Choć oficjalne otwarcie odcinka autostrady A4 między Jarosławiem a Rzeszowem planowane jest w maju 2016 roku, to jest nadzieja, że kierowcy pojadą nią jeszcze w tym roku!
Odcinek A4 Jarosław – Rzeszów to jedyny fragment autostrady, który nie został jeszcze wykonany. Buduje go konsorcjum firm Budimex i Strabag, które zdecydowały się dokończyć inwestycję po zerwaniu przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad umowy z firmą Polimex-Mostostal, która nie była w stanie sfinalizować robót, m.in. z powodu kłopotów z płynnością finansową. Prace na 42-kilometrowym odcinku zostały wznowione jesienią 2014 r. i zgodnie z umową mają być zakończone do maja 2016 r. Będą kosztować 719 mln zł.
Autostrada A4 w 99 procentach jest już dawno gotowa. Prowadzi z zachodu na wschód, przez południową Polskę (wzdłuż Sudetów i Karpat). Stanowi polski odcinek drogi międzynarodowej E40. Kontynuując bieg niemieckiej autostrady A4 z kierunku Drezna, na terenie Polski przebiega od granicy z Niemcami w Jędrzychowicach koło Zgorzelca, przez m.in.: Legnicę, Wrocław, Opole, Gliwice, Katowice, Kraków, Tarnów, Dębicę, Rzeszów do przejścia granicznego z Ukrainą w Korczowej. Łączna długość kompletnej autostrady na terenie Polski wyniesie 672 km.
Pracują non stop
Codziennie na budowie wspomnianego odcinka pracuje ponad 800 osób i ponad 400 maszyn. Nocami produkowany jest asfalt. – Pracujemy przez siedem dni w tygodniu, od godziny 6 do 22, także w soboty i niedziele. W czasie ograniczonych dostaw prądu otaczarnie działają nocami. Ulokowaliśmy je na terenie dwóch miejsc obsługi podróżnych. Pozostałe dwa MOP-y są już brukowane i asfaltowane – wyjaśnił Grzegorz Domaradzki z firmy Budimex.
Dzięki temu, że aura nie kaprysi, harmonogram prac udało się przyspieszyć. – Na prawie osiemdziesięciu procentach trasy mamy już położoną asfaltową podbudowę. Do położenia pozostaje tylko czterocentymetrowa, finalna warstwa ścieralna. Będziemy ją układać już na początku września i sądzę, że w całości uporamy się z tym zadaniem do połowy października – uważa G. Domaradzki.
Jego zdaniem najwięcej pracy wymagają wiadukty i mosty, które Budimex poprawia po poprzednim wykonawcy. – Musimy przede wszystkim wymienić łożyska, których zadaniem będzie przenoszenie sił z pomostów na podpory. Tylko mając pewność, że ich jakość jest wysoka, a montaż fachowy, będziemy mogli dać na drogę dziesięć lat gwarancji. Kilka dni temu otrzymaliśmy dobrą wiadomość od projektanta, który potwierdził, że można już rozebrać siedem z dziesięciu nasypów przeciążeniowych. Oznacza to, że grunt pod nimi jest na tyle stabilny, że można bez obaw zbudować na nim drogę – zapewnił G. Domaradzki.
Pojawiła się zatem nadzieja, że termin otwarcia drogi dla ruchu uda się znacznie skrócić. Być może kierowcy pojadą nią już na święta Bożego Narodzenia! – To bardzo optymistyczna prognoza i nie potwierdzę jej w żadnym wypadku, bo potem ktoś mnie z tego rozliczy. Bardzo wiele będzie zależało od postępu prac na mostach i wiaduktach. Jeśli się z tym szybko uporamy, to kto wie... – tajemniczo zakończył G. Domaradzki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Niestety, Przemyślanie... autor tego "newsa" nie przemyślał tytułu...
Tylko 15 km do węzła w Skoloszowie niewiele dalej niż np. w Rzeszowie czy od Jarosławia do Mirocina.
W Przemyślu jest autostrada?
byloby miło....
Niestety, Przemyślanie... autor tego "newsa" nie przemyślał tytułu...