Reklama

– Heniu, żołnierz do ciebie przyszedł. Historia niezwykłego spotkania [GALERIA]

09/04/2023 15:42

Stanisław Pituła z Wrocławia wspomina spotkanie z kapitanem jachtowym Żeglugi Wielkiej Henrykiem Jaskułą. – Minęło ponad czterdzieści lat, a wszystko mam w pamięci, jakby to było wczoraj – zaczyna swoją opowieść. Wichry historii rzuciły go w 1982 najpierw do Jarosławia, potem do Przemyśla. Do dzisiaj nie wie, kim był mężczyzna, który wprowadził go do domu Jaskułów.

Stanisław Pituła, jeden z organizatorów i najmłodszy uczestnik strajku „Solidarności” we Wrocławskiej Stoczni Rzecznej w sierpniu 1980, trafił do 40 Pułku Artylerii Lekkiej w Jarosławiu 5 listopada 1982.

– Powołanie dostałem pod koniec października, a piątego listopada musiałem być w jednostce – wspomina pan Stanisław.

– Na miejscu dowiedziałem się, że w Jarosławiu sformowano jedną z trzech kompanii karnych dla działaczy „Solidarności” w wieku poborowym. Jaruzelski zastosował wobec nas zapobiegawczą formę internowania. Po przysiędze, którą we fragmencie wierności wobec ZSRR pominąłem milczeniem, trafiłem najpierw do suchego portu przeładunkowego w Małaszewiczach koło Terespola. Potem wróciłem na odcinek Jarosław – Żurawica. Po kilku miesiącach rzucili mnie na Śląsk, do Dąbrowy Górniczej. Pracowaliśmy z kolegami przy naprawie szerokich torów. W październiku 1983 znalazłem się w Przemyślu. Tutaj poinformowali mnie, że drugi rok służby mogę odpracować w cywilu w zakładach zbrojeniowych. Na ostatniej, przed wyjazdem do domu, przepustce postanowiłem odwiedzić kapitana Henryka Jaskułę. Był 19 grudnia 1983 roku.  

Na ulicy Róży Luksemburg (dzisiaj Elżbiety Drużbackiej)

– Chodziłem tam i z powrotem po ulicy Róży Luksemburg w Przemyślu, przy której mieszkali Jaskułowie. Obawiałem się, jak kapitan zareaguje na żołnierza w mundurze – opowiada Stanisław Pituła. – Zagadnąłem przypadkowo spotkanego mężczyznę, stojącego przed[paywall] willą.

– Dobrze chłopie trafiłeś, bo ja idę do Henia – poinformował mnie nieznajomy.

Dzwonek. Otwiera kapitan.

– Heniu mam dla ciebie niespodziankę. Zobacz, kto do ciebie przyszedł. Żołnierz  – zaanonsował nieznajomy. Weszliśmy. Ja spięty. Siedzę. Słucham. Czasem tylko rzucam jakieś słówko. W pewnym momencie kapitan się mnie pyta: a twoja orientacja polityczna jaka jest? Opowiedziałem, jak znalazłem się w wojsku. Kapitan poczęstował mnie lampką wina. Rozmowa potoczyła się już swobodnie.

– Słuchaj, jaki stopień jako wojskowego ciebie interesuje? Kapitan, to chyba najlepszy stopień. Ma najwięcej gwiazdek. Cztery na głowie, po cztery na pagonach – żartował kapitan.
– Nieznajomy mężczyzna, który mnie wprowadził i kapitan Jaskuła rozmawiali o żeglarstwie. Wspominali Teresę Remiszewską, która miała płynąć dookoła świata. Popłynęła Krystyna Chojnowska Liskiewicz.
Obaj panowie komentowali wyczyn pani Krystyny, która jako pierwsza kobieta samotnie opłynęła świat. Dokonała tego na „Mazurku”, polskim jachcie, którego konstruktorem był mąż Chojnowskiej, Wacław Liskiewicz. 
Opowiadali o konieczności naprawy jachtu w Australii. O potwornym zmęczeniu Chojnowskiej. O jej kryzysach i chęci zakończenia rejsu.

Sporo mówili o planowanym drugim solowym rejsie Henryka Jaskuły. Kapitan zaplanował go na lato 1984.

– Tak to spotkanie zapamiętałem. No ale od tamtej rozmowy minęło ponad 40 lat. Czas przepustki się kończył. Na odchodnym zapytałem kapitana, czy będę mógł do niego zajrzeć jeszcze raz po autograf. Wtedy kapitan  podarował mi swoją książkę „Non stop dookoła świata” z dedykacją:

Staszkowi Pitule – w mundurze żołnierza polskiego – z podzięką za to, że był w polskim domu – u mnie, w Przemyślu. Henryk Jaskuła. Przemyśl, 19.12.1983”.

U dołu logo jachtu z napisem „Dar Przemyśla”. Dzisiaj z dumą dedykację pokazuję wnukom – mówi Stanisław Pituła.

 

Drugie spotkanie z kapitanem

Do drugiego spotkania Stanisława Pituły z Henrykiem Jaskułą doszło 19.08.1984, przed wyruszeniem kapitana w drugi rejs na „Darze Przemyśla” z Gdyni do Gdyni.

Oczywiście solo i non stop, bez zawijania do portów pośrednich. Tym razem „pod włos”, czyli ze wschodu na zachód. Po 19 dniach kapitan musiał zawrócić. Powód?

Główny zawór w kingstonie był nieszczelny. Jacht przeciekał. 

Reklama

– Jechaliśmy z żoną pociągiem z Wrocławia do Gdyni. Przed rejsem udało mi się zamienić z kapitanem Jaskułą kilka słów. Podarowałem mu jakąś buteleczkę i książkę „Kaduk, czyli wielka niemoc” Tadeusza Łopalewskiego. Zrobiłem też sporo zdjęć.

– Czy żegluję? Nie. Uprawiałem wioślarstwo. Mój brat jest żeglarzem. Płynął między innymi z Jerzym Wąsowiczem na jachcie „Antica” w rejsie dookoła obu Ameryk. Dla mnie kapitan Henryk Jaskuła to jedna z najwybitniejszych postaci w historii polskiego sportu. Do dzisiaj nie wiem, kim był mężczyzna, dzięki któremu mogłem osobiście poznać wielkiego marynarza, ale jestem mu bardzo wdzięczny – relacjonuje drugie spotkanie z kapitanem pan Stanisław.

Reklama

 

Trzecie spotkanie z kapitanem

19 maja 2023 r. na Cmentarzu Zarańskim w Przemyślu prochy kapitana Henryka Jaskuły zostaną złożone w rodzinnym grobie obok żony Zofii.

– Będę – zapewnia Stanisław Pituła.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama