Reklama

Żydów ukrywali w oborze

29/10/2016 11:00

Do wykarmienia były 24 osoby. W jednym domu mieszkali Żydzi, rodzina, która im pomagała oraz krewni, którzy o Żydach nie mieli pojęcia.


fot.Paweł Bugira
Julia Balicka ze zdjęciami rodziców.

Piotr Kapłon mieszkał w Rokietnicy. Był stolarzem. Wykonywał meble, okna, a po wojnie miał nawet zlecenia od jakiejś fabryki w Łodzi. Jego córka Julia Balicka (dziś mieszka w Tapinie) pamięta, że ojciec miał bardzo mocne nogi. – Nie czekał na autobus, chodził na piechotę. Raz poszedł do Jarosławia, kupił dwa prosięta, przyniósł je na plecach do domu do Rokietnicy. A potem poszedł do Maćkowic coś załatwić, a wracając odwiedził jeszcze mnie w Tapinie – opowiada.

Pani Julia nie wie, od kiedy rodzice ukrywali Żydów. – Urodziłam się w 1942 roku i już wtedy u nas byli. Na pewno zostali do końca wojny. Najpierw było ich czworo. Później dwoje ukrywało się u innej rodziny – opowiada.

W kryjówce było mało miejsca. Krucho było też z jedzeniem. – Do wykarmienia było dużo ludzi, bo ze wschodu przyjechał brat ojca z żoną i dwójką dzieci, dwie siostry, z których jedna też miała dwoje dzieci i matka ojca. Nas było w domu jedenaścioro: ośmioro dzieci, rodzice i babcia ze strony mamy. Łącznie wszystkich było dwadzieścia osób, nie licząc Żydów – wspomina J. Balicka. – Mama piekła chleb dwa razy w tygodniu. To nie były takie malutkie bochenki jak teraz. Jeden miał przynajmniej[paywall] trzy kilo. Do pieca wchodziło chyba osiem chlebów – dodaje.

Reklama

 

Kryjówka pod żłobem

W czasie wojny w domu było bardzo ciasno. Kapłonowie mieszkali w dwóch izbach: pokoju i kuchni. Po drugiej stronie była komórka i warsztat pana Piotra. Bezpośrednio z domem sąsiadowała obora. Bliżej wejścia stał koń i krowa, z tyłu był chlew dla świń i kurnik. – Wejście do kryjówki było wycięte pod żłobem. Tamtędy dostawali jedzenie. Nie wiem, ile mieli tam miejsca, czy siedzieli, czy mogli się wyprostować. Na pewno mogli też wychodzić na strych – mówi pani Julia.

Tu są pochowani Żydzi

Przed holokaustem Żydzi mieszkali w sąsiedztwie. Po wojnie w podziękowaniu za ocalenie przekazali rodzinie Kapłonów swój dom. Choć trudno to dziś jednoznacznie ustalić, wiele wskazuje na to, że taką obietnicę Polacy otrzymali dużo wcześniej. Jedno jest pewne: ryzyko dla wszystkich było ogromne. Polska to jedyny kraj w Europie, w którym hitlerowcy za pomoc Żydom karali śmiercią. W razie wydania, na ogół żadne kosztowności nie miały większego znaczenia. Niemcy wykonywali wyrok bez zmrużenia oka.

J. Balicka pamięta, że niedaleko ich domu, na skraju lasu oprawcy najpierw kazali Żydom wykopać dół, a potem ich zastrzelili. – Mama mówiła mi: nie zrywaj tu poziomek, bo tu są Żydzi pochowani – wspomina.

Reklama

Po wojnie ocaleni mieszkali przez jakiś czas w Przemyślu, potem wyjechali za granicę.

Później rzadko się o Żydach mówiło. – Ojciec miał warsztat, w domu ciągle ktoś był. Za komuny zresztą nikt się do tego nie przyznawał – mówi pani Julia.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Spectre - niezalogowany 2016-10-29 12:17:28

    Pomagacie żydom,narażając własne życie  a oni Polaków i nie tylko ,traktują gorzej niż śmieci.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    slon - niezalogowany 2016-10-29 12:28:06

    Tobie ktos wypral mozg jak go kiedykolwiek miales

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Specte - niezalogowany 2016-10-29 12:33:44

    To właśnie wam ci żydzi piorą mózg,bo za nich byście brata zabili.A oni rządzą nami i co tak wam dobrze na tym świecie ,specjalnie wywołują wojny,choroby i wszystko inne tylko żeby im było dobrze i władze mieli ,a zwykłych Polaków to w d.upie mają.Taka jest prawda.Ale dalej gińcie za nich.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama