Zdaniem przedstawicieli „Inicjatywy Dzikie Karpaty” to celowe, mające za nic prawo, działanie Nadleśnictwa Krasiczyn. Zdaniem tych drugich, to dbanie o bezpieczeństwo osób odwiedzających lasy... Nie zmienia to faktu, że w leśnictwie Kupna wycięte zostało drzewo o wymiarach pomnikowych – jodła o obwodzie przekraczającym 250 cm. Przypomnijmy: w lutym br. Lasy Państwowe wstrzymały wycinkę około 1 tys. 300 drzew o wymiarach pomnikowych na terenie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie.
Wstrzymanie wycinki dotyczy wszystkich nadleśnictw i leśnictw, będących w gestii Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie, czyli m.in. w Bieszczadach, na Pogórzu Przemyskim i w części Beskidu Niskiego. Z więc także na terenie Nadleśnictwa Krasiczyn i podległych mu leśnictw. Zdaniem miłośników przyrody był to dobry krok w kierunku właściwej ochrony najcenniejszych lasów górskich w Polsce.
– stwierdzili w specjalnym oświadczeniu aktywiści i aktywistki Greenpeace.
Kilka dni temu ci sami aktywiści z „Inicjatywy Dzikie Karpaty” zaalarmowali, że na terenie Nadleśnictwa Krasiczyn wycięte zostało drzewo o wymiarach pomnikowych – jodła o obwodzie przekraczającym 250 cm. A – jak wspomnieliśmy wyżej – od lutego br. obowiązuje zakaz wycinania takich drzew.
„Wydawało się, że udało się przynajmniej je ochronić przed wycinką, ale Lasy Państwowe ponownie nas oszukały. Nadleśniczy Krasiczyna Przemysław Włodek jak zwykle kpi sobie i z przyrody, i ze społeczeństwa. Za nic ma zakaz wycinania drzew pomnikowych. Ten człowiek powinien już dawno odejść ze swojej posady w niesławie[paywall]. Pod petycją o odwołanie tego niszczyciela Puszczy Karpackiej podpisało się 6 tys. 885 osób. Wycięcie drzewa pomnikowego w leśnictwie Kupna, gdzie leśniczym jest Adam Kopczak, to kolejne karygodne przewinienie kogoś, kto minął się z powołaniem. Poprzednią skandaliczną sytuację odkryliśmy w tym samym leśnictwie, w Lesie Olbrzymów. Tam prawie wszystkie drzewa pomnikowe miały zostać wycięte. Włodek zataił tę informację, a jego podwładny na wizji terenowej w lesie tłumaczył się błędem systemu. W leśnictwie, o którym mowa, doszło też do zniszczenia jedynej na Pogórzu Przemyskim i jednej z nielicznych w Polsce stref ochronnych orła przedniego. Jako Inicjatywa Dzikie Karpaty zgłosiliśmy się do Zespołu Lokalnej Współpracy, aby wraz z pozostałymi interesariuszami wypracować kompromis w sprawie zarządzania lasami na tym cennym terenie. Niestety, nadleśniczy odrzucił naszą propozycję.
Przypomnijmy: w tym roku Nadleśnictwo Krasiczyn chciało wyciąć ponad 300 drzew o wymiarach pomników przyrody. Wydawałoby się, że zakaz z lutego wstrzymał ten haniebny proceder, jednak nasze patrole pokazują, że przepis ten nie jest przestrzegany.
Tak dużo słychać ostatnio od Lasów Państwowych o potrzebie odbudowania zaufania i szacunku dla munduru leśnika. W tym samym czasie łamią oni nawet własne regulacje, które miały uratować karpackie giganty. Dopóki nikt nie zrobi porządku z układem, który od lat rządzi i niszczy karpackie lasy, nie zmieni się nic” – napisali aktywiści z „Inicjatywy Dzikie Karpaty”.
Nadleśniczy Nadleśnictwa Krasiczyn Przemysław Włodek przyznał, że do opisanego zdarzenia w leśnictwie Kupna doszło.
– Badaliśmy już tę sprawę. Tak, doszło do takiego zdarzenia. Ale absolutne nie było to celowe działanie. Niezwykle doświadczony pilarz ścinał, znajdującą się tuż obok, inną jodłę. Ta zawiesiła się na tej o wymiarach pomnikowych. Ściągnął ciągnik zrywkowy z linami i próbowali ją ściągnąć, nienaruszając sąsiadki. Ale się nie udało. Mniejsza jeszcze bardziej się zaklinowała. Złamał się czubek. Nie było innego wyjścia. Był 13 sierpnia. Po południu. Przed długim weekendem
Reklama
– powiedział P. Włodek.
Decyzję o wycince – jak podkreślił nadleśniczy Nadleśnictwa Krasiczyn – podjął sam pilarz. Zgodnie jednak z panującym prawem nie mógł tego zrobić. Nie mógł podjąć sam takiej decyzji.
– Chciał usunąć zagrożenie, bo nadchodził długi weekend, a ludzi w lasach teraz jest bardzo dużo. Zwłaszcza grzybiarzy. Ja mu wierzę. Jego błędem było niepoinformowanie o tym leśniczego. Ale nie mógł tego zrobić, bo leśniczy był na Kalwarii i miał wyłączony telefon. To był wyjątkowy czas, jak już wspomniałem. Stanowczo egzekwujemy zakaz wycinki drzew o wymiarach pomnikowych! Chcę to podkreślić z pełną mocą. W naszym nadleśnictwie mamy oznaczone drzewa o wymiarach pomnikowych, w Nadleśnictwie Bircza panuje moratorium na jakąkolwiek wycinkę
Reklama
– zapewnił P. Włodek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze