Swojsko i zacisznie – lasy i pola z zagrodą konika polskiego, piach pod stopami, kapliczka na wodzie. Mieszkańców niewielu. Sklepu brak. Krwiobieg tej sielskiej krainy co rok pobudza Folkowisko. Od 11 do 13 lipca Gorajec odpalił żywiołami, które wzięła na warsztat 14. edycja Festiwalu Kultury Pogranicza.
– Najważniejszym żywiołem Folkowiska są ludzie, ich energia i radość. Pogoda bardzo daje się we znaki: za dnia żar leje się z nieba, nocami są zagrożenia burzowe. To męczy ludzi. Mimo to tańcują do 4 nad ranem, są zadowoleni i skorzy do zabawy
– mówi Marcin Piotrowski, pomysłodawca Folkowiska, żywy ogień – żywioł inicjujący.
– Żywioł Folkowiska to ekipa, bo od niej wszystko się zaczyna! Największym żywiołem ekipy jest oczywiście Marcin, ale to my jak kula śnieżna podążamy za nim. Czujemy się jak rodzina, która co roku się powiększaReklama
– dodaje Daria Kuszlik, żywioł medialny.
– Żywioł ziemi symbolizuje wszystko to, co daje nam Matka Ziemia: wspaniałą żywności i napitki, które serwują lokalni wytwórcy, KGW i mieszkańcy. Powietrze to życie, płynność, szybkie zmiany, czyli Dzieciowioska! Nie widać go, ale wyraźnie czuć jego energię. Z wodą płynie wiedza, więc wszelkie warsztaty, spotkania i Scena Słowa. Żywioł ognia zaś to muzyka i tańce do rana
– uzupełnia Iwona Pawelec-Burczaniuk, dyrektorka Stowarzyszenia Folkowisko, żywioł sieciujący.
Maleńka wioseczka w każdą rocznicę ślubu Mariny i Marcina Piotrowskich przeistacza się w ambasadę wolności i kultury ludowej. Przyciąga artystów, działaczy, gości z Polski i ze świata, pobudza mieszkańców. Niemal nie śpią, by tańczyć, uczyć się, działać, ładować się wzajemnie energią.
– Istotą festiwalu są spotkania. To przestrzeń dla ludzi, aby mogli nawiązać ze sobą relacje, pobyć razem, wymienić się energią. Sieć, która łączy ludzi z różnych środowisk, organizacji, miejsc – w Polsce i na świecie. Ideą Stowarzyszenia Folkowisko jest bowiem przerzucanie mostów między tym, co trudno jest połączyć, a festiwal spina różnorodne płaszczyzny, dla których staramy się znaleźć wspólny element, na którym można budowaćReklama
– wyjaśnia I. Pawelec-Burczaniuk.
Na baranim polu namiotowym powstała w tym roku Scena Tradycji. Twórcy in crudo, mistrzowie form niestylizowanych, zyskali swoją przestrzeń: 2 sceny, dechy do tańca, warsztatowisko.
– Od kilku lat tworzymy Gorajecki Uniwersytet Ludowy. To inicjatywa, w której staramy się przez słowo i praktykę przekazywać umiejętności ludowe. Mistrzowie przybliżają m.in. zielarstwo, tańce tradycyjne, wyplatanie, rzeźbienie łyżek, toczenia w drewnie, tkactwo, tworzenie żywego octuReklama
– tłumaczy M. Piotrowski. Na scenie głównej zaś zagrali m.in. Kapela ze Wsi Warszawa, Żywiołak, Dikanda, Joryj Kloc, Janusz Prusinowski Kompania i inni.
Folkowiczanie czerpią też inspiracje ze spotkań z podróżnikami, reportażystami, pisarzami w ramach Sceny Słowa.
– W tym roku śmiało możemy się nazwać festiwalem literackim! Nie tylko za sprawą spotkań autorskich. Folkowisko pojawiło się na łamach dwóch bestsellerowych książek! W „Chłopkach” Joanny Kuciel-Frydryszak, które już sprzedały się w 450 tysiącach egzemplarzy oraz w „Rzece dzieciństwa” ikony pisarstwa Andrzeja Stasiuka. Dumą napawa nas to, że mała wioseczka na Podkarpaciu odciska swój ślad w literaturze – mówi M. Piotrowski.
Co możemy o sobie wyczytać? Zajrzyjcie! I do książek, i do Gorajca.
san
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze