Reklama

Znowu „coś” palą tuż za polsko-ukraińską granicą

Mimo zapewnień m.in. ze strony władz województwa podkarpackiego o zainteresowaniu sprawą odpowiednich służb, interwencji na ministerialnych szczeblach, nie udało się rozwiązać problemu palonych (najprawdopodobniej) odpadów tuż za polsko-ukraińską granicą w Medyce. „Sprawa ze składowaniem śmieci i wypalaniem ich tuż przy przejściu znów wróciła” – zaalarmowali mieszkańcy tej przygranicznej miejscowości.

Kiedyś był Stanisławczyk, Rożubowice, Hermanowice czy Łuczyce. Potem Medyka. Proceder nielegalnego spalania za wschodnią granicą odpadów komunalnych, najprawdopodobniej plastiku, gumy czy chemikaliów, przeniósł się w okolice przejścia granicznego. Zarówno mieszkańcy, celnicy, jak i osoby oczekujące na przekroczenie granicy mają dość wszechogarniającego smrodu, ale nie mają na to żadnego wpływu. Jak to możliwe?[paywall]

Zaczęło się w 2017 r.

Był przełom września i października 2017 r. Do naszej redakcji zgłosili się mieszkańcy kilku przygranicznych miejscowości gminy Przemyśl: Stanisławczyka, Rożubowic, Łuczyc, Hermanowic czy Malhowic. Skarżyli się na duszący dym, uciążliwy smród docierający zza ukraińskiej granicy. Najbardziej odczuwalny był latem i wczesną jesienią. Nim zagościli u nas, próbowali interweniować u wójta gminy Przemyśl Andrzej Huka, w Wojewódzkim Inspektoracie Ochrony Środowiska w Rzeszowie, Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Przemyślu, u wojewody podkarpackiego. Wreszcie napisali petycję do ówczesnej premier rządu Beaty Szydło. Pod listem podpisało się ponad 250 osób.

Reklama

W połowie października 2017 r. w przemyskiej delegaturze Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego z władzami samorządowymi i mieszkańcami wspomnianych miejscowości spotkała się wojewoda podkarpacki Ewa Leniart. Obiecała zająć się sprawą. I tak się stało, od tamtej pory bowiem nie było już skarg na dławiący dym i fetor panujący w tamtej okolicy.

Najprawdopodobniej rozgłos, który nadali temu procederowi mieszkańcy, a później różnej maści instytucje, skłonił „palaczy” do zawieszenia na jakiś czas tej nielegalnej działalności. Ale wrócili...

Reklama

Przenieśli się koło Medyki

W październiku ub.r. zgłosili się do nas mieszkańcy Medyki i okolic. Także celnicy, pracujący na przejściu granicznym. Opowiadali wówczas: – Trwa to od kilku miesięcy. Przecież tam jest Straż Graniczna i inne służby. Po drugiej stronie także. Śmieci i inne odpady palone są jakieś 300, 400 metrów od granicy po stronie ukraińskiej. W niewielkim lasku. Przecież nie donoszą tego w reklamówkach czy torbach, a przywożą zapewne jakimiś samochodami. To można, a nawet należy sprawdzić. Nie wiemy, może jest na to ciche przyzwolenie. Bo jak to wszystko tłumaczyć? Palić zaczynają, kiedy wieje wschodni wiatr. Cały dym płynie do naszego kraju. Teraz palą z częstotliwością dwa, trzy razy w tygodniu. Jest siwo, często trudno wyjść z dyżurki. Dławi okropnie. A siedzimy po osiem godzin. Z podobnymi pretensjami spotykamy się także ze strony ludzi czekających w kolejkach na odprawy. A co my mamy zrobić? Co im odpowiedzieć? Przypuszczam, że nasi przełożeni o tym wiedzą, bo przecież budynki administracyjne są o krok.

