Problematyczna sprawa potoku Średnica obrosła już w grubą teczkę dokumentów i mimo że bój o uregulowanie go i należyte utrzymanie toczy się od 1996 roku, nadal nie została rozwiązana. Czy uda się do tego doprowadzić tym razem?
Z problemem zwrócili się do redakcji mieszkańcy ulicy Rosłońskiego – pan Andrzej Drozd i jego matka Danuta Drozd. Jak podkreślają, działają nie tylko w swoim imieniu, ale też mieszkańców Rosłońskiego i części działkowców. Temat potoku Średnica leży im na sercu, bo mieszkają w jego sąsiedztwie. Wskazują na 1997 rok, kiedy doszło do zalania sąsiadujących z nim terenów (poszkodowanych zostało wówczas 60 osób), a jeszcze wcześniej taka sytuacja miała miejsce w roku 1980. Jak mówią, oba zdarzenia były efektem niewłaściwego i bezprawnego użytkowania terenu przez część działkowców z ogródków „Wiarus”, którzy na potoku zrobili przetamowania w postaci siatek odgraniczających działki i kładek, zaś na samym nasypie obok niego postawili altanki czy domki rekreacyjnie, użytkując teren. Dowodzą, że w razie zbagatelizowania problemu i kolejnego podobnego zdarzenia zagrożone mogą być nie tylko domy znajdujące się w pobliżu, ale też zlokalizowane niedaleko potoku studnie głębinowe. Umieszczone na tamtym terenie tablice informują, że w pobliżu cieku mieści się teren ochrony bezpośredniej ujęcia wody podziemnej, przewidzianej na wypadek skażenia rzeki San.
Działalność działkowców (nie wszystkich, niektórzy są stroną poszkodowaną, bo ich działki akurat zostały zalane), która miała być ukrócona dawno temu (ustalenia z protokołu pokontrolnego z 1997 roku do dziś nie zostały zrealizowane, a już wtedy zobowiązano działkowców do usunięcia z koryta potoku wszelkich spiętrzeń i przetamowań) w dalszym ciągu – zdaniem pana Andrzeja – stwarza ryzyko wystąpienia wody z potoku Średnica.
Jako że jego koryto przebiega m.in. przez działkę, której właścicielem jest Gmina Miejska Przemyśl (o numerze ewidencyjnym 124, w obr. 206 miasta Przemyśla), mieszkańcy Rosłońskiego zaangażowali też przedstawicieli magistratu – konkretnie Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska[paywall].
W przedmiotowej sprawie odbyły się w ostatnim czasie dwie wizje lokalne w terenie, pierwsza 29 listopada, a druga 10 stycznia br. Wzięli w nich udział zainteresowani mieszkańcy Rosłońskiego, działkowcy z ogródków „Wiarus”, przewodniczący Rady Miejskiej w Przemyślu Marcin Kowalski i p.o. naczelnika Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Katarzyna Bauer-Maj, przedstawiciele Wydziału Geodezji i Gospodarki Nieruchomościami oraz Wód Polskich, Straży Miejskiej w Przemyślu, Nadzoru Budowlanego i PWiK-u.
– Jeśli działkowcy zlikwidują swoje altanki postawione na wale, będzie mógł – w razie wystąpienia wód potoku, stanowić ochronę dla poniższych terenów – mówi A. Drozd.
Mieszkańcy Rosłońskiego używają wprawdzie nomenklatury „wał”, jednak ze stanowiska Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Rzeszowie, jakie wpłynęło w odpowiedzi na nasze pytania w przedmiotowej sprawie, wynika, że nie jest ona adekwatna do stanu rzeczywistego. „Istniejąca budowla ziemna nie stanowi własności PGW Wody Polskie, jak również nie była wykonywana, jak i utrzymywana przez poprzednika prawnego, którym był Podkarpacki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych. Zgodnie z posiadaną przez RZGW w Rzeszowie wiedzą, na terenie miasta Przemyśla brak jest wałów przeciwpowodziowych od rzeki San – jako budowli służących ochronie przeciwpowodziowej” – czytamy w piśmie od Wód Polskich.
Wśród działkowców są i tacy, którzy bronią obecnych rozwiązań.
– Skoro ten teren, przez który przebiega potok, nie jest w zarządzie ogródków działkowych, to jak mamy się dostać na działki od tej strony? Te kładki to jedyne dla nas dojście do naszych działek – wyraził swoje zdanie jeden z nich.
Inny poddał w wątpliwość fakt, czy potok rzeczywiście może obecnie stwarzać jakiekolwiek zagrożenie. – Ten ciek jest suchy praktycznie cały rok – argumentował. W odpowiedzi A. Drozd przywołał nagranie z tego roku, jakie uwiecznia moment po obfitych opadach, kiedy woda w potoku z trudem mieści się pod przepustami.
– Nie bagatelizujmy tej sytuacji – apelował.
Sprawa jest obecnie procedowana przez władze miasta Przemyśla, dlatego to właśnie do magistratu zwróciliśmy się z pytaniem, jakie kroki planuje podjąć, by znaleźć rozwiązanie patowej sytuacji.
„Po dokonaniu wizji lokalnych stwierdzono, że ww. działka częściowo jest zajęta przez ROD „Wiarus” i znajdują się na niej nasadzenia, instalacje wodociągowe, mostki, szalety i ogrodzenia z siatki, jak również zabudowania na przytoczonym nasypie, trwale związane z gruntem. Dokonano również oględzin sąsiedniej działki (nr 70 obr. 206 m. Przemyśla), pozostającej w użytkowaniu Polskiego Związku Działkowców. Stwierdzono, że na urządzeniach zabezpieczających, na umocnieniu, nasypie znajdują się obiekty ogrodowe, tj. altany, domki, nasadzenia i urządzenia terenu, które stwarzają zagrożenie dla mieszkańców i stacji Zakładu Uzdatniania Wody, tworząc sztuczne zapory w korycie potoku i inne przeszkody ograniczające drożność koryta potoku Średnica” – czytamy w odpowiedzi z magistratu.
Wydział Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska przytacza również stanowisko Wód Polskich w odpowiedzi na pismo do Zarządu Zlewni w Przemyślu odnośnie utrzymania potoku oraz tego, czy umocnienia i skarpa biegnące wzdłuż potoku Średnica są faktycznie wałem przeciwpowodziowym. Prezentowaliśmy je już powyżej.
Przedstawiciele wspomnianego wydziału UM w Przemyślu poinformowali też, że zwrócili się również 3 stycznia br. do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego dla miasta Przemyśla z prośbą o wyrażenie opinii, czy urządzenia umieszczone wzdłuż koryta potoku (tj. ogrodzenia, i instalacje wodociągowe) zostały umieszczone tam zgodnie z prawem. „Na dzień 21 stycznia 2025 r. nie otrzymaliśmy jeszcze odpowiedzi” – informują.
Jak wynika z wyjaśnień urzędników, 16 stycznia br. wystosowano do Zarządu ROD „Wiarus” prośbę o usunięcie ogrodzeń, siatek i mostków z działki nr 124 obr. 206 m. Przemyśla, stanowiącej własność Gminy Miejskiej Przemyśl, z terminem wykonania do dnia 31 marca br. „Podyktowane jest to zamiarem przystąpienia do prac związanych z udrożnieniem, regulacją i prawidłowym utrzymaniem potoku. Prośbę o oczyszczenie koryta z wszelkich zatamowań, tj. powalonych drzew i gałęzi oraz do bieżącego utrzymywania w należytym stanie cieku wodnego wysłaliśmy również do współwłaścicieli działek nr 122,123 i 126 obr. 206 m. Przemyśla” – czytamy.
Czas pokaże, czy takie działania odniosą zamierzony skutek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze