Reklama

Ambicja i wola walki nie wystarczyły. Faworyci górą w III lidze

Na niezwykle wymagających rywali w 3. kolejce mistrzowskich spotkań trafił duet zespołów z naszego regionu. To lider i wicelider tabeli, ale i ekipy, które mają ambicje walki o najwyższe cele. To także zespoły, które znakomicie radziły sobie w poprzedniej kampanii.

Zwłaszcza starachowicki Star, który był absolutną rewelacją sezonu 2023 – 2024. Ani KS Wiązownica, ani Pogoń-Sokół Lubaczów niespodzianki nie zdołały sprawić, ale walczyły ze wszystkich sił, wkładając w rywalizację maksimum ambicji i woli walki. Bliższy szczęścia był beniaminek, który bramkę na wagę przegranej stracił na pięć minut przed końcem pojedynku.

 

KS Wiązownica – Siarka Tarnobrzeg 0:2 (0:0)

  • Bramki: 0:1 Marszalik 77. Min, 0:2 Francois 90.+5 min.
  • Wiązownica: Jeż – Tonia, Kapuściński (70. M. Wójcik), Grabowskyj, Kordas – Jopek, Janiczak (77. J. Wójcik), Jaroch (70. Morąg), Michalik – A. Kasia, Kitliński.
  • Siarka: Cymerys – Czajkowski, Bracik, Kumorek (75. Francois), Misztal – D. Lisowski, Kaliniec (90. Woś), P. Lisowski (75. Marszalik), Ivaniadze (84. Mróz) –  Prusiński, Iwao (84. Ogorzały).
  • Sędziował: Lesław Gawron (Rzeszów). Żółte kartki: Michalik, Kordas, Jopek, Tonia, Sokołenko (trener) oraz D. Lisowski, Mróz i Woś. Czerwona kartka: D. Lisowski (37. – druga żółta). Widzów: 720.

Miał nosa trener tarnobrzeżan Dariusz Kantor, desygnując na murawę na kwadrans przed końcem spotkania Kacpra Marszalika i Emmanuela Francoisa. Trochę ryzykował, bo wycofał na ławkę ważną postać w defensywie, czyli 21-letniego Marcina Kumorka, ale kto nie ryzykuje, nie pije szampana. Siarkowcy, którzy byli faworytem tej potyczki, wypili go w świetle wiązownickich jupiterów.

Reklama

Gospodarze czuli respekt. To było widać od pierwszych minut spotkania. Pozwolili się zepchnąć do defensywy i tam czekali na ewentualny błąd rywala. Ale ci nie bardzo chcieli się mylić. Tarnobrzeżanie robili sporo szumu w okolicach świątyni Oskara Jeża, ale tak na dobrą sprawę wyjątkowo mu nie zagrozili. Podobnie było z drugiej strony. Klarownych okazji praktycznie nie było. Przyjezdni krzywdę zrobili sami sobie. W 37. min Dawid Lisowski ujrzał żółtą kartkę, a że miał jeszcze wiele do powiedzenia, rzeszowski arbiter całkiem słusznie podziękował mu za grę w tym spotkaniu, pokazując czerwony kartonik. Wydawało się, że z miejscowych zejdzie presja. Że, mając więcej miejsca, zagrają odważniej. W I połowie się nie odważyli.

Dżokery Kantora

Wydawało się, że spróbują od początku drugich 45 minut. Ale to siarkowcy ruszyli z impetem, mając za nic grę w osłabieniu. Najpierw O. Jeża próbował pokonać Giorgi Ivaniadze (52. min), potem Kacper Prusiński (57. min). Jedyną groźniejszą sytuacją, jaką stworzyli gospodarze była ta z 62. min, kiedy główkował Michał Kitliński, ale Konrad Cymerys był na miejscu i wybił piłkę na korner. W 75. min trener Siarki zdecydował się na ruch, o którym było powyżej. Dwie minuty po wejściu na plac gry Kacper Marszalik strzałem z kilku metrów zdobył prowadzenie. To wreszcie ożywiło wiązowniczan. Zaatakowali konkretniej i mogli, a nawet powinni, wyrównać. Zabrakło skuteczności. Swoich szans nie wykorzystali kolejno: Maciej Tonia, Arkadiusz Kasia i Kornel Kordas. To się zemściło. W doliczonym czasie gry drugi z dżokerów w talii D. Kantora Haitańczyk Emmanuel Francois, który popisał się kapitalnym uderzeniem z ponad 30 m.

Reklama

Udana zbiórka

Podczas piątkowego, wieczornego spotkania przeprowadzona została zbiórka charytatywna na rzecz mieszkanki Wiązownicy Alicji Kusy, która zmaga się z wieloma schorzeniami, a jedyną szansą na wyleczenie jest specjalistyczna operacja. Na trybunach stadionu zasiadło ponad 700 kibiców. Wolontariuszom udało się zebrać 3 tys. 60 zł, które w całości zostaną przekazane na leczenie Alicji.

 

Star Starachowice – Pogoń-Sokół Lubaczów 1:0 (0:0)

  • Bramka: 1:0 Szynka 85. min.
  • Star: Miazek – Boniecki, Jagiełło, Kasperowicz, Stefański – Szynka, Adamiak (59. Ambrozik), Puton – Kawecki (59. Żmudź), Maszka (76. Lipka) – Stanisławski (53. Wcisło).
  • Pogoń-Sokół: Siryk – Rębisz, Gul, Majda, Bielenda (63. Popiela) – Ausfeld (76. Rosljakow), Więckowski (63. Płonka), Guedes, Rop (57. Król) – Gawle (76. Jezierski), Duda.
  • Sędziował: Artur Dudek (Kraków). Żółte kartki: Wcisło oraz Duda, Guedes i Więckowski. Czerwona kartka: Guedes (41. – druga żółta). Widzów: 200.

Star Starachowice to nie anonimowa ekipa. Zespół przed laty walczył nawet na II-ligowym froncie, ale potem przepadł i dopiero w poprzednim sezonie wrócił na odpowiedni, przyzwoity poziom. I z miejsca stał się rewelacją rozgrywek. Paradoksem sytuacji jest fakt, że przez wiele miesięcy (również obecnie) drużyna jest…bezdomna, bo stadion w Starachowicach jest w remoncie. Ekipa Przemysława Cecherza gościnnie występuje na murawie obiektu Alitu Ożarów przy ul. Leśnej 2. Ale to nie ma dla nich żadnego znaczenia. W poprzednie kampanii byli groźni dla wszystkich zespołów, włącznie z gwiazdorami z Wieczystej Kraków.

Reklama

Ten sezon zaczęli z maksymalnego pułapu. W dwóch meczach strzelili aż 12 bramek! To oczywiście pozwoliło im zasiąść w fotelu lidera. Byli wyraźnym faworytem spotkania z lubaczowskim beniaminkiem. Z zadania się wywiązali, ale musieli najeść się sporo nerwów, bo bramkę na wagę kompletu punktów zdobyli na 5 minut przed upływem regulaminowego czasu gry.

Skuteczna destrukcja. Do czasu…

To był brzydki mecz. Niewiele w nim było finezji, a znacznie więcej kunktatorstwa i niemocy. Ekipę Konrada Wojtowicza można zrozumieć, po pierwsze dlatego, że nie mogli się odkryć, bo to było niebezpieczne, po drugie dlatego, że przez prawie godzinę musieli sobie radzić w osłabieniu. I robili to bardzo dobrze. Skutecznie w destrukcji, z minuty na minutę zniechęcali starachowiczan do mocniejszych ataków. Sami czyhali na kontry, ale tych nie udało się zbyt wielu wyprowadzić. Kiedy wydawało się, że oba zespoły pogodziły się z podziałem punktów, co dla beniaminka byłoby sporym sukcesem, Star przeprowadził oskrzydlającą akcję, po której jego kibice wpadli w euforię. Wychowanek Warty Poznań, lider Podhala Nowy Targ sprzed dwóch sezonów, Adrian Szynka z ostrego kąta wpakował piłkę do siatki bezradnego Tomasza Siryka, który rozegrał naprawdę dobre zawody. Szkoda…

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 21/08/2024 16:26
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama