Reklama

Barszcz Sosnowskiego znowu groźny

Przywleczony do Polski z Kaukazu w latach 50. ubiegłego wieku rozpanoszył się na ogromną skalę. I nie byłby aż tak uciążliwy, gdyby nie fakt, że jest bardzo groźny dla zdrowia ludzi. Barszcz Sosnowskiego znowu daje o sobie znać. Jest wszędzie, ale najbardziej naprzykrza się obecnie mieszkańcom kilku miejscowości w gminie wiejskiej Przemyśl i gminie Fredropol.

Pięć lat temu opisaliśmy niebezpieczną przygodę, jaka przytrafiła się 6-letniemu wówczas Rafałowi Sasowi z Darowic w gminie Fredropol. Efektem styczności z barszczem Sosnowskiego była bardzo bolesna rana na udzie. Babcia chłopca opowiadała nam wówczas, że początkowo na nic się nie skarżył. Dopiero pod wieczór, kiedy jej córka go kąpała, zauważyła potężne oparzenie na udzie. Po styczności z ciepłą wodą. Momentalnie pojawiła się jakaś narośl, coś jak wielki liszaj. Następnego dnia to mu pękło, podeszło ropą. Potem znowu się zasklepiło i pojawiły się kolejne bąble[paywall]. Pojechali natychmiast na pogotowie. Kontaktowali się już z innymi ludźmi, którzy zostali tym świństwem poparzeni. Rany goją się bardzo długo, bywa, że do pół roku... Wówczas w wielu miejscowościach gminy Fredropol można było zobaczyć ponaddwumetrowe, a czasami i większe rośliny. Rosły wszędzie – przy drodze, obok posesji. Na trasie do Młodowic Osiedla stworzyły swoistą alejkę.

Władze gminy podjęły rękawicę

Władze gminy doskonale zdawały sobie sprawę z powagi sytuacji i zdecydowały się na stworzenie specjalnego planu likwidacji tej niebezpiecznej rośliny na terenie gminy. Najpierw pracownicy urzędu dokonali inwentaryzacji. Urząd wydał dwa rodzaje ulotek informacyjnych o tej roślinie, które zostały dostarczone do sklepów, na pocztę oraz do przychodni lekarskiej „Medyk” we Fredropolu. Ulotki otrzymały również dzieci w wieku szkolnym na boisku sportowym „Orlik”. Informacja została także umieszczona na tablicy ogłoszeń przy Skwerze im. Aleksandra Fredry we Fredropolu. W miejscach występowania ognisk rośliny zostały umieszczone tablice ostrzegawcze.

Reklama


fot.Mariusz Godos
Barszcz Sosnowskiego jest bardzo ekspansywny. Potrafi przenosić się nawet na kołach samochodowych z bardzo odległych rejonów.

Uchwałą rady gminy z 26 lipca 2019 r. został przyjęty program usuwania barszczu Sosnowskiego z terenu gminy Fredropol na lata 2019 – 2024.

Obecnie mają się czym pochwalić. Problem znikł z kilku miejscowości. Największy jest jeszcze w Kupiatyczach i Młodowicach. – Mamy spore doświadczenie w tej kwestii – śmieje się sekretarz gminy Leszek Urban. – Zdajemy sobie sprawę, że droga do całkowitego zwalczenia barszczu Sosnowskiego jest długa, ale konsekwencja w działaniu i poczucie współodpowiedzialności za zdrowie ludzi i środowisko daje szansę uporania się z tym problemem. Aby móc dalej sukcesywnie zwalczać tę roślinę, chcemy znaleźć firmę, która będzie odpowiedzialna za bezpośrednie zwalczanie barszczu Sosnowskiego. Liczymy w tym względzie na zdobycie dofinansowania. W tym roku barszcz zwalczamy metodą mieszaną, czyli koszeniem mechanicznym i usuwaniem chemicznym z wykorzystaniem preparatów zawierających glifosat. Jednak epidemia koronawirusa SARS-CoV-2 nieco nam to utrudnia – stwierdził L. Urban.

Reklama

Przenosi się na... kołach samochodowych

Na ten problem uwagę zwrócili nam mieszkańcy m.in. Hermanowic i Nehrybki w gminie Przemyśl. Podobno barszcz Sosnowskiego mógł rozprzestrzenić się tam z Kupiatycz.

– Wiemy o tym. Co roku jest problem w okolicach tak zwanego potoku Malinowskiego. Nie wiem, co tej roślinie bardziej sprzyja, czy wilgoć, czy pora sucha. Jest bardzo ekspansywna. Potrafi przenosić się nawet na kołach samochodowych z bardzo odległych rejonów. Sołtys Hermanowic co roku zwraca się do nas o pieniądze na jej zwalczanie. Co roku oczywiście przeznaczaliśmy pewną kwotę, podobnie było w tym. Na strój, sprzęt. Co roku także na tyle skutecznie sobie z tym radził, że nie potrzebował żadnej pomocy z zewnątrz. Mam także informację o pojawieniu się barszczu Sosnowskiego w Nehrybce. Prosiłem strażaków-ochotników o rozpoznanie sytuacji i zgłoszenie mi. Zajmiemy się tym, podobnie jak każdym innym ewentualnym zgłoszeniem z każdej miejscowości naszej gminy – zapewnił wójt gminy Przemyśl Andrzej Huk.

Reklama


fot.Mariusz Godos
Barszcz Sosnowskiego często rośnie tuż przy drogach.

Okupił żądłami szerszeni

Sołtys Hermanowic Grzegorz Finik: – Radziliśmy sobie z tym i w tym roku także sobie z tym poradzimy. W zeszłym roku okupiłem to ośmioma żądłami szerszeni na ciele. Ta roślina rośnie w wielu niedostępnych miejscach. Ale i z tym sobie radzimy, bo mamy czterometrową maczetę, którą tniemy. Trzeba się do tego przygotować niczym komandos. Gruby strój, rękawice, gogle, buty. Najważniejsze, aby odciąć roślinie łeb, czyli kwiatostan. Wówczas ginie. Oczywiście nie dziwię się obawom mam, których dzieci teraz częściej przebywają na świeżym powietrzu, bo są wakacje i są bardziej narażone na kontak z tą groźną rośliną..

Reklama

 


Czym jest barszcz Sosnowskiego?

Barszcz Sosnowskiego przywędrował do Polski z Kaukazu w latach 50. XX wieku. W latach 60. zaczął być uprawiany na paszę dla zwierząt. Szybko okazało się jednak, że w naszym klimacie osiąga kilkumetrowe rozmiary i wydziela parzące soki. Z powodu problemów z uprawą i zbiorem, głównie ze względu na zagrożenie dla zdrowia, uprawy były porzucane. Gatunek okazał się przybyszem kłopotliwym, bardzo agresywną rośliną inwazyjną, niezwykle trudną do zwalczenia. W Polsce barszcz Sosnowskiego objęty jest prawnym zakazem uprawy, rozmnażania i sprzedaży. Tyle tylko, że z tych zakazów nic sobie nie robi. Jest przede wszystkim niebezpieczny dla ludzi, bo jego sok zawiera furanokumaryny. To związki, które powodują oparzenia skóry I i II stopnia. Reakcje na jego działanie są różne: jedni czują pieczenie po kilku minutach, inni nawet po tygodniu. Stan zapalny zaczyna ustępować zwykle po trzech dniach, ale ciemne zabarwienie skóry może się utrzymywać miesiącami. Warto pamiętać, że oparzone miejsca są wrażliwe na promieniowanie ultrafioletowe nawet przez kilka lat. Roślina jest szczególnie niebezpieczna podczas upalnych dni. Wokół niej powstaje silne stężenie parzącej substancji, więc oparzenie może wywołać samo zbliżenie się do barszczu. W takiej sytuacji należy pamiętać o ochronie nie tylko skóry, ale także dróg oddechowych. Jeżeli dojdzie do kontaktu z rośliną, należy jak najszybciej umyć zaatakowane miejsce wodą z mydłem i przez dwa, trzy dni nie wystawiać go na słońce. W przypadku rozległych oparzeń lub reakcji alergicznej należy skontaktować się z lekarzem.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Poparzony - niezalogowany 2020-07-21 13:53:32

    Gminy mogą się starać o dofinansowania na usuwanie tego inwazyjne go gatunku.  Przynajmniej niech jakieś służby ścinają kwiaty zanim nasiona dojrzeją  i zapewnią przerwanie roślinie na nawet 10lat,  po zakwitnięciu rośliny korzeń obumiera!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    barszcz - niezalogowany 2020-07-21 15:23:12

    nie ma zlituj trza ciac i pryskac a chamy zamiast to robic to siedza pod sklepem i wino pija tak mowi moj stary kolega z sólcy andrzej b. mówi że wtych kupiatyczach pgr to sam nierob bo u niego w sólcy to jest mało ale porzadnie.ale on to nie jest chybaa też za bardzo w porządku bo huwnikach pokradł jaja spod młodej suki i szczeniąt nie miała nooooo...itd

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2020-07-23 23:55:14

    Tu można zobaczyć jak barszcz wygląda i czym grozi styczność z nim: http://barszcz-sosnowskiego.pl/

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama