska opatrując apelem, by nie zapomnieć o tym w najbliższych wyborach.
Kibice wytykali też ratuszowi wydawanie pieniędzy na niepotrzebne „elektryki” czy odkupienie witryny internetowej przy jednoczesnym poskąpieniu ich na sport. W szyderczym tonie raz po raz powtarzano też, że Jarosław miał być miastem sportu, ale okazało się, że o tylko pusty slogan.
Taka reakcja kibiców zaowocowała ripostą ze strony władz Jarosławia – ratusz oraz klub Wspólnie Zmieniajmy Jarosław wydały oświadczenia. Choć oba opublikowane niezależnie, a ich teksty odmienne, to jednak przekaz był raczej podobny.
„Odrzuciliśmy wniosek Klubu Radnych PiS o zwiększenie dotacji na sport, ponieważ NIE zgadzamy się z narzuconym w poprawce podziałem pieniędzy na poszczególne dyscypliny sportowe bez jasnych zasad oraz bez opinii szerokiego grona przedstawicieli świata sportu” – piszą radni.
„Zgłoszona poprawka zawierała konkretne kwoty przyporządkowane „z góry” na wskazane dyscypliny sportowe.
Taka formuła przydzielania pieniędzy jest niezgodna z trybem konkursowym, przewidzianym prawnie dla podziału środków finansowych przeznaczonych na dotacje z budżetu miasta, także w dziedzinie sportu” – czytamy w niepodpisanym oświadczeniu opublikowanym na stronie urzędu miasta.
To samo źródło wskazuje jeszcze jeden ważny aspekt sprawy. „Wnioskodawcy nie odnieśli się też np. w żadnej mierze do skutków, jakie wywołałoby zabranie pieniędzy z budżetów miejskich jednostek kultury i przeniesienie ich na wskazane dyscypliny sportowe” – stoi w piśmie ratusza.
Zarówno radni, jak i strona miejska zapewniają, że sprawa wymaga dyskusji i że taka zostanie przeprowadzona na Komisji ds. Infrastruktury Społecznej Rady Miasta Jarosławia. Ze swej strony radni zapewniają ponadto, że poszukają rozwiązań mogących pozwolić na zwiększenie nakładów na sport w mieście.
Ile z tych deklaracji i obietnic wcielonych zostanie w czyn, pokaże czas. Jeszcze bardziej problematyczne jest to, czy którykolwiek z możliwych podziałów będzie satysfakcjonujący dla wszystkich.
Cała sytuacja, powtarzająca się w mieście cyklicznie od kilku lat, rodzi też pytania, czy sprawy sportu rzeczywiście powinny być tak upolitycznione, czy działania podejmowane przez środowiska sportowe w mieście nie noszą znamion szantażu i czy takowemu władze powinny ulegać.
Wreszcie, czy sport w ogóle musi być finansowany w takim zakresie z budżetu samorządu i czy jeśli nie jest w stanie się sfinansować w oparciu o własną aktywność i działania sprzyjających mu środowisk, w ogóle ma rację bytu?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze