Przedstawiciele Caritas Serbia gościli w Przemyślu, aby zobaczyć jak pracuje tutejszy Caritas i uczyć się od niego pozyskiwać fundusze europejskie.
Kristina Dragišić i Petar Dujić przyjechali z diecezji sremskiej – najmniejszej w Serbii. W Przemyślu byli po raz pierwszy. Pani Kristina ma polskie korzenie, zna język polski i nawet urodziła się w Polsce[paywall]. Przed wielu laty jej mama wyjechała do Sremskiej Mitrivicy w ówczesnej Jugosławii. Tam poznała swojego przyszłego męża i zdecydowała się zostać. Będąc w ciąży przyjechała do Polski i tutaj urodziła córkę. – Gdy miałam siedem miesięcy wyjechałyśmy do Jugosławii, a cała rodzina mamy mieszka na Dolnym Śląsku – opowiada pani Kristina. – Wtedy w Jugosławii było dobrze, a teraz czasy się zmieniły i to my przychodzimy po pomoc – dodaje.
Kontakt z serbskim Caritasem nawiązał rzecznik przemyskiego Caritasu Marek Pankiewicz, który pasjonuje się Bałkanami.
Diecezja sremska graniczy z Chorwacją i znajduje się na terenie, na którym od 1991 do 1995 r. toczono wojnę domową. – Wojna skończyła się 20 lat temu i musimy zapomnieć rany i patrzeć naprzód. Wszystkie nacjonalizmy trzeba zostawić z boku i patrzeć na to, że mamy wspólne problemy – mówi pani Kristina.
W Chorwacji religią dominującą jest katolicyzm, natomiast w Serbii dominuje prawosławie, a katolicy są w zdecydowanej mniejszości. Mieszkają głównie na wsiach i są bardzo biedni. Choć Chorwacja i Serbia ze sobą graniczą, a najwięcej katolików w Serbii to Chorwaci, to Caritasy w tych dwóch krajach do tej pory z sobą nie współpracowały. Dopiero teraz – za sprawą polskiej organizacji – prawdopodobnie się to zmieni.
Petar Dujić: – Caritas Polska wykonuje świetną pracę, ponieważ pomaga wielu ludziom, którzy są w potrzebie: chorym, starym, niepełnosprawnym. Widzą potrzeby ludzi i chcą finansowo i przez infrastrukturę im pomagać – mówi.
Goście z Serbii zaznaczają, że oni również dostrzegają potrzeby ludzi, ale ich diecezja jest bardzo mała i trudno sprostać potrzebom licznej grupy ubogich, zwłaszcza, że Caritas nie pomaga tylko katolikom, ale wszystkim.
Zauważają, że w Polsce i w Serbii jest ten sam problem: młodzi ludzie wyjeżdżają do pracy zagranicę. – Zostają chorzy i starzy. Musimy im pomóc. Widzimy te potrzeby, ale nie mamy wielu sposobów na pomoc. Dlatego potrzebne są nam fundusze europejskie i partnerzy, tacy jak Caritas Polska i Caritas Archidiecezji Przemyskiej, które są bardzo mocne – mówi pani Kristina.
Wprawdzie Serbia nie należy do Unii Europejskiej, ale istnieją różne programy, które można w tym kraju wprowadzić. – I ja i Petar piszemy projekty i mamy nadzieję, że możemy w ten sposób bardziej pomóc ludziom – mówi K. Dragišić.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze