Przez lata do posesji państwa Dediów w Brylińcach w gminie Krasiczyn można się było dostać tylko przejeżdżając po drewnianym moście. Był na tyle szeroki, że gdy było trzeba, wjechała i karetka pogotowia, i straż pożarna. Ale był i na tyle wiekowy, że remont nie miałby sensu. Kilkanaście tygodni temu władze gminy Krasiczyn zamieniły go na trwalszy most betonowy. Chciały dobrze, ale… przysporzyły tym zabiegiem nie lada zmartwień pani Marii, która porusza się na wózku inwalidzkim.
Mostek być musi, bo zarówno posesję państwa Dediów, jak i ich sąsiadów okala niewielki potok. Drewniany mostek przez wiele lat spełniał swoją rolę. Miał ponad 3,5 m szerokości. To wystarczało, aby przejechał nim prawie każdy pojazd. Było to ważne, szczególnie że pani Maria porusza się na wózku inwalidzkim[paywall]. Most miał ograniczoną nośność, więc kiedy do pana Michała Dedio przyjeżdżały np. materiały budowlane, były przenoszone na podwórko ręcznie (ponad 100 m) albo przewożone taczkami.
– Po wielu moich prośbach, a ze dwa lata zawracałam władzom gminy głowę, w lutym tego roku zrobili nam nowy most. Z płyt betonowych. Ma trzy metry szerokości. To za mało, aby cokolwiek wwieźć lub wywieźć z domu. Ale to jeszcze bajka. Najgorsze jest to, że nie może do mnie dojechać karetka pogotowia. A w tym roku już pięć razy byłam w szpitalu. Wynoszą mnie na noszach, choć nie mają takiego obowiązku. Most został źle wyprofilowany. Niemożliwością jest, aby większy samochód wykręcił w prawo, do naszej posesji. Nikt nas nie zapytał o zdanie, nikt tego mostu potem nie odebrał. Wiem, że chcieli dobrze, ale wyszło tak sobie – twierdzi pani Maria. – Interweniowaliśmy w urzędzie gminy. Pan wójt obiecał mojemu zięciowi, że do końca kwietnia poprawią. Na obietnicach się skończyło. Po mojej interwencji pan wójt wreszcie przyjechał to zobaczyć. Powiedział do męża, że wszystko jest w porządku i powinniśmy się cieszyć z nowego mostu. Niedawno zamówiliśmy samochód drewna, ale nie wjechali tu. W połowie czerwca, kiedy była jedna z burz, piorun uderzył w jeden ze słupów wysokiego napięcia. Oddalony od naszego domu o kilkanaście metrów. Huk był potężny. Proszę sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby walnęło u nas. Spalilibyśmy się żywcem. Straż pożarna też tutaj nie dojedzie. I tak jest ze wszystkim – dodała.
Pan Michał zna się na budowlance. Przez lata pracował w Jarosławiu, w sklepie i na budowach. – Swego czasu było zebranie wiejskie. Uzgodniliśmy zupełnie inny zjazd z mostu. Pod odpowiednim skosem. Tymczasem zbyt długa barierka, niemal prostopadła do naszego dojazdu, uniemożliwia skręt. A przecież było i jest miejsce, aby dobrze to wyprofilować. Mówiłem ekipie budowlanej jeszcze przed pracami, że będzie źle. Powiedzieli, że wójt tak kazał i że to nie ich sprawa. Za robotę wzięli ponad 31 tysięcy złotych. Tak się zastanawiam za co – denerwuje się. – Wszystko jest jeszcze do poprawienia. Trzeba tylko chcieć – dodał.
Wójt gminy Krasiczyn Tadeusz Bobek rozmawiał w tej sprawie z zięciem pani Marii.
– Zaproponowałem, że zetniemy końcówkę barierki przy zjeździe. Jednak państwo Dediowie chcą, aby dołożyć tam jeszcze jedną płytę betonową. Nie mam na to pieniędzy w budżecie. Zaproponowałem, aby udali się na spotkanie wiejskie i poprosili sołtysa Bryliniec o pomoc. Przecież dysponuje pieniędzmi z funduszu sołeckiego. Jesteśmy gotowi w tym pomóc – zapewnił wójt T. Bobek.
Wygląda na to, że wszystkim zależy na sfinalizowaniu sprawy, więc warto byłoby zapowiedzi przekuć w czyn i po prostu szybko rozwiązać problem.
fot.Mariusz Godos
– Barierka jest zbyt długa, niemal prostopadła do naszego dojazdu, co uniemożliwia skręt. A przecież było i jest miejsce, aby dobrze to wyprofilować. Mówiłem ekipie budowlanej jeszcze przed pracami, że będzie źle – stwierdził pan Michał Dedio.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Beijisz pan zadowolnionyyyyyy . Tak Cię słuchają wykonawcy .
Beijisz pan zadowolnionyyyyyy . Tak Cię słuchają wykonawcy .
Jaki wójt taki most czyli do dupy...