Proceder znany

Problemem zainteresowaliśmy Izbę Administracji Skarbowej w Rzeszowie, która pod swoimi skrzydłami ma przejścia graniczne (jeśli chodzi oczywiście o sprawy celno-skarbowe), jak i Podkarpacki Urząd Wojewódzki w Rzeszowie. Do obu instytucji wysłaliśmy niemal identycznej treści e-maile, w których zrelacjonowaliśmy niepokojącą sytuację w oparciu o informacje uzyskane od celników. Zapytaliśmy też w ich imieniu, czy podjęte zostały lub zostaną jakieś kroki, aby zapobiec temu procederowi lubpoinformowane odpowiednie służby. Usłyszeliśmy w odpowiedzi deklarację, że służby wojewody podkarpackiego zainteresują sprawą odpowiednie organy...

Reklama

Góra śmieci sięgała koron drzew

Minęło niecałe osiem miesięcy. W połowie lipca br. mieszkańcy Medyki i okolic oraz celnicy napisali do naszej redakcji po raz kolejny. „(...)„Sprawa ze składowaniem śmieci i wypalaniem ich tuż przy przejściu granicznym w Medyce znów wróciła. Był spokój przez pewien czas po artykule w waszym tygodniku, znowu się zaczęło. To, że nie były tam palone, nie znaczy, że nie były tam wożone. Doszło do tego, iż ilość śmieci była tak duża, że sięgała koron drzew w tym lasku. Pierwszy taki poważniejszy wypał śmieci nastąpił pierwszego dnia, gdy zamknięto granicę z powodu pandemii koronawirusa SARS-CoV-2. To był chyba poniedziałek. Tego dnia cały czas przed granicą stał samochód TVP i nagrywał zamknięte szlabany, nie zwracając uwagi na fakt wypalania śmieci. Pamiętam, że jeden z naszych funkcjonariuszy poszedł wtedy do dziennikarza, aby nakręcili to, co się dzieje i interweniowali... Nie kojarzę jednak, aby później coś zostało wyemitowane. Tego dnia było siwo na całym przejściu. Zawsze sytuacja jest taka sama z tamtej strony. Czekają aż wiatr zacznie wiać w stronę Polski i zaczyna się palenie. W tym dymie nie da się odprawiać ludzi. Te śmieci bardzo dobrze widać na zdjęciu satelitarnym w Google Maps. Wygląda na to, że odpowiedzialne instytucje, aby dano im spokój, zapewniają, że coś z tej sprawie robią, a tak naprawdę nic nie robią” – napisali.

Sprawą postanowiliśmy zainteresować poseł Annę Schmidt-Rodziewicz (PiS), licząc że skoro wymienione wyżej instytucje nie dały rady (nie chciały?) poradzić sobie z tym problemem, uda się to skutecznej minister z Jarosławia.

Reklama

Wystąpi do ministra środowiska

Przesłaliśmy A. Schmidt-Rodziewicz wszystkie materiały w tej sprawie, którymi dysponujemy. Zadaliśmy także trzy pytania: Czy naprawdę z tym procederem nic nie można zrobić? Czy jest jakakolwiek szansa, aby mieszkańcom pobliskich terenów, pomóc? Czy jest szansa, aby ten proceder został wreszcie załatwiony na szczeblu rządowym?

Otrzymaliśmy następującą odpowiedź: – Nie zdawałam sobie sprawy z istnienia takiego problemu. Z pewnością jednak trzeba podjąć interwencję w tej kwestii. Pozyskam w tej sprawie większą ilość informacji i wówczas niezwłocznie wystąpię do ministra środowiska. Ta sprawa musi zostać załatwiona. O efektach powiadomię natychmiast.

Reklama

Czekamy. Oczywiście do sprawy powrócimy.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Palenie powoduje raka - niezalogowany 2020-07-28 21:17:34

    Banderowcy są tak bezczelni że potrafią śmieci wozić na granicę i palić je żeby tylko zaszkodzić Polakom

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    janek - niezalogowany 2020-07-29 10:33:29

    jak zwykle wladze nic nie robia, zadnych naciskow..... ja prdl.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    xx - niezalogowany 2020-07-29 17:47:06

    do janek  - pisz skargę do wojewody to przedstawiciele rządu RP w samorządzie lub do samego p. Morawieckiego może Ci odpowie ?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama