Reklama

– Musimy to rozwiązać – zapewnia wojewoda Ewa Leniart

Z udziałem wojewody podkarpackiego Ewy Leniart, dyrektor Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska Krystyny Sołek i dyrektora Wydziału Środowiska i Rolnictwa Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego Piotra Najdy odbyło się spotkanie z mieszkańcami kilku przygranicznych miejscowości, poświęcone kwestii uciążliwego dymu z Ukrainy.

Spotkanie z wójtami zainteresowanych gmin (Przemyśl, Medyka) i sołtysami konkretnych miejscowości odbyło się w... Delegaturze PUW w Przemyślu przy ul. Mickiewicza. Pracownicy tej instytucji byli zaskoczeni, bo wojewoda podkarpacki dawno u nich nie gościł[paywall].

Tematem spotkania był problem wyczuwalnego zapachu dymu i spalenizny w miejscowościach graniczących z Ukrainą, przede wszystkie w: Stanisławczyku, Rożubowicach, Jaksmanicach, Malhowicach czy Siedliskach. Obszerny materiał o tym problemie ukazał się na naszych łamach w poprzednim numerze (nr 41; Znowu śmierdzi przy granicy).

Reklama

– Problem jest i to bardzo poważny. Trwa już kilka lat. Nasilenie następuje zwłaszcza podczas weekendów i tuż po nich. Sytuacja staje się nie do zniesienia, kiedy wieje wschodni wiatr. Kilka tygodni temu, po godzinie 22, w sobotni wieczór zadzwonił do mnie jeden z mieszkańców Rożubowic. Alarmował, że jest taki smród, iż nie można otworzyć okna, a starsi ludzie się duszą. Problem zanika w drugiej połowie października albo kiedy spadnie pierwszy śnieg. Słyszałem o tym, że  u niektórych osób doszło do podtrucia, musiało je zabrać pogotowie. Ale nie są to informacje potwierdzone. Z pism, które otrzymaliśmy w zeszłym roku, wynika, że po przeprowadzonych badaniach w powietrzu wykryto substancje szkodliwe dla zdrowia czy nawet życia ludzi. Kierowaliśmy do służb wojewódzkich wiele pism w tej sprawie. My, jako samorząd gminny, nic więcej zrobić nie możemy – stwierdził wójt gminy Przemyśl Andrzej Huk.

Swoje relacje przedstawili również sołtysi Stanisławczyka, Rożubowic i Malhowic. Z wyjaśnieniami pospieszyła dyrektor rzeszowskiego WIOŚ-iu Krystyna Sołek oraz kierownik przemyskiej delegatury Leszek Kmieć. Przedstawiciele inspektoratu zapewnili, że dokonają ponownych pomiarów zanieczyszczeń w miejscach wskazanych przez mieszkańców i wójtów gmin. Poprosili o natychmiastową informację, jeśli pojawią się dławiące dymy. Zadeklarowali, że będą gotowi przyjechać na telefon.

– Musimy tę sprawę rozwiązać, choć wiadomo, że jeśli nie ma chęci z drugiej strony, jest to trudne. Jeśli wyniki badań potwierdzą występowanie w powietrzu substancji trujących, duszących, sprawę niezwłocznie przekażemy Głównemu Inspektorowi Ochrony Środowiska, który wystąpi oficjalnie do Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP. Tylko bowiem na szczeblu rządowym można wystąpić do władz Ukrainy o spowodowanie zaprzestania emisji zanieczyszczeń na terenach przygranicznych – podsumowała wojewoda E. Leniart.
MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kasander - niezalogowany 2017-10-14 17:40:05

    >>– Musimy to rozwiązać –<<Gierek też tak mówił: "musimy to, musimy  tamto."Pytam się - kto to są ci "my" i po co do rozwiązania problemu są potrzebni mieszkańcy kilku miejscowości?Kto  ma w końcu ten śmierdzący problem rozwiązać i dlaczego do tej pory nie został jeszcze rozwiązany przez władze także wojewódzkie?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    art - niezalogowany 2017-10-17 04:51:28

    Najlepiej to ten dym kubikować i odsyłać na Ukrainę

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama