Reklama

Ważny był nos

09/07/2023 07:16

KRYMINAŁEK

Ostatnio jakby zastój w kryminalnych tematach nadających się do tej rubryki, więc jak zwykle w takich sytuacjach ratuję się wspomnieniami. Udało mi się namówić byłego policjanta, a obecnie ochroniarza w szacownej instytucji, na opowieści o tym, jak to kiedyś było. – Do policji poszedłem zaraz po tym, jak komuna upadła. Ci, którzy dzisiaj przychodzą do służby, nawet pojęcia nie mają, jaka to była ciężka i niebezpieczna praca. Na przykład gdyby przyszło im wsiąść do zdezelowanego poloneza i pojechać na zdarzenie gdzieś na wichurę, to by się zesrali, za przeproszeniem.

Wtedy w policji wszystko się organizowało na nowo i bałagan był niezły. Jak już awansowałem na sierżanta, to w ciągu jednego roku trzy razy przerzucano mnie z dzielnicy na dzielnicę. Przedtem byłem krawężnikiem, czyli starszym posterunkowym. Z tego okresu to najbardziej pamiętam patrole na bazar, na koronie nieistniejącego stadionu przy Sportowej. Trzeba było uważać na wszystko. Obserwować ludzi, patrzyć na towar i jeszcze pilnować, żeby ktoś z tyłu na mundur nie napluł. Ja byłem dobry w obserwacji i miałem wyczucie. Potrafiłem w tłumie wypatrzeć doliniarza, czyli kieszonkowca ze stu metrów. Miałem nosa i nigdy się nie myliłem. Paru gości udało się dorwać na gorącym uczynku z fantami w kieszeni, a kiedy nie udało mi się takiego złapać za rękę, to chodziłem za nim pięć metrów, krok w krok, i facet po trzech rundach dookoła bazaru kończył dniówkę i się zmywał.

Reklama

Po dwóch miesiącach znałem wszystkich złodziei i oni też mnie znali i wiedzieli, że jak mam służbę, to nie zarobią. Gorzej było z Cyg... , przepraszam z Romkami, które tabunami przyjeżdżały z Rumunii. Bardzo szybko nauczyłem się, że jak trzy kobiety głośno wrzeszczą, to czwarta, korzystając z zamieszania, kradnie i polowałem na tę czwartą. Pewnego razu wypatrzyłem taką grupę, bo one zawsze działały w grupie, często z dziećmi. Kiedy zaczęły się kłócić między sobą i wrzeszczeć, zobaczyłem, że inna sięga kobiecie do torebki. Podskoczyłem do niej i krzyknąłem: „Stać, policja”, ale ona nura w tłum. Ja za nią. Wtedy ona się zatrzymała, odwróciła tyłem, wypięła i zadarła spódnicę. Co miałem wtedy zrobić? Najchętniej sięgnąłbym po służbową pałkę, ale wiedziałem, że nie wolno. Odpuściłem, a pół bazaru ryknęło śmiechem. Ze mnie się śmiali. Wtedy zrobiło mi się tak głupio, że skończyłem patrol, a zaraz po skończonej służbie musiałem z nerwów rąbnąć setkę. Były też poważne sprawy, ale nie o wszystkim mogę mówić – kończy były policjant.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama