Niebawem miną dwa lata, od kiedy 12 mosiężnych niedźwiadków trafiło do przemyskiego magistratu. Ale to nie był adres docelowy. Miały stanąć w różnych miejscach miasta, stanowiąc atrakcję, ale i być ciekawostką dla mieszkańców i turystów. I stoją, tyle że coraz bardziej zakurzone w urzędowych gabinetach.
Był 30 lipca 2020 r. Do gabinetu prezydenta W. Bakuna zapukało dwóch przemyskich przedsiębiorców – szef firmy Pracownia Fajek Mr. Bróg Zbigniew Bednarczyk i szef firmy Auto-Moto-Fan Robert Żero. Przynieśli dwanaście przesympatycznych małych niedźwiadków, odlanych z brązu, które ufundowali członkowie Klubu „Przemyskiego Melonika”. W ich zamyśle miały stanąć w różnych miejscach na przemyskim Rynku. Miały dołączyć do pomnika konia huzara, Szwejka, jego psa i trzech niedźwiedzi w fontannie. Chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, dlaczego niedźwiadki[paywall]. Wszak niedźwiadek widnieje w herbie tysiącletniego grodu. Na pomysł stworzenia w Rynku „niedźwiedziego szlaku” wpadł mistrz fajkarski, wspomniany Z. Bednarczyk. Każdy z niedźwiadków dzierży jakiś atrybut, nawiązujący do działalności firmy, przez którą został ufundowany. Jeden ma fajkę, drugi koło samochodowe, a jeszcze inny generalską czapkę, laptop, pizzę czy dzwon. Co ciekawe, nie miały one być tylko niemymi obserwatorami wydarzeń, które odbywać się będą w Rynku. Każdy z nich miał być opatrzony unikatowym kodem QR. Po zeskanowaniu go smartfonem, możliwe miało być poznanie kilku ciekawostek na temat misia, jego sponsora, a potem – z pomocą aplikacji „Mobilny Przemyśl” (do której użytkownicy zostaliby automatycznie przekierowani) odkrycie tajemnic nadsańskiego grodu i kolejnych niedźwiadków.
Niebawem minie rok od momentu, kiedy pierwszy raz zadaliśmy pytanie: gdzie są misie? Bo pomysł wydawał się nam przedni, więc jeśli na samych zapowiedziach miałoby się skończyć, wyglądałoby to dziwnie. Niestety, z realizacją było (i jest) już znacznie gorzej. Niedźwiadki wciąż stoją w zaciszu któregoś z urzędowych gabinetów. Stoją, bo ponad rok trwały prace przygotowawcze. Przede wszystkim związane z lokalizacją figurek z brązu. Bardzo długo nie można było dojść do konsensusu. Swoje wytyczne systematycznie przekazywała Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu Beata Kot, a osoby odpowiedzialne w magistracie nie śpieszyły się z finalizacją pomysłu Z. Bednarczyka. I – jak się okazuje – nadal się nie spieszą.
Rok temu pełna nadziei była Miejski Konserwator Zabytków Julia Olech-Nowak. – Dość długo trwały ustalenia z podkarpackim konserwatorem zabytków w sprawie lokalizacji. Swoje pomysły mieli fundatorzy, czasami nie do końca zgodne z opinią konserwatora. Cały czas mówimy o obszarze objętym ścisłą ochroną konserwatorską, więc figurki nie mogły stanąć byle gdzie – tłumaczyła wówczas J. Olech-Nowak. – Trzeba też pamiętać, że każda z nich posiada reklamę darczyńcy. Uzyskanie zgody na umieszczenie reklamy w przestrzeni wpisanej do rejestru zabytków także zajmuje sporo czasu. Dodatkowo na ich montaż musimy uzyskać pozwolenie na budowę. A do tego potrzebny jest projekt budowlany. Te wszystkie elementy sprawiają, że misie wciąż stoją w magistracie. Niestety... – wyliczyła.
Rok temu pojawiły się już wstępne lokalizacje, propozycje, gdzie niedźwiadki mogą stanąć. To m.in. okolice: wybrzeża Piłsudskiego (naprzeciw budynku nr 3), Ratuszowej i placu Rybiego, Kamienny Most, ulica Kościuszki, plac Konstytucji 3 Maja (na wysepce) oraz teren przy wejściu do Parku Miejskiego im. M. Strońskiego, na spoczniku schodów wiodących z Rynku na ulicę Grodzką, przy fontannie w Rynku, przy wyjściu z tunelu PKP od strony ulicy Czarnieckiego, przy kładce pieszo-rowerowej czy Wieży Zegarowej.
Wówczas nic nie było wiadomo o multimediach, czyli kodach QR i aplikacjach na smartfony. Teraz też...
Kilka dni temu zapytaliśmy J. Olech-Nowak, jak jest z tą jej nadzieją teraz? – Wszystkie misie mają przygotowaną odpowiednią dokumentację. Realizacją zajmuje się Wydział Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego w Przemyślu. Skądinąd wiem, że sprawa wciąż znajduje się u Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Przemyślu, który musi wydać ostateczną decyzję i zgodę na wspomnianą lokalizację. Nic więcej zrobić w tej sprawie nie mogę – wyjaśniła.
Zapytaliśmy więc w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków w Przemyślu, dlaczego misie nie mogą cieszyć wzroku mieszkańców i turystów.
– Gmina miejska wystąpiła z wnioskiem o wydanie pozwolenia konserwatorskiego na montaż dwunastu mosiężnych odlewów niedźwiadków na terenie miasta. Tyle, że przedłożony wniosek zawierał braki formalne. Wystosowaliśmy więc pismo o ich uzupełnienie. Wciąż także prowadzimy rozmowy z Wydziałem Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego w Przemyślu, dotyczące lokalizacji figur. Do tej pory nie otrzymaliśmy jednak niezbędnych załączników. Jeśli te zostaną przedłożone, wydamy decyzję w tej sprawie – zapewniła kierownik Wydziału Inspekcji Zabytków Ruchomych i Nieruchomych WUOZ w Przemyślu Edyta Bieniasz.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze