We wtorek, 5 listopada, w godzinach wczesnopopołudniowych do Starostwa Powiatowego w Jarosławiu wpłynął list z pogróżkami, informujący o podłożeniu bomby w budynku. Anonim potraktowano poważnie: wezwano służby, ewakuowano obiekt, a wszystkie pomieszczenia sprawdzili funkcjonariusze policji. Po trwającej przeszło godzinę akcji alarm uznano za fałszywy.
– Do starostwa wpłynął e-mail z informacją o podłożeniu ładunku wybuchowego. O zaistniałej sytuacji zostaliśmy powiadomieni około godziny 12.30 – podaje asp. szt. Anna Długosz, oficer prasowy komendanta powiatowego policji w Jarosławiu. – Administrator budynku, to jest starosta jarosławski, podjął decyzję[paywall] o ewakuacji osób i pracowników starostwa, na miejscu pracują policjanci – relacjonowała na gorąco pani rzecznik. Na miejsce przybyli funkcjonariusze i trzy wozy strażackie. Ci pierwsi szukali ładunku wybuchowego i dbali o bezpieczeństwo ewakuowanych, drudzy zabezpieczyli budynek i parking od strony ulicy Jana Pawła II.
Sądząc po liście adresowej, podobnej treści e-maila otrzymało kilka lub kilkanaście samorządów. Treść korespondencji miała być na tyle drastyczna, że anonim potraktowano bardzo poważnie. Budynek ewakuowano sprawnie, pracownicy starostwa twierdzą, że akcja zamknęła się w czasie 7 minut. Następnie do starostwa weszli policjanci z zamiarem przeszukania wszystkich pomieszczeń. Już wtedy oceniano, że zagrożenie wybuchem jest niewielkie, niemniej jednak ryzyka, że starostwo padło ofiarą ataku szaleńca lub ekstremistów, a ładunek rzeczywiście został podłożony, nie można było zbagatelizować. W kilka minut po g. 13.30 napłynęła informacja o tym, że bomby nie znaleziono, alarm uznano za fałszywy, a pracownicy starostwa wrócili do biur.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze