Wygląda na to, że obecna sytuacja związaną ze starymi przęsłami mostu kolejowego wszystkim jest na rękę. Bo władze miasta Przemyśla i Urząd Marszałkowski w Rzeszowie nie mogą dojść do porozumienia, kto jakie przęsło „bierze”, a PKP PLK SA – choć już od ubiegłego roku jest gotowa do przekazania ich samorządom – nie zrobiła tego, bo... nie wie, kto co chce! To gotowy scenariusz na dobrą komedię.
Pierwotnie wszystko było ustalone. Miasto Przemyśl miało otrzymać przęsło zachodnie, Urząd Marszałkowski w Rzeszowie – przęsło wschodnie (od strony Zielonego Rynku). Na zasadzie darowizny PKP PLK SA było zdecydowane przekazać zabytkowe nitki mostu kolejowego tym samorządom. Dodajmy, że przęsła starego mostu kolejowego objęte są ochroną konserwatora zabytków. Mijały miesiące, PKP PLK SA zdążyło już wybudować nowy most kolejowy, po którym od kilku miesięcy jeżdżą już pociągi, a kwestia przekazania starych przęseł utknęła w miejscu.
Marzec 2023 r. To wówczas Dorota Szalacha z zespołu prasowego PKP Polskie Linie Kolejowe SA. powiedziała na naszych łamach m.in.:
– Zgodnie z zapowiedziami i uzgodnieniami nitka wschodnia mostu kolejowego ma zostać przekazana marszałkowi województwa podkarpackiego, a zachodnia miastu Przemyśl. Obecnie prowadzimy uzgodnienia treści projektu umowy przekazania konstrukcji mostu w formie darowizny. Po zakończeniu uzgodnień i podpisaniu umowy konstrukcje zostaną przekazane zainteresowanym.
Przęsło przekazane miastu miałoby zostać zaadaptowane na ścieżkę pieszo-rowerową, drugie zostanie wykorzystane przez Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej do przygotowania wystawy plenerowej. Wiadomo było także, iż PKP PLK SA nie będzie partycypować w kosztach odnowienia starych, zabytkowych przęseł.
– Zakres inwestycji PLK SA, dotyczący zaprojektowania i wykonania robót dla przebudowy mostu w Przemyślu na linii kolejowej nr 91 Kraków Główny – Medyka, nie obejmował odnowienia istniejących konstrukcji mostu. Projekt umowy darowizny nie będzie zawierać zapisów o partycypacji w kosztach odnowienia przęseł
– zapewniła wówczas D. Szalacha.
Pod koniec kwietnia 2022 r. ówczesna radna Małgorzata Gazdowicz (Regia Civitas) skierowała interpelację do prezydenta miasta w tej sprawie. Wojciech Bakun odpisał jej, że w przypadku przejęcia zachodniego przęsła konieczne będzie wykonanie projektu adaptacji na ciąg pieszo-rowerowy wraz z wykonaniem niezbędnych robót budowlanych. Takowego wówczas nie było[paywall]. Utrzymanie obiektu będzie należeć do miasta. 17 stycznia ub.r. Przemyska Rada Seniorów ponowiła pytania, rozszerzając je o inne istotne dla mieszkańców kwestie. Pytania skierowane zarówno do prezydenta miasta W. Bakuna, jak i wicemarszałka województwa podkarpackiego Piotra Pilcha.
Zasadnicze brzmiało: czy urząd miasta i urząd marszałkowski są świadome kosztów utrzymania takich obiektów oraz dbania o konstrukcję? A szacowany koszt samej odnowy obu przęseł wyceniony został na kwotę ok. 2,5 mln zł. Takich pieniędzy nie miał ani Urząd Miejski w Przemyślu, ani Urząd Marszałkowski w Rzeszowie.
Tyle, że nic nie stało się z zaskoczenia. Oba samorządy doskonale wiedziały, na co się piszą i przezornie powinny podjąć wcześniej jakieś działania. Tym bardziej, że 29 września 2022 r. szefostwo Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu, w piśmie do prezydenta W. Bakuna (oceniającym zaproponowaną przez PKP PLK SA umowę darowizny) poinformowało, że już w listopadzie 2021 r. wnioskowało o wprowadzenie do budżetu miasta Przemyśla na 2022 r. punktu, dotyczącego opracowania dokumentacji projektowej dla zadania „Adaptacja mostu kolejowego na ciąg pieszo-rowerowy”.
Pytanie więc brzmi (i wciąż jest aktualne): czy oba samorządy są gotowe (zwłaszcza pod względem finansowym) na przyjęcie darowizny, która wymaga sporych nakładów finansowych, aby doprowadzić obiekt do stanu używalności?
Urzędy jak nie miały pieniędzy, tak ich nie mają. Choć głośno tego nie artykułują.
– Spotykaliśmy się już w tej sprawie razem z prezydentem miasta Przemyśla z władzami spółki PKP PLK. I jesteśmy w takiej samej sytuacji co miasto. Sam remont przęsła, polegający na wypiaskowaniu czy odmalowaniu konstrukcji, to tylko pierwszy etap. Do zrobienia jest znacznie więcej, aby mogło powstać tam plenerowe muzeum czy miejsce cyklicznych wystaw. Będziemy szukać pieniędzy zewnętrznych, jakiegoś dofinansowania, które pomoże nam w urządzeniu tego miejsca
– zapewnił wicemarszałek województwa podkarpackiego, przemyślanin, Piotr Pilch.
– Dopóki nie dojdzie do podpisania umowy darowizny, nie możemy zlecać wykonania jakiejkolwiek dokumentacji projektowej. Wiadomo, że oprócz zagospodarowania samego przęsła, będziemy musieli ponieść koszty związane z zabezpieczeniem tego miejsca, wykonania zjazdów i ciągów pieszych. Na pewno będziemy się starać o środki pozabudżetowe, zewnętrzne. O jakąś dotację na ten cel
– wyjaśnił Witold Wołczyk z Wydziału Kultury i Promocji UM w Przemyślu.
Pewnie aby nieco przedłużyć finansową bezradność, oba samorządy winę za nicnierobienie w tej sprawie zwalają na nieprzekazanie im oficjalnie przez PKP PLK S.A. przęseł. Zapytaliśmy więc kolejową spółkę, dlaczego zwleka?
– Jesteśmy od ubiegłego roku gotowi do przekazania starych przęseł mostu kolejowego zainteresowanym podmiotom, czyli marszałkowi województwa podkarpackiego i prezydentowi Przemyśl, zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami i wnioskami obu jednostek samorządowych. Według pierwotnej koncepcji, jedna stara nitka miała być oddana miastu i zaadaptowana na ścieżkę pieszo-rowerową, druga marszałkowi na rzecz Muzeum Ziemi Przemyskiej. Jednak w lutym tego roku zmieniło się stanowisko marszałka województwa podkarpackiego w aspekcie przejęcia wnioskowanej przez niego wschodniej strony mostu i zamiany na stronę zachodnią. W związku z tym zwróciliśmy się z interwencją w tej sprawie do Urzędu Miejskiego w Przemyślu o uzgodnienie wreszcie wspólnego stanowiska obu jednostek samorządowych. Oczekujemy na rozstrzygnięcia
– odpowiedziała cytowana już D. Szalacha z zespołu prasowego PKP Polskie Linie Kolejowe SA.
Po tych wyjaśnieniach jest więcej niż pewne, iż most kolejowy w Przemyślu będzie chyba jedynym takim obiektem w Polsce, gdzie nowoczesność łączyć się będzie z obskurnością. Bo przecież nikt nie będzie w stanie zaprzeczyć, że „uratowane” przez społeczników stare, zabytkowe przęsła mają się nijak do pędzącego obok pociągu. To wstydliwa wizytówka w samym centrum miasta. Ile czasu minie, nim zabytkowe nitki będą wyglądać „normalnie”? Sporo.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze