Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu Beata Kot – po dokładnej analizie wszystkich dokumentów – zdecydowała o nałożeniu na firmę „Robland” z Leszna, która na przełomie kwietnia i maja br. bez wymaganych pozwoleń zamontowała na placu Niepodległości w Przemyślu koło widokowe, kary administracyjnej w wysokości 100 tys. zł. Firma może się od tej decyzji odwołać.
autor: MG
Do bezprecedensowego zdarzenia doszło tuż przed długim, majowym weekendem. To wówczas na plac Niepodległości wjechało kilka samochodów ciężarowych, którymi dowiezione zostało ok. 30-tonowe koło widokowe firmy „Robland” z Leszna. Pomysł – jak wielokrotnie podkreślaliśmy – był przedni, ale już forma i sposób działania absolutnie nie do zaakceptowania[paywall].
Plac Niepodległości znajduje się na terenie zespołu staromiejskiego Przemyśla, w strefie absolutnie ścisłej ochrony konserwatorskiej układu urbanistycznego miasta, wpisanego do rejestru zabytków oraz Pomnika Historii RP. Znajduje się także na terenie niedawno ustanowionego Parku Kulturowego Starego Miasta Przemyśla.
Te fakty sprawiały, że zgoda na ustawienie w tym miejscu tak potężnego obiektu wymagała akceptacji przede wszystkim Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Przemyślu. W drugiej kolejności kilku innych instytucji, w tym Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego (który działania te określił mianem samowoli budowlanej – przyp. aut.).
Niestety, właściciel popularnego „diabelskiego młyna” o żadne się nie wystarał. Wystąpił jedynie do Zarządu Dróg Miejskich o wydanie zgody na zajęcie pasa drogowego. Tyle, że pasa drogowego nie mógł zająć zgodnie z prawem, bo wcześniej nie zwrócił się z wnioskiem do przemyskiego ZDM o wjazd na zabytkowy teren pojazdami nienormatywnymi. Miejski budżet z tytułu zajęcia pasa drogowego (od 25 kwietnia do 15 maja br.) zasiliła kwota 23 tys. 205 zł.
25 kwietnia br. Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu B. Kot wydała decyzję wstrzymującą roboty budowlane z rygorem natychmiastowej wykonalności. 26 kwietnia br. kolejną decyzję – tym razem o przywróceniu terenu placu Niepodległości w Przemyślu do poprzedniego stanu, czyli o usunięciu koła widokowego z tego terenu i naprawie zniszczonej nawierzchni do 28 kwietnia br. Właściciel nie dostosował się do tego.
Zarówno Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu, jak i Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego skierowali sprawę do organów ścigania, ale rozpoczęli także własne postępowanie. Sprawa przed organami ścigania jeszcze się nie skończyła, natomiast pierwsza z wymienionych instytucji zakończyła działania. Zakończyła realizację procedur wynikających z przepisów artykułu 10 a Ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.
O czym mówi? O administracyjnych karach pieniężnych:
Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu Beata Kot zdecydowała o wymierzeniu leszczyńskiej firmie kary administracyjnej w wysokości 100 tys. zł, czyli ewidentnie wykroczenie potraktowała dość łagodnie.
– Decyzja już została wysłana do firmy. Została podjęta po wnikliwej analizie wszystkich posiadanych przez nas dokumentów. Firma oczywiście może się od niej odwołać i tak najprawdopodobniej będzie
– podsumowała krótko B. Kot.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Miasto powinno firmie zwrócić pieniadze z odsetkami za pobrane za użytkowanie terenu( podatek ). Moim zdaniem Miasto nie miało prawa pobrać z góry opłate za zajęcie pasa drogowego ( może to inaczej sie nazywa ) w przypadku, kiedy firma nie otrzymała wszystkich zgód na używanie tego przedsięwzięcia. Swoja droga, cała ta sprawa z brakiem porozumień, uzgodnień między organami ( Urzad Miasta, Konserwator Zabytków ) dla zwykłego Kowalskiego to zwykła anarchia, skutek braku praworzadności w Polsce. Firma działała w dobrej wierze, i nie powinna ponościć kary. To miasto wskazało ten konkretny teren, nie uzgodniwszy wcześniej u Konserwator Zabytków, czy jest to możliwe. Sam jednostronnie zadecydował i to On powinien ponieść odpowiedzialność, również karna.
Miasto powinno firmie zwrócić pieniadze z odsetkami za pobrane za użytkowanie terenu( podatek ). Moim zdaniem Miasto nie miało prawa pobrać z góry opłate za zajęcie pasa drogowego ( może to inaczej sie nazywa ) w przypadku, kiedy firma nie otrzymała wszystkich zgód na używanie tego przedsięwzięcia. Swoja droga, cała ta sprawa z brakiem porozumień, uzgodnień między organami ( Urzad Miasta, Konserwator Zabytków ) dla zwykłego Kowalskiego to zwykła anarchia, skutek braku praworzadności w Polsce. Firma działała w dobrej wierze, i nie powinna ponościć kary. To miasto wskazało ten konkretny teren, nie uzgodniwszy wcześniej u Konserwator Zabytków, czy jest to możliwe. Sam jednostronnie zadecydował i to On powinien ponieść odpowiedzialność, również karna.