Senność, zawroty, ból głowy, wymioty. To niektóre z typowych objawów mogących świadczyć o zatruciu śmiertelnie groźnym tlenkiem węgla. Aby nie dopuścić do sytuacji zagrożenia życia powinniśmy rygorystycznie dbać o należyty stan urządzeń grzewczych, przewodów kominowych i wentylacyjnych.
W sezonie grzewczym 2015/2016 przemyscy strażacy odnotowali 32 zdarzenia związane z występowaniem tlenku węgla, rok później było ich 33. W tym sezonie z powodu zatrucia czadem ucierpiały, aż 33 osoby, w tym 14 dzieci.
– Najczęstsza przyczyną pojawiania się tlenku węgla jest nieprawidłowa eksploatacja urządzeń grzewczych – mówi kapitan Marcin Lachnik, dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Przemyślu. – Nie bez znaczenia pozostają również coraz to nowsze i lepsze technologie stosowane[paywall] do uszczelnienia naszych domów. Styropianowe ocieplenia, szczelne drzwi i okna, nowoczesne farby – wszystko to powoduje brak możliwości wentylowania mieszkań. Tworzymy sobie termosy, w których potem mieszkamy – dodaje.
Urządzenia grzewcze, które w trakcie eksploatacji nie mają zapewnionego odpowiedniego dopływu powietrza stają się bombami z nieco tylko opóźnionym zapłonem.
– W procesie spalania na skutek niedostatecznej ilości tlenu w powietrzu zaczyna się wytwarzać groźny dla człowieka tlenek węgla – wyjaśnia Lachnik. – Łączy się z hemoglobiną wypierając z niej tlen. I w zależności od stężenia powoli zatruwa organizm i proszę mi uwierzyć robi to niezwykle skutecznie. Bezbarwny, bezwonny, wydzielający się podczas normalnej pracy urządzeń grzewczych, nosi nazwę cichego zabójcy. Cichego, bo jeśli przegapimy pierwsze objawy zatrucia, to nie będziemy w stanie zauważyć następnych: bólu głowy, zmęczenia, zawrotów, nudności, senności. Większość tych objawów mylnie przypisujemy złemu samopoczuciu, ciężkiemu dniu w pracy, grypie. Nie kojarzymy, że są efektem wysokiego stężenia czadu – przekonuje.
Stanisław Witka, mistrz kominiarski z 43-letnim doświadczeniem, członek Korporacji Kominiarzy Polskich, biegły sądowy z zakresu kominiarstwa przy Sądzie Okręgowym w Przemyślu, który wielokrotnie ustalał przyczyny śmiertelnych zatruć.
– Przeważająca większość tych zdarzeń wystąpiła w łazienkach mieszkań, gdzie funkcjonowały gazowe przepływowe podgrzewacze wody; zdecydowana większość zatruć tlenkiem węgla, wystąpiła przy kąpieli w wannie; znaczna część zatruć była ściśle związana z niesystematycznym ogrzewaniem pomieszczeń łazienkowych (nieregularne ogrzewanie grzejnikami elektrycznymi) – wylicza Witka na łamach magazynu „Ciepła systemowego” wydanego przez Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej w Przemyślu. – W większości zdarzeń kratki wentylacji wywiewnych, lub nawiewnych były niesprawne, lub przysłonięte; zatrucia występowały w połączeniu z spadkiem ciśnienia atmosferycznego, silnymi wiatrami, lub nagłym spadkiem temperatury zewnętrznej. Przewietrzenie łazienki i mieszkania, przed zażyciem kąpieli w wannie oraz niedolewanie wody do wanny podczas kąpieli, jeżeli gazowy podgrzewacz wody znajduje się w łazience, znacznie obniżyłoby wypadki zatruć tlenkiem węgla. Powietrze nasycone wilgocią, znacznie obniża sprawność odprowadzenia spalin z gazowych podgrzewaczy wody oraz wentylacji grawitacyjnych wywiewnych. Tlenek węgla wydobywający się z pieca, lub urządzenia gazowego, nie występuje w czystej postaci, jest zanieczyszczony cząsteczkami węgla i innych składników, a w tej postaci jest cięższy od powietrza i w pierwszej kolejności zajmuje niższe partie pomieszczeń. Należy pamiętać, że znaczne stężenie tlenku węgla przekraczające 15000 mg/m3 , może zabić w ciągu 3 minut, a często spotykałem przypadki, że w mieszkaniach było kilka osób, które nie dostrzegły niebezpieczeństwa, póki same nie spostrzegły pierwszych objawów zatrucia – argumentuje.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze