Reklama

Amstaff rzucił się na 12-latka. Chłopiec jest w ciężkim stanie

Poniedziałek, 28 września br. Było tuż przed godziną 13. 12-letni chłopiec, który odwiedził swojego o rok młodszego kolegę w jednym z mieszkań przy ulicy Lelewela w Przemyślu, został zaatakowany przez psa rasy amstaff. Zaatakowany i bardzo poważnie pogryziony. Podążający mu na ratunek 11-latek, z którym pies codziennie przebywał, także ucierpiał, bo zwierzę rzuciło się także na niego. Stan tego pierwszego jest ciężki. Tego samego dnia przeszedł operację, a rankiem, 29 września br., został przetransportowany do Szpitala Klinicznego im. A. Mielęckiego w Katowicach.

Początkowo, z pierwszych pojawiających się informacji wynikało, że amstaff zaatakował jedno dziecko. 12-latka, który odwiedził kolegę. W jego mieszkaniu przebywały także dwa psy tej rasy. – To prawda, ale w miarę zbieranych informacji okazało się, że okoliczności były nieco inne – powiedziała pełniąca obowiązki oficera prasowego Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu starszy aspirant Małgorzata Czechowska.

– Nasi policjanci zgłoszenie o tym zdarzeniu otrzymali po godzinie 13. W jednym w mieszkań pies rasy amstaff zaatakował 12-latka. Rok młodszy kolega próbował psa odciągnąć, ale także został przez zwierzę zaatakowany. Obaj chłopcy trafili do szpitala. Obrażenia starszego okazały się bardzo poważne[paywall]. Jego stan także jest poważny. Obrażenia młodszego nie zagrażają jego życiu. Cały czas, oczywiście pod nadzorem prokuratury, nasi funkcjonariusze pracują nad ustaleniem dokładnych okoliczności tego zdarzenia – dodała.

Szefowa Prokuratury Rejonowej w Przemyślu prokurator Anna Szczerba była bardzo oszczędna w podaniu informacji. Nie udało się nam np. ustalić czy w czasie zdarzenia w mieszkaniu byli rodzice 11-latka. – Takiej informacji, dopóki nie ustalimy i nie zweryfikujemy wszystkich możliwych okoliczności, nie możemy podać – wyjaśniła.

Reklama

Psy trafiły do Orzechowiec

Jak wspomniała st. asp. M. Czechowska, obaj chłopcy trafili do przemyskiego szpitala na Monte Cassino. Jak przekazał rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Przemyślu Marek Janowski, 12-latek doznał rozległych obrażeń ciała. Miał głębokie rany kąsane szyi, twarzy, klatki piersiowej oraz złamaną rękę. Od razu trafił na blok operacyjny. Lekarze walczyli o jego życie. Udało się, choć jego stan wciąż jest ciężki, ale stabilny.

Drugi z chłopców także doznał obrażeń. Jego życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo. Rankiem, 29 września br., 12-latek został przetransportowany do Szpitala Klinicznego im. A. Mielęckiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, gdzie przejdzie m.in. operację rekonstrukcji twarzy. Wiadomo także, iż oba psy trafiły do schroniska w podprzemyskich Orzechowcach.

Amstaff jest groźny, ale opanowany. Co się stało na Lelewela?

Pies rasy amstaff widnieje na liście ras psów agresywnych. Pod numerem jeden. Są różne opinie na ich temat. Powszechnie uznawane są za bardzo niebezpieczne, ale – jak wskazują specjaliści – z natury są niezwykle stabilne emocjonalnie, opanowane i ciężko jest je sprowokować czy wyprowadzić z równowagi. Potrafią „przełączyć się” w tryb akcji bez ostrzeżenia. Nie mamy czasu, żeby zareagować.

Reklama

– Jeśli pies zaatakuje, niestety, w większości przypadków winny jest właściciel. Właściwie prowadzony pies każdej rasy, a już w szczególności amstaff, nie atakuje bez bardzo wyraźnego i ważnego powodu. Owszem, mogą i mają w sobie niebezpieczne geny, ale nie można tych ras demonizować. Amstaff  będzie czekał, obserwując sytuację, nie będzie szukał konfrontacji, a sprowokowanie go jest trudne. Jeżeli pies takiej rasy atakuje każdego napotkanego na spacerze, oszczekuje, próbuje się wyrwać do wszystkiego, co spotyka na swojej drodze, to znaczy, że jest problem w jego prowadzeniu. Wśród czynników powodujących agresję możemy wymienić choćby: niekonsekwencję i niestabilność emocjonalną właścicieli, złą dietę, brak ruchu czy niewłaściwą socjalizację w okresie szczenięcym – wyjaśnił kierownik Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Orzechowcach Przemysław Grządziel.

Co więc mogło się stać w jednym z mieszkań przy ul. Lelewela w Przemyślu? Tego zapewne dowiemy się po zakończeniu postępowania prowadzonego przez przemyską policję.
MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama