Reklama

„Atest 70” prezentuje

26/06/2019 09:27

W połowie czerwca w Małej Galerii Jarosławskiego Ośrodka Kultury i Sztuki (dawny MOK) otwarto wystawę Klubu Fotograficznego „Atest 70”.


fot.Jacek Szwic
Autorzy oraz sympatycy „Atestu 70”.

Ekspozycja, mająca być w pierwotnym założeniu przeglądem twórczości „Atestu 70”, była hołdem złożonym przez jarosławskich fotografików zmarłemu trzy dni wcześniej koledze – Czesławowi Dziadusiowi, który od lat był[paywall] aktywnym członkiem „Atestu”. Jego prace prezentowane na wystawie jedynie potwierdzały łacińską maksymę –„ars longa vita brevis” (sztuka długa, życie krótkie).

Kilka lat temu, pisząc o wystawie „Atestu 70”, zarzuciłem autorom marazm i brak „świeżości” zarówno w tematyce, jak i w wykorzystaniu języka fotografii. Tym razem byłem mile zaskoczony nie tylko nową aranżacją wnętrza Małej Galerii, która po remoncie stała się profesjonalną przestrzenią wystawienniczą. Na wystawie pojawiły się bowiem ciekawe rozwiązania formalne, a odejście od klasycznego piktorializmu i inny sposób obrazowania świadczą o poszukiwaniu przez autorów nowych środków wyrazu, co jest niezbędne, aby fotografia była sztuką, a bez czego sztuka kostnieje. O eksponowanych pracach śmiało można powiedzieć, że są przeglądem tendencji i trendów we współczesnej fotografii będącej jednym z mediów sztuki.

Zacznę od Andrzeja Jastrzębskiego. Jego wielkoformatowa fotografia, na poły abstrakcyjna, będąca wynikiem przetworzeń, pozornie o niczym nie mówi, nie opisuje zastanej rzeczywistości, ale pozostawia u odbiorcy mocne metafizyczne wrażenie chaosu i destrukcji. Natomiast Gaja Krajnik zaprasza odbiorcę w świat surrealistycznej baśni. Fotografie oprawione w stare ramy okna sugerują, że za nim istnieje zupełnie inny świat, widziany tylko przez autorkę, trochę tak, jak w Alicji w krainie czarów. Na wystawie nie brak też realizmu. Na przykład znakomite zdjęcie reporterskie Jacka Czarneckiego z wyścigu kolarskiego. W jednej fotografii jest wszystko: skrajnie niekorzystna aura, morderczy wysiłek zawodników i emocje kibiców. Takie zdjęcia przechodzą do historii reportażu. Kolejnym wartym zauważenia autorem jest Jerzy Jura Zajchowski, który już wypracował własny, rozpoznawalny styl. Jego fotografie rozedrgane, jak on sam, oscylują między kreacją, dokumentem i stylizacją (zwłaszcza w portrecie).

Reklama

Podsumowując, udana wystawa, jakiej już dawno nie pokazywał „Atest”. Nie byłbym jednak sobą, gdybym się do czegoś nie przyczepił. Otóż w odbiorze przeszkadzało mi pomieszanie na wystawie prac różnych autorów, przez co trudno było uchwycić charakterystyczny dla nich styl. Zabrakło też tytułów prac, które często są kluczem pomagającym odbiorcy odczytać przesłanie autora.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama