Proces trwał kilka lat. Pod koniec lutego br. Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wyrok. Nieprawomocny. Oskarżany o pedofilię, obcowanie płciowe z małoletnią poniżej 15. roku życia, były marszałek Sejmu RP, przemyślanin Marek Kuchciński został oczyszczony z pojawiających się zarzutów. Skazany został za to były funkcjonariusz CBA. „Ktokolwiek będzie powtarzał te kłamstwa, musi się liczyć z podobnymi konsekwencjami” – powiedział m.in. obecny poseł Prawa i Sprawiedliwości po ogłoszeniu wyroku.
Wszystko zaczęło się od taśmy. Taśmy, która miała być dowodem na obecność byłego marszałka Sejmu RP w jednej z podkarpackich agencji towarzyskich. Podobno 26 marca 2019 r. na biurku ówczesnego prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry znalazło się zawiadomienie o „uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa”. Zawiadamiającym – za pośrednictwem kancelarii prawnej – był oficer Centralnego Biura Antykorupcyjnego Wojciech J. Zarzuty kierowane przez niego były szczególnie poważne wobec marszałka M. Kuchcińskiego. Chodziło o domniemane korzystanie z usług młodej Ukrainki (prawdopodobnie poniżej 15. roku życia), która była zmuszana do prostytucji. Niecałe 5 lat temu, w 2014 roku. Wówczas M. Kuchciński był wicemarszałkiem Sejmu RP.
Wojciech J. miał przekazać wspomnianą taśmę z nagraniem dziennikarzom, z którymi się kontaktował. Nie zrobił tego. Nie zrobił – bo jego zdaniem – koperta, w której się znajdowało, została zabrana z jego prywatnej szafy przez byłych kolegów z CBA. Tę sprawę (nazwaną „seksaferą podkarpacką”) od wielu miesięcy starali się rozwikłać przedstawiciele ogólnopolskich mediów. Prasy i radia. Nie znaleźli potwierdzenia zarzutów, nie otrzymali żadnych kompromitujących dokumentów...
Przeczytałeś tylko fragment tekstu. Chcesz przeczytać całość i inne artykuły premium? Nieograniczony dostęp do pełnych tekstów od 19 groszy dziennie! Masz już wykupiony dostęp? Zaloguj się
Pozostało 82% tekstu do przeczytania.
Wykup dostęp