W połowie sierpnia tego roku Związek Ukraińców w Polsce oddział w Przemyślu organizuje festiwal literacki pod nazwą „Miasto z Rzeką”. Hasło pierwszej edycji: krawędź / styk / przejście. Jakie są założenia planowanego przedsięwzięcia?
– Festiwal będzie mocno związany z Przemyślem. W naszym założeniu będzie kolejną szansą rozwojową dla tego wyjątkowego miasta z rzeką. Bardzo byśmy sobie życzyli, aby jego rezultatem był pozytywny przekaz o Przemyślu i uwaga osób interesujących się literaturą w Polsce i Ukrainie. Przemyśl leży na granicy. Nie chcemy od niej uciekać. Chcemy o niej opowiadać. Szukać takich historii, które pozwalają nam lepiej zrozumieć, czym jest granica. Te trzy słowa: krawędź, styk, przejście to są różne synonimy tego słowa. Krawędź, synonim kryzysu. Czegoś trudnego. Szczególnie od 2022 roku jesteśmy miejscem, które wielu osobom w Polsce kojarzy się z kryzysem humanitarnym. Dla Ukraińców z kolei jest to krawędź, za którą zaczyna się pokój. Gdzie jest spokojne niebo, bezpieczne miejsce do schronienia, gdzie można się wyspać, odpocząć. Jeżeli chodzi o styk, to są te wszystkie momenty, podczas których się spotykamy i kiedy nie zawsze jest łatwo. My w Przemyślu doskonale o tym wiemy. Dużo spraw, kiedy spotykają się Polacy i Ukraińcy, może dzielić. Na przykład trudna historia. To, co jest dla nas szczególnie ważne, to rozmowa, pokonywanie trudnych momentów. Ważne, aby myśleć o naszych dzieciach, o przyszłości. Myśleć o tym, aby nie powtarzać błędów. Żebyśmy chcieli się czegoś dobrego od siebie nawzajem nauczyć i razem budować. No i tu płynnie przechodzimy do tego słowa: przejście. Czyli do głosu nadziei. Mimo tego, że jesteśmy zanurzeni w trudnych czasach, a wokół nas przetaczają się różne kryzysy, trwają wojny, chcemy rozmawiać o tym, jak sobie wyobrażamy rzeczywistość i przyszłość nie tylko w smutnych barwach.
Wydarzenie będzie realizowane po obu stronach Sanu. Co konkretnie pomysłodawcy festiwalu chcą mieszkańcom przekazać?
– Uwielbiam Przemyśl między innymi dlatego, że ma malowniczą rzekę płynącą przez środek miasta. Kiedy się przeprowadziłam do Przemyśla, to zawsze patrzyłam na San z fascynacją. Miasto, które ma rzekę, ma wielką magię. Trochę się od tej rzeki oddaliśmy. Nasze wydarzenie wpisuje się w strategię miasta: Otwarta Scena – będzie to w naszym wypadku scena literacka. Są takie miasta, jak: Wisła, Kazimierz Dolny, Szczebrzeszyn, zupełnie nieduże, porównywalne z Przemyślem albo nawet mniejsze. I raz do roku zmieniają się w miejsca niezwykłe, które przyjmują twórców z całego kraju i nie tylko. Łączy się klimat miasta i duch artystyczny. Chcielibyśmy, aby u nas było podobnie. Chcemy, aby to był miły, spokojny, rodzinny festiwal w otwartym, ciekawym, pięknym mieście.
Kiedyś było inaczej.
– No właśnie. Stare fotografie pokazują ludzi spacerujących wybrzeżem, pełne plaże. Więcej rzeczy się działo nad rzeką niż obecnie. Naszym festiwalem chcielibyśmy trochę miastu tę naszą rzekę przywrócić.

Organizatorzy festiwalu w komplecie. Od lewej w górnym rzędzie: Andrzej Juszczyk, Julya Beretska, Igor Horków. W dolnym rzędzie od lewej: Tomasz Trasowski, Lila Kalinowska, Anna Natalicz-Sawka, Katarzyna Komar-Macyńska.
Na festiwal zaprosili Państwo czołowe autorki i znanych autorów z Polski i Ukrainy. Jednym z gości będzie Andrzej Stasiuk. Kto jeszcze potwierdził udział?
– Na przykład Witold Szabłowski, który w swojej twórczości porusza trudne tematy stosunków polsko-ukraińskich. Małgorzata Rejmer, czołowa polska reporterka. Weronika Kostyrko, autorka odkrywczej biografii Róży Luksemburg. Inga Iwasiów, pisząca o kobiecości, tożsamości i o pograniczu polsko-niemieckim. Będą pisarze podejmujący temat Rosji, do której przez izolację i agresję wobec Ukrainy nie mamy dostępu i coraz mniej rozumiemy. Opowiedzą o tym Paweł Reszka i Kuba Benedyczak. Będzie też Tomasz Szerszeń, który w swojej książce podjął temat, jak widzimy wojnę w Ukrainie. Razem z Mariczką Paplauskajte, ukraińską reporterką, zastanowią się jak o wojnie opowiadać? Jak ją zapamiętywać? Będą też Monika Sznajderman i Aneta Prymaka-Oniszk. Podzielą się opowieścią o rodzinnych historiach z kontekstem mniejszościowym, w tym żydowskim i białoruskim. No i w końcu będą też ukraińscy pisarze. Wśród nich czołowy pisarz Andrij Lubka z Użchorodu piszący o pograniczu, bo Użhorod jest miastem przygranicznym. Anastazja Lewkowa pisząca o Krymie. Tamara Duda, autorka książki „Córeczka” o Donbasie i wojnie. Oczywiście to nie jest pełna lista nazwisk, to tylko zarys. Oprócz tego mamy jeszcze ofertę skierowaną do dzieci i rodziców.
No właśnie. Oprócz spotkań literackich planujecie Państwo sporo innych atrakcji. Do kogo kierują Państwo swoją ofertę festiwalową?
– Do osób, dla których ważny jest Przemyśl, ważne jest to, żeby to miasto się rozwijało, które dobrze mu życzą i zechcą się spotkać z osobami, które znają z telewizji i książek. Ponadto program przedpołudniowy kierujemy do rodzin i dzieci. Gwarantujemy dobrą zabawę z literaturą w tle. Zapewni ją między innymi Justyna Bednarek, która napisała bardzo popularną wśród dzieci piękną serię książek o przygodach niesfornych skarpetek, które zgubiły parę. Będzie także Grzegorz Kazdebke, absolutnie czołowy autor książek dla najmłodszych. Przyjadą do nas także ukraińscy autorzy literatury dla dzieci.
Czy festiwal będzie jednorazowym wydarzeniem?
– Festiwal realizujemy dzięki dofinansowaniu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego Polski. Jest to dla nas bardzo duże wyróżnienie i nobilitacja. Mamy pieniądze na dwie edycje, pierwsza odbędzie się w tym roku, druga w 2026. Festiwal odbywa się w ramach projektu: „Miasto, rzeka, dom. Przestrzenie literatury w Przemyślu”. Projekt obejmie także lekcje biblioteczne i warsztaty związane z naszą biblioteką w Domu Ukraińskim, do której serdecznie zapraszamy.
Na ile w Pani ocenie festiwal przysłuży się porozumieniu polsko- ukraińskiemu?
– Bardzo w takie zbliżenie wierzę, nie tylko w kontekście festiwalu, ale w ramach wszystkich działań, jakie podejmujemy w Domu Ukraińskim. Dla mnie osobiście to jest cel nadrzędny. I najważniejsze, że Przemyśl, to miasto, w którym spotykamy się ze sobą, Polacy i Ukraińcy, tworzymy wspólne opowieści, umiemy ze sobą rozmawiać, szanujemy się i śmiało patrzymy do przodu.
Artur Wilgucki
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze