Grzyb i wilgoć niszczą perłę przemyskiej architektury – XVII-wieczny klasztor Karmelitów Bosych. Do tego dochodzą podpowierzchniowe wody gruntowe, spływające przede wszystkim z ulicy Tatarskiej. Ojcowie karmelici bosi obawiają się, że ogromny obiekt może się osunąć ze stromej skarpy.
Zespół klasztorny i kościół pw. św. Teresy od Jezusa jest jedną z najwyżej położonych przemyskich świątyń. Obok bazyliki archikatedralnej uważany jest za najsłynniejszy z przemyskich kościołów. Wybudowany został w latach 1620 – 1630, w stylu późnego renesansu, dla Prowincji Polskiej Zakonu Karmelitów Bosych z fundacji Marcina Krasickiego – wojewody podolskiego, starosty przemyskiego i właściciela Krasiczyna[paywall].
W 1784 r. roku, na mocy dekretów cesarza Józefa II, przemyski Karmel został zlikwidowany, a zakonnicy wysłani do klasztoru w Zagórzu. Opuszczony zespół został przejęty przez grekokatolików. W 1946 roku, po 162 latach, karmelici wrócili do świątyni, po aresztowaniach greckokatolickich biskupów i likwidacji struktur Kościoła greckokatolickiego w Polsce, choć władze komunistyczne znacznie utrudniały korzystanie z obiektów. Od 1991 r. kościół miał pełnić ponownie funkcję katedry greckokatolickiej na 10-letni okres przejściowy, do czasu, gdy grekokatolicy wybudują własną świątynię. Nie doszło do tego ze względu na zdecydowany sprzeciw parafian. Ostatecznie papież Jan Paweł II, wizytując Przemyśl w 1991 r., przekazał grekokatolikom pojezuicki kościół garnizonowy pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Od 1996 r. kościół św. Teresy stał się kościołem garnizonowym. W latach 90. ubiegłego wieku przeszedł gruntowny remont.
W skład zabudowań klasztornych wchodzą: dom zakonny, kościół z dzwonnicą oraz zabudowanie gospodarcze. Na terenie klasztoru znajduje się rozległy ogród oraz sad. Całość otoczona jest wysokim, zabytkowym murem z bramą wjazdową.
Czas robi swoje. Usytuowany na wzgórzu zespół klasztorny systematycznie narażany jest na działania sił natury. Przede wszystkim wód opadowych, które eksplorują fundamenty. Wykonana w 2005 r. elewacja, po 12 latach odpada z obiektu płatami. Przyczyną jest stara kanalizacja i brak izolacji. – Nasz klasztor nie ma wcale izolacji poziomej. Fundamenty wykonane są z kamienia. Mury u podstawy sięgają nawet dwóch metrów. Mamy gotowe projekty, aby wykonać w wielu miejscach izolację pionową, która być może zapobiegnie wchodzeniu wilgoci do wnętrza obiektów. Podczas remontów pamiętano o elewacji, ale zapomniano o rzeczy najważniejszej, czyli zabezpieczeniu fundamentów przed wilgocią i grzybem. Innym problemem jest brak kanalizacji. Kiedy przychodzą intensywniejsze opady deszczu, woda stoi pod murami i na wirydarzach. Czasami nie można oddychać. Wszystko paruje, we wnętrzach klasztoru unosi się duszący zapach wilgoci – opowiada przeor klasztoru i proboszcz parafii pw. św. Teresy od Jezusa o. Piotr Krupa.
Ślady pęknięć widoczne są już nawet we wnętrzu kościoła, zwłaszcza kaplicy świętego Rafała Kalinowskiego. Ojcowie karmelici bosi posiadają wstępną ekspertyzę, z której wynika, że klasztorne piwnice zaczynają się powoli obsuwać. Pojawiło się tam sporo gliny, która nasiąka wodą i podmywa fundamenty. To w niedalekiej przyszłości może stanowić bardzo poważne zagrożenie dla klasztoru i kościoła.
Zarówno Samorząd Województwa Podkarpackiego, jak i urzędnicy Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego znają problem, ale nie za bardzo myślą o pomocy zakonnikom. – Nasza parafia jest mała. Liczy około 400 wiernych. To nie jest na ich kieszeń. Jesteśmy im niezmiernie wdzięczni za wszelką inną pomoc, sprzątanie świątyni. To dzięki nim jesteśmy tutaj. Składamy wnioski o dofinansowanie, gdzie się da – tłumaczy o. P. Krupa. – Do ministerstw, konserwatora, Funduszu Kościelnego. Mamy gotowe projekty na termomodernizację klasztoru i kościoła, wymianę okien, ogrzewania, konserwację witraży. Kwoty idą w miliony złotych. Jeden z wniosków został odrzucony przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, ale zrobiliśmy odwołanie – dodał.
Nie wszystkie projekty zostały rozpatrzone negatywnie. Karmelici bosi dotację może by i dostali, ale jest inna przeszkoda. To brak tzw. wkładu własnego, bez którego nie da się pozyskać pomocy ze środków publicznych. Potrzeba ok. 100 tys. zł, ale konto bankowe świeci pustkami.
Zakonnicy jakoś sobie radzą. Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu Beata Kot nie została na razie poinformowana o problemach zespołu klasztornego. – Nic nie wiemy o tak poważnej sytuacji na Karmelu. Owszem, nasze służby konserwatorskie opiekują się obiektami, prowadzone są tam pewne prace konserwatorskie, dofinansowujemy je, ale o tym, że istnieje niebezpieczeństwo osunięcia się klasztoru i kościoła ze stromej skarpy, nie wiedziałam. Sprawdzimy to i postaramy się pomóc. Wydaliśmy dwie pozytywne decyzje, popierające wnioski o dofinansowanie z budżetu państwa, ale problemem jest wkład własny, którego ojcowie karmelici nie mają – powiedziała B. Kot.
Przemyski Karmel przeszedł już wiele. Wielu nie wyobrażało sobie panoramy miasta bez charakterystycznej kopuły kościoła. To jeden z symboli nadsańskiego grodu. Może warto byłoby pomóc zakonnikom. Każdy wolny datek będzie dla nich cenny. Poniżej podajemy numer konta.
oo. Karmelici Bosi
ul. Karmelicka 1
37-700 Przemyśl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Im więcej deszczu tym szybciej Karmel popłynie może nawet dalej jak do Sanu.Ale to chyba kara Boga.Wszyscy pamiętamy na co zamieniono Karmel i jak zbeszczeszono w czasie wizyty Papieża.Cyrki z sygnaturkami itd.A jeżeli nie dokończy się przebudowy ul Tatarskiej to jest bardziej niż pewne,ze Karmel zamieni się w Arkę.
To już kolejny obiekt zabytkowy (i miejsce kultu), po zdewastowanym, zdemolowanym i sprofanowanym Rynku, który może ulec zagładzie !!! Trzeba temu za wszelką cenę zapobiec !!!
No dawni obrońcy Karmelu. Do dzieła!!! Zamiast na Rydzyka przelejcie kasę na swoje!!!
,, Stary drogowiec " - Niech drogowcy sypią więcej soli na ulice w czasie zimy , to wszystkie zabytkowe budowle będą narażone na działanie solanki na fundamenty ( nadmierna wilgoć podłoża , grzyb i szybie niszczenie fundamentów i murów ). Zabytkowe budowle nie mają izolacji przeciw wilgociowych i niebawem może dojść do wielu zniszczeń i katastrof budowlanych !
Kara Boska za rozpustę, rozpasanie i obłudę księży.
Pani wicewojewoda niechaj teraz pokaże swoje oblicze dobroci.
do: Stary Drogowiec:wreszcie jakiś mądry głos, znający się na sprawie! Brawo. może to przeczytają ci, którzy nie mają pojęcia o przyczynach a biadolą nad skutkami. Ale prawda jest taka, że jak przyczyn się nie usunie, to bieżące działania nie pomogą! Izolacja pionowa i pozioma to podstawa, a potem osuszanie itd...
Jak miło się czyta fachowe wypowiedzi.Panowie taka jest prawda,ale te "orczyki"z pseudo władzy miejskiej o tym nie wiedzą.Nadchodza wybory i wybierzmy wreszcie ludzi madrych
Obsadzić skarpę zadarniającymi niskimi krzewami , nie wysokimi drzewami ! !! .Jest ,, goła ,, i ulegnie rozmyciu przy większych opadach deszczu i rozmiękczeniu terenu ..
Im więcej deszczu tym szybciej Karmel popłynie może nawet dalej jak do Sanu.Ale to chyba kara Boga.Wszyscy pamiętamy na co zamieniono Karmel i jak zbeszczeszono w czasie wizyty Papieża.Cyrki z sygnaturkami itd.A jeżeli nie dokończy się przebudowy ul Tatarskiej to jest bardziej niż pewne,ze Karmel zamieni się w Arkę.
To już kolejny obiekt zabytkowy (i miejsce kultu), po zdewastowanym, zdemolowanym i sprofanowanym Rynku, który może ulec zagładzie !!! Trzeba temu za wszelką cenę zapobiec !!!
No dawni obrońcy Karmelu. Do dzieła!!! Zamiast na Rydzyka przelejcie kasę na swoje!!!