Reklama

Bez stu złotych do sklepu nie wchodź!

09/09/2021 07:03

– Za każdym razem, gdy płacę za podstawowe zakupy: chleb, masło, śmietanę, ser biały w kostce, 10 dekagramów szynki i 15 dekagramów edamu ryckiego w promocyjnej cenie, z najniższej półki laskę kiełbasy i kawałek kości rosołowej na zupę, sto złotych znika z portmonetki – skarży się przy kasie podmiejskiego sklepiku starsza pani. Ekspedientka taktownie milczy, ale kolejkowicze podejmują temat.

– Pani kochana, pani to ma przynajmniej męża – włącza się do dyskusji zapewne sąsiadka. – Jego renta, pani emerytura i jakoś dajecie radę. Co mam powiedzieć ja? Po śmierci mojego, niech mu ziemia lekką będzie, tysiąc z haczkiem musi mi wystarczyć na cały miesiąc – dodaje.

Trzecia w kolejce pani, w średnim wieku, raczej z rachunkami problemu nie ma. Wózek po brzegi wypełniony wiktuałami. Do rozmowy się nie włącza. Z pełną zrozumienia dla dyskutujących pań miną milczy. Czy to jej wina, że ją stać?

 – A gdzie mąka, kasza, jajka, warzywa, makaron? Widziała pani cenę śledzi w oleju? Rosół w niedzielę jeszcze nie tak dawno raz na dwa tygodnie to na kawałku wołowego z kością moja stara ugotowała – włącza się straszy pan – a teraz tylko na udkach z kurczaka. Starszy pan jest podminowany, chyba wczorajszy lub nawet dzisiejszy. Być może ostatnie zaskórniaki na flaszeczkę, wyszły. Dorzuca siarczysty komentarz polityczny. Kogo dotyczy, kogo? Kolejka nie podejmuje tematu politycznego. Nie w kolejce. Już nie. W domu, to i owszem, przy ulubionej stacji telewizyjnej. Czemu nie, ale w kolejce, na przystanku autobusowym, u lekarza już nie.

Reklama

Media donoszą o inflacji ponadpięcioprocentowej. Jest drogo. Będzie jeszcze drożej! – straszą nagłówki gazet nieprzychylnych rządowi. – Wyżywi nas polski rolnik – uspokajają nagłówki gazet przychylnych rządowi. A tymczasem zboża osiągnęły rekordowo wysokie ceny w skupach. Tylko patrzeć, o ile zdrożeją w sklepach mąka, makarony, wyroby mączne i moje ulubione Prince Polo.

Specjaliści, ekonomiści uspokajają: nadzieja nasza w rozpoczynających się (miejmy nadzieję obfitych) żniwach w Australii i Argentynie, głównych eksporterach zboża. Tak więc polski rolnik wespół z rolnikiem z antypodów uratują nasze budżety domowe.

Gdyby Państwo byli świadkami rozmowy na tematy cen w branży budowlanej, drzewnej, metalurgicznej, kamieniarskiej i farmaceutycznej, to proszę się nie irytować. Proszę zachować niczym niezmącony spokój. Szkoda zdrowia.               

Reklama

   

             

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama