Reklama

– Nie mieści mi się w głowie bestialstwo ludzi – stwierdza mieszkanka Medyki

07/05/2016 18:27

Kilkanaście osób przez kilka godzin deliberowało nad tym, jak pomóc choremu jelonkowi rogaczowi (samiec sarny – przyp.red.), który schronił się w rowie melioracyjnym. Ostatecznie zwierzę uśpiono. Czy słusznie? – zastanawiają się niektórzy. Rzecz miała miejsce w Medyce 23 kwietnia br.

– W barbarzyński sposób pozbawiono życia okazałego jelonka (sic!) – alarmuje mieszkanka Medyki. Zwierzę zauważyła w zaroślach znajoma kobiety. – Jelonek miał problem z poruszaniem się. Nie mógł wstać, jednak nie był konający – relacjonuje nasza informatorka. Osoby zatroskane o los zwierzęcia w pierwszej kolejności skontaktowały się z Lecznicą „Ada”. Niestety, tym razem Fedaczyńscy nie mogli pomóc – przewozili do poznańskiego zoo niedźwiedzicę. O sytuacji mieszkańcy powiadomili wójta, szukali również pomocy, dzwoniąc pod nr 112. W efekcie na miejsce zdarzenia przybył Marek Iwasieczko oraz strażacy (z PSP w Przemyślu 6 osób, z ochotniczej straży – kolejne 6). – Przyjeżdżają, ale jelonka nie wyciągają. Wójt ściąga kogoś, kto ma ocenić stan zwierzęcia, innymi słowy, czy nie lepiej go odstrzelić, zamiast leczyć[paywall]!!! (…) Przez tyle godzin, tylu ludzi uruchomionych i nikt nie był w stanie uratować pięknego jelonka?! – tym pytaniem kończy wypowiedź mieszkanka Medyki.

W mieście los rogacza potoczyłby się inaczej?

Brak procedur, brak umów

Wójt gminy Medyka Marek Iwasieczko twierdzi, że uczynił, co do niego należało, a nawet więcej, powołując się na fakt, iż przybył na miejsce zdarzenia w sobotnie popołudnie, w dodatku w dniu imienin. – Spędziłem tam kilka godzin. Zszedłem na dno zarośniętego rowu. Zrobiłem wszystko, żeby sarence pomóc. Zwierzę było chore, nie do uratowania. To lekarz zdecydował, by je uśpić – zapewnia o swej dobrej woli urzędnik.

Reklama

Co do braku sztywnych procedur i umów, ma to służyć zapobieganiu nadużyciom – twierdzi wójt. – Każdorazowo gmina zleca wykonanie usługi weterynaryjnej. Między innymi dlatego, że przez granicę przebiega mnóstwo zwierząt, także domowych. Muszę dbać o finanse, nie mogę płacić za nie swoje zwierzęta – podkreśla M. Iwasieczko.

Argumentacja powyższa wydaje się słuszna. Jelonek Rogacz nie był jednak „cudzy”. Weterynarz został wezwany, co wygenerowało koszty. Wójt nie ukrywa, iż zadzwonił po kolegę. Jak to się ma do zapobiegania nadużyciom? – zapyta ktoś dociekliwy. Gdyby były ustanowione i zachowane procedury, podpisana odpowiednia umowa, wcześniej wystosowane oficjalne zapytanie ofertowe, zapewne sprawa nie budziłaby tylu wątpliwości, a i zwierzę miałoby może wówczas więcej szczęścia. 


AB
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    oZZmAn - niezalogowany 2016-05-07 20:32:48

    YOUTUBE.COM - AUTYZM - PRZEPOWIEDNIA

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Wika - niezalogowany 2016-05-07 21:20:48

    Bo nie było P.Dr.z Przemyśla On na pewno by na to nie pozwolił,to lekarz o wielkim sercu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    strażak sam - niezalogowany 2016-05-07 22:03:05

    Wójt na imieniny się śpieszył a całe to zajście mu tylko imprezę popsuło. Co tam jakiś zwierzak, przecież na wsi jego żywot mniejszą wartość ma niż pół litra ruskiej wódy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama