HISTORIE DAWNE ŻP Najwięcej uwagi skupiły na sobie wstrząsające zeznania Rozalii Schlaff – wdowy po zamor-dowanym w Tuligłowach karczmarzu. Była to młoda i ładna 21-letnia kobieta, która cudem się uratowała. Widziała śmierć ukochanego męża, z którym żyła zaledwie dwa lata. Widziała każdy ruch bandytów, słyszała każde ich słowo, będąc ukrytą pod łóżkiem. Czuła, że zbliża się śmierć, ponieważ zaczęli jej szukać w mieszkaniu. Odkryta przez rabusiów, wstała i rzuciła się do ucieczki. Wtedy została postrzelona z rewolweru czterema kulami.


W lutym 1908 r. przed trybunałem sądu przysięgłych w Przemyślu toczyła się przez 10 dni rozprawa karna przeciwko szajce rabusiów i morderców, którzy w lecie zeszłego roku szerzyli postrach w różnych miejscowościach. I tak, na drodze między Czerlanami (wieś w pow. gródeckim) a Gródkiem Jagiellońskim (miasto pow. w Galicji) obrabowali karczmarza Handzla, niedługo potem zamordowali Rothmana – dzierżawcę myta drogowego. Bestialskiego mordu dopuścili się w Tuligłowach – niedaleko Jarosławia.
Dramatyczne były zeznania tych świadków, którzy cudem uszli z życiem. Do nich należał[paywall] 78-letni karczmarz Leib Handzel z Czerlan. Opowiadał on przed sądem, jak napadnięty przez bandęCzebaka, wykupił się z rąk zbrodniarzy, przekazując im 80 koron. Wiele obciążających szczegółów podał 12-letni Eisyk Rothman – syn zamordowanego dzierżawcy myta drogowego. Zdołał on uciec z izby, gdzie leżał trup ojca. Schronił się w polu, w bezpiecznym miejscu.
W Tuligłowach z kolei bandyci dokonali najdzikszego mordu w 1907 roku, pozbawiając życia karczmarza Schlaffa, a przy okazji ciężko zranili jego młodą żonę Rozalię. Wszyscy świadkowie zeznawali zgodnie, że głównymi prowodyrami w bandzie byli Piotr Czebak (herszt) i Tyszek. Oni obaj strzelali do ofiar i rabowali. Niepoślednią też rolę odegrała Maria Czebakowa – matka Piotra, która, choć sama nie mordowała, zachęcała do zabijania. Najmłodszy Hałuszka w tej zbrodni pełnił raczej rolę pomocnika.
Najwięcej uwagi skupiły na sobie zeznania Rozalii Schlaff – wdowy po zamordowanym w Tuligłowach karczmarzu. Była to młoda i piękna 21-letnia kobieta, która cudem się uratowała. Widziała śmierć ukochanego męża, z którym żyła zaledwie dwa lata. Widziała każdy ruch bandytów, słyszała każde ich słowo, będąc ukrytą pod łóżkiem.
Czuła, że zbliża się śmierć, ponieważ zaczęli jej szukać w mieszkaniu. Odkryta przez rabusiów, wstała i rzuciła się do ucieczki. Wtedy została postrzelona z rewolweru aż czterema kulami. Mimo przeszywającego bólu uciekła z karczmy i resztkami sił zaalarmowała sąsiadów. Dzięki temu ocaliła życie.

Rozalia Schlaff – wdowa po zamordowanym w Tuligłowach karczmarzu.
Mimo oczywistych i niezbitych dowodów winy oskarżonych rozprawa w Przemyślu nie dała ostatecznego rozstrzygnięcia z powodu rzekomego obłędu Piotra Czebaka – herszta bandy oraz Teodora Tyszka. Celem ostatecznego stwierdzenia ich stanu umysłowego zostali umieszczani na obserwacji w zakładzie dla psychicznie chorych w Kulparkowie pod Lwowem. Z tej przyczyny rozprawa została odroczona.
Obserwacja w szpitalu dwóch podsądnych trwała pół roku. W tym czasie Tyszek uznał, że tą drogą niczego nie wskóra, przestał udawać wariata. Następnie przyznał się do wszystkich zarzuconych mu czynów, zwalając całą winę na Czebaka – jako inicjatora wszystkich przestępstw. Ten ostatni, bojąc się wyroku śmierci, dalej trwał przy swojej „chorobie”. Lekarze uznali, że obydwaj są zdrowi umysłowo i mogą odpowiadać za swoje zbrodnie.
W tej sytuacji rozprawa została wznowiona nie w Przemyślu, lecz we Lwowie, w marcu 1909 roku. Sąd skazał Piotra Czebaka na karę śmierci przez powieszenie. Morderca odwołał się do wyższej instancji, by uniknąć stryczka. Bez rezultatu. Teodor Tyszek też usłyszał dla siebie wyrok śmierci, lecz potem został ułaskawiony i skazany na dożywocie. Marię Czebak skazano zaś na 15 lat więzienia. Tyle samo otrzymał Stefan Hałuszka.
Tuż przed powieszeniem skazaniec poprosił księdza o wsparcie duchowe, by przygotował go na śmierć. O siódmej rano w 1909 roku odprowadzono Czabaka ze związanym rękami na miejsce stracenia. Na dziedzińcu stała szubienica, przed którą zebrali się urzędnicy, dziennikarze oraz trybunał sądowy, a także mieszkańcy Lwowa. Egzekucji dokonał przybyły z Wiednia kat Józef Lang oraz jego dwaj pomocnicy. Trwała ona zaledwie kilka minut. Potem lekarz stwierdził śmierć biologiczną denata.
W gazetach galicyjskich szeroko i szczegółowo opisywano i komentowano wyżej wymienione zbrodnie, które wzbudziły duże zainteresowanie czytelników. Pisały o tym m.in. „Nowości Ilustrowane” w 1908 r. (nr 10) i w 1909 r. (nr 15). W tym tygodniku zostały umieszczone liczne zdjęcia autorstwa Michała Todta – wybitnego fotografa przemyskiego, galicyjskiego i współpracownika gazety.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Napiszcie lepiej coś o gangu TW Krzysztofa i Zbycha K. Ileż to razy dokonali na terenie miasta i okolic aktów wynaturzonego wandalizmu oraz grabieży rozbójniczych, rujnując nam tym samym zdrowie i życie !!!WYCIĘLI ZDROWE DRZEWA W RYNKU W PRZEMYŚLU - NOWINY24.PLDRZEWA W MIEŚCIE. PO CO DRZEWA W MIEŚCIE? - EKOLOGIA.PLYOUTUBE.COM - DRZEWO ZA DRZEWO - 90 SEK.
Widzę, że koniecznie chcesz spotkać się na sali sądowej.
Drzewa niech rosną w parku i lesie, 30% kraju jest zalesione. Nikt nie bierze odpowiedzialności za ludzi co zginęli w wypadkach z udziałem drzew.
Napiszcie lepiej coś o gangu TW Krzysztofa i Zbycha K. Ileż to razy dokonali na terenie miasta i okolic aktów wynaturzonego wandalizmu oraz grabieży rozbójniczych, rujnując nam tym samym zdrowie i życie !!!WYCIĘLI ZDROWE DRZEWA W RYNKU W PRZEMYŚLU - NOWINY24.PLDRZEWA W MIEŚCIE. PO CO DRZEWA W MIEŚCIE? - EKOLOGIA.PLYOUTUBE.COM - DRZEWO ZA DRZEWO - 90 SEK.
Widzę, że koniecznie chcesz spotkać się na sali sądowej.
Drzewa niech rosną w parku i lesie, 30% kraju jest zalesione. Nikt nie bierze odpowiedzialności za ludzi co zginęli w wypadkach z udziałem drzew